Justyna Chrabelska Jesień/Zima 2014 – Kobiecy Puryzm i Pępek

18 paź

Justyna-Chrabelska-WiosnaLato-2015-3
W przestrzeni wyrwanej spoza całego modnego zamieszania i rywalizacji na bycie „super”, funkcjonuje i tworzy projektantka o charakterystycznym nazwisku, które edytor tekstu nieustannie podkreśla mi na czerwono. Jest to oczywiście Justyna Chrabelska. Zdystansowana, oszczędnie rozporządzająca swoją medialnością, która w przypadku sprawców mody bywa równie mocną kartą przetargową, co sam produkt. Słowo „kameralna” pasuje tu jak znalazł. Co ważne, brak rozgłosu nie przeszkadza Justynie konsekwentnie, sezon po sezonie, proponować swoim klientkom nowe kolekcje. Przywiązanie do prostoty nie pojawia się tylko w kwestiach promocyjnych, bo jest przede wszystkim rozwinięte w konkretnej myśli estetycznej. Stonowanego w formie wzornictwa, zbudowanego na doskonałych materiałach i detalach. Ubraniach, których styl roboczo określam jako „kobiecy puryzm”.

Czytaj dalej

O tych reklamach

Filip Von Polen SS 2015 – Potęga Akcesoriów

16 paź

FvP_goto_logo_6

Powiecie – ot chusty. A ja odpowiem – nie, to nie chusty. To są po prostu kwadratowe marzenia! Brzmi to nieco pretensjonalnie, wiem, ale muszę się przyznać, że po prostu uwielbiam akcesoria, bo są one zdecydowanie najwdzięczniejszym i najbardziej demokratycznym elementem mody. Biżuteria, rękawiczki, kapelusze, chusty, buty i torby nie poddają się presji i dyktatowi ciała. Założenie spódniczki mini wymaga pięknych nóg. Bluzka z głębokim dekoltem, żeby w pełni rozwinąć swój potencjał estetyczny, potrzebuje odpowiedniego biustu. Podobne reguły można mnożyć w nieskończoność. I tak, powinniśmy szanować te reguły, bo mają one swój konkretny cel – zbudowanie wizerunku, który nie tylko jest zgodny z charakterem czy światopoglądem właściciela, ale który przy okazji sprawia, że ludzie są piękniejsi (ewentualnie bardziej estetyczni) i ciekawsi. Oczywiście nie zawsze chodzi o traktowanie piękna per se, bo ma ono wiele odsłon. Prawda jest jednak taka, że polemika z regułami wymaga zarówno odwagi, jak i szalonej kreatywności. Można łamać zasady, ale trzeba wiedzieć jak. A to wymaga nie zarówno znajomości tych zasad, jak również absolutnego opanowania swojej fizyczności, wszystkich atutów i mankamentów, które posiadamy. To nie jest proste , bo nawet absolutna świadomość własnego ciała nadal nie gwarantuje sukcesu w stylizacyjnych eksperymentach. Często dostaję wiadomości od czytelników, którzy posiadając przeciętne warunki fizyczne, czują potrzebę stworzenia nieprzeciętnego wyglądu. Nie ma prostszej odpowiedzi, jak: Akcesoria! Odpowiednio dobrane, nawet z banalnych dżinsów i zwykłej koszulki stworzą niepowtarzalny zestaw.

Czytaj dalej

Michał Szulc Wiosna/Lato 2015 – „The Past” czyli Trudne Powroty do Przeszłości

8 paź
The Past Michał Szulc fot. Artur Cieślakowski (54)

