Złote Mojito.

23 List

Wpisuję w Google hasło „przepis na mojito”. Strona http://www.koktajle.net podpowiada:

Na dno szklanki wsypujemy brązowy cukier, trzy części limonek oraz kilka liści mięty. Ugniatamy wszystko w szklance za pomocą mudlera, tak żeby limonki dobrze puściły soki, a liście mięty rozdrobniły się i uwolnił się ich aromat. Wsypujemy mniej więcej do połowy kruszonego lodu i na niego kładziemy 2 części limonki, wyciśnięte palcami nad szklanką. Zasypujemy do końca kruszonym lodem, wlewamy z 2 łyżeczki syropu cukrowego (lub więcej jeśli drink ma być bardziej słodki niż kwaśny). I teraz element najważniejszy – na całość wlewamy rum (można w tym momencie dodać jeszcze mięty oraz wycisnąć jeszcze limonki) i dosypujemy kruszonego lodu dla efektu. Powinien powstać charakterystyczny, lodowy czubek.

Czy to jest właśnie ten idealny i najlepszy przepis na mojito?

Nie mam pojęcia. Chyba trzeba go po prostu przetestować. Jednak coś mi podpowiada, że w tym przypadku to nie receptura jest najważniejsza, ale ingrediencje. Przecież nawet najlepszy plan nie dojdzie do skutku jeżeli nie wykorzystamy odpowiednich środków. A jaki to ma związek z modą? I czemu tym razem zaczynam od opisu alkoholu? Już tłumaczę. Ostatnio miałem okazję spróbować zupełnie innej wersji Mohito. Tym razem zaserwowanego w showroomie LPP. Marka Mohito zaprosiła nas na prezentację nowej mini kolekcji, która powstała we współpracy z magazynem Glamour. Jak wszyscy wiemy, tytuł (każdy!) zobowiązuje. Kiedy słyszę słowo na „g” to przed oczami przewija mi się cały tłum ikon mody takich jak Joan Collins, Sophia Loren, Grace Kelly, Hedy Lammar czy Ava Gardner. Kobiet tak silnych, że nie ugną się nawet pod toną biżuterii, dżetów, udrapowanych sukien, cekinów, dodatków i futer. Kobiet, które balansują na granicy kiczu i boskości. A wreszcie: kobiet dla których glamour to nie tylko moda. To styl życia. Z takim nastawieniem wybrałem się na prezentację wyżej wspomnianej kolekcji. No dobrze, przyznaję, trochę przesadziłem. Można nawet powiedzieć, że skłamałem. W końcu to Mohito. Marka, która ubiera kobiety zaczynające dzień od kanapki z serem, a nie od szampana i kawioru. I absolutnie nie ma w tym nic złego. Taki profil. Jednak Mohito postanowiło zaserwować swoim klientkom zastrzyk tego świata glamour. Żeby rozjaśnić dzień błyskiem cekinów i dodać do niego trochę ekstrawagancji. No właśnie. Na pewno? Cekiny już dawno się zdemitologizowały. Z mody wieczorowej płynnie przeszły do casualu i dziś nikogo nie dziwi dziewczyna upstrzona świecącymi punkcikami w banalnych, codziennych sytuacjach – na zajęciach, w sklepie albo w czasie wyrzucania śmieci. Kolekcja Glamour składa się z bardzo prostych krojów. Złote spodnie rurki, klasyczne t-shirty, prostokątne sukienki z seksownymi dekoltami na plecach, lekko awangardowe żakiety, bluzki z asymetrycznymi aplikacjami. Oczywiście do tego odpowiednia porcja złotych dodatków – kopertowe torebki i biżuteria. Wszystko się błyszczy i świeci i w teorii jest nawet trochę glamour. A w praktyce? Czy założyła by to boska Ava? Wątpię. Z pewnością nie jest to innowacyjny projekt, bo cekiny na stałe przyczepiły się do każdej możliwej części garderoby w ukochanych przez Polki Zarach i HaeMach. Plusy? Jak najbardziej są. Kolekcja jest całkiem dobrej jakości (jeżeli możemy w ogóle mówić o jakości w dzisiejszych czasach). Ładne odszycia, wdzięczne fasony – to ma szansę się udać. Minusy? Biżuterii chciałbym powiedzieć – zniknij, przepadnij. Zbyt tandetna nawet jak na tanie biżu. Banalna w swoim wzornictwie, z pewnością była rozczarowaniem. Po obejrzeniu kolekcji czuję pewien niedosyt. Jest za prosto. Za mało glamour