Michał Szulc Jesień/Zima „The Past”/ Foto: Artur Cieślakowski

Kameralna przestrzeń Muzeum Sztuki Nowoczesnej, muzyka na żywo, starannie wyselekcjonowana lista gości – czy można chcieć czegoś więcej? Chyba nie… Oczywiście oprócz dobrej mody na wybiegu, ale to jest nic innego tylko truizm i wszelkie próby jego tłumaczenia byłyby zwykłą stratą liter. Szóstego października Michał Szulc zaprezentował kolekcję „The Past”, podczas drugiego autorskiego pokazu w swojej karierze (o poprzednim, zatytułowanym „Fire!” możecie przeczytać tu). Teoria mówiąca, że prezentacja kolekcji stanowi odzwierciedlenie charakteru jej twórcy bywa – powiedzmy – dość frywolna. Niemniej oprawa takiego wydarzenia zawsze wpływa na odbiór sezonu, tworząc dla niego trójwymiarowy kontekst, który osadza go w konkretnej rzeczywistości. Im bardziej zabudowana jest ta rzeczywistość, im więcej w niej rozproszeń, dymu, detali, cukierków sycących oczy, tym łatwiej przekłamać lub przeinaczyć odbiór kolekcji. Pokazanie jej w surowym wnętrzu, bez żadnych fajerwerków, przy mocnym, jasnym świetle jest równie odważne, co ryzykowne. W modzie nie ma czegoś takiego jak prawda, czy oczywistość. Każdy kolejny pokaz coraz mocniej utwierdza mnie w przekonaniu, że ubrania mogą funkcjonować w wielu przestrzeniach, za każdym razem ukazując się w inny sposób. Kiedy oglądałem pokaz Michała Szulca dynamizm choreografii ukrył pewne elementy, które ujawniły się dopiero na zdjęciach. Jakie to elementy? Która rzeczywistość okazała się ciekawsza? Zapraszam do Przeszłości.

Czytaj dalej

Gwiazda, Celebrytka, Dziennikarka, Swatka, Blogerka… I kopistka?

7 paź
Zdjęcie via wirtualnemedia.pl / AKPA

Zdjęcie via wirtualnemedia.pl / AKPA

Dziś bez większych wstępów, zacznę od cytatu. Pochodzi on ze strony wirtualnemedia.pl, z tekstu z 17 czerwca 2014 roku, zatytułowanego „Rusza „JastrząbPost” – blog Agnieszki Jastrzębskiej o gwiazdach”

„Agnieszka Jastrzębska, dziennikarka „Dzień dobry TVN”, uruchomiła blog JastrząbPost.pl poświęcony show-biznesowi. – To będzie moje autorskie spojrzenie na świat gwiazd – zapowiada w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Jastrzębska”.

Pragnę zwrócić Waszą uwagę na następujące pojęcia: „blog” i „autorskie spojrzenie”. Za chwilę się okaże, jak podobne słowa są w naszym kraju wykorzystywane w praktyce, przez osoby, powiedzmy, że uprzywilejowane i promowane w mediach. Uprzedzam, miło nie będzie, a sytuację przedstawię w postaci konfrontacji publikacji pochodzących z portalu Kimono.pl i JastrząbPost.pl. Oprócz tego, że zaznaczyłem kluczowe fragmenty, warto też przeczytać całe teksty, żeby zobaczyć pewien prosty schemat, jak również zwrócić uwagę na daty, które w ogromnej większości przypadków również mają kluczowe znaczenie.

Czytaj dalej

Vistula Jesień/Zima 2014 czyli Plażowy Garnitur

11 wrz
Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Plaża przy warszawskim Moście Księcia Józefa Poniatowskiego nabrała przez ostatnie miesiące wielu kolorów. Nad urodą tych kolorów można by się długo i namiętnie (wszak w okolicy nie brakuje krzaków, oraz innych wykwitów przyrody, zapewniających substytut prywatności) zastanawiać. Piaszczysty i prawy brzeg Wisły wybuchł, dosłownie, orgią imprez, zaczarował również opinię publiczną za sprawą pewnej szalenie drogiej toalety z modrzewia syberyjskiego, zdenerwował okolicznych i nieokolicznych mieszkańców muzyką (zwaną przez niektórych „łomotem”), która bez najmniejszych oporów niesie się nocami po leniwym nurcie rzeki, zaopatrzył wielu wielbicieli recyclingu w szkło i aluminium, a na koniec spełnił ważną funkcję społeczną, niemal ekumeniczną, łącząc w jednym miejscu rozmaite grupy warszawiaków – czasem charakterną, a czasem kreatywną Pragę, wylansowaną i wypieszczoną Saską Kępę, Śródmiejską alternatywę, również tę z przedrostkiem „pseudo” i przedstawicieli kilku innych, równie ciekawych dzielnic. Do tego koktajlu atrakcji dołączyła teraz kolejna. Na łono nadwiślańskich okoliczności trafił wielki, choć między Bogiem a prawdą z tą wielkością zawsze można polemizować, świat. A to za sprawą pokazu Vistuli na sezon Jesień/Zima 2014. Wisła, Vistula, ciąg skojarzeń może i banalny, ale prawdziwy i całe szczęście mało natrętny.

Czytaj dalej

Mokry Sopot, Modny Kłopot

18 sie
Deszczowy Sopot / Zdjęcie: Freestyle Voguing

Deszczowy Sopot / Zdjęcie: Freestyle Voguing

Polska stoi modą. Gdzie nie spojrzeć, gdzie nie zajechać, tam kręci się jaki modny „iwencik”. Praktycznie każde większe miasto (co wcale nie skreśla wszelkich Pipidówek) ma już jakąś cykliczną imprezę, która stawia sobie za cel promowania polskiego wzornictwa. W zasadzie nie ma w tym nic złego, bo przecież cel jest jak najbardziej szczytny. Pytanie tylko, czy organizowanie takiej ilości wydarzeń ma realny sens? A może ich efekty są niestety odwrotne, do intencji twórców?

Czytaj dalej

Letnia Depresja

11 sie

Ilustracja: Majka Racka

Ilustracja: Majka Racka


Ta Okrutna Moda

Larum zaczęło się, jak to zwykle bywa, od wpisu na Facebooku. A właściwie od narzekactwa. Mojego narzekactwa. Na co? Na „kondycję ubraniową” szanownych rodaków. W owym wpisie (zainteresowanych odsyłam tu) pozwoliłem sobie na kilka(dziesiąt) gorzkich słów dotyczących tego jak się ubieramy, jak wyglądamy i oczywiście tego jak pachniemy, bo nie od dziś wiadomo, że Polacy mają ogromny problem z higieną osobistą. Szczoteczka do zębów nadal jest wrogiem niemal śmiertelnym, nie wspominając o dezodorancie, czy zwykłym i banalnym mydle. Czystości boimy się niczym diabeł święconej wody. Szczególnie mężczyźni, bo dbanie o siebie jest nieustannie rozpatrywane jako słabość. Coś niemęskiego i nieistotnego. Równie mocno boimy się wyglądać porządnie i schludnie. Bo nie o modę tutaj chodzi. Słowo „Moda” zostało dosłownie ukrzyżowane w toku dyskusji. Postawione w roli ciemiężyciela, kapitalistycznego kieratu, do którego niemal przemocą chce się przywiązać biednego Polaka. A nie o awangardę, nie o trendy czy obsesyjne kupowanie nowych rzeczy tutaj chodzi. Problem dotyczy ubioru. Skompletowania dziennej garderoby, poprawność estetyczną i odnalezienie się w sytuacji, którą współdzielimy z innymi ludźmi. Można pomyśleć – tylko o ubranie? Ano właśnie. Ta podstawa, truizm życiowy, stanowi dla ogromnej grupy ludzi przeszkodę nie do pokonania.

Bloger ma problem. Ma problem, bo lato (jak co roku) okrutnie obnaża wszystkie nasze niedoskonałości. Upał sprawia, że w centrum miasta, które pełni funkcję stolicy kraju, nie do końca wiadomo, czy jest się na plaży, w czyimś ogródku działkowym, a może nawet u kogoś w domu, praktycznie w łazience z jedną stopą w sedesie. Z czym bloger ma problem? Ze wszystkim! Podła kreatura czyha na biednych mieszkańców, dyskredytuje ich walory, bo ma obsesję na punkcie mody. Okazało się dość szybko, że jestem „polaczkiem”, bo nic nie robię, tylko narzekam. Do tego „jaśniepanią” której poprzewracało się w głowie (tu śpieszę z wytłumaczeniem odnośnie pochodzenia, że żadna ze mnie arystokracja, ale zaledwie mieszczaństwo), ewentualnie „nienormalnym stylistą”, który z niewiadomych przyczyn rości sobie prawo do oceniania. Widać w tych komentarzach rozpaczliwą próbę zdeprecjonowania mojej wypowiedzi. Metody były różne, ale kierunek jeden i na dodatek dość ewidentny – zbanalizowanie problemu. Jak również, w imię zasady „oko za oko”, bezpośrednia krytyka mojej (jak i każdej innej podzielającej tę konkretną opinię) osoby. Rozumiem, że rzucenie inwektywą może niektórym przywrócić pewien złudny poziom komfortu życiowego, tak niesprawiedliwie przeze mnie zaatakowany. Ale to tylko chwilowa ulga. A problem jak był, tak nadal istnieje. Nie wspominając o tym, że skonstruowanie realnej obelgi przekracza niestety możliwości intelektualne większości użytkowników portalu Facebook.

Czytaj dalej

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 2 863 obserwujących.

%d bloggers like this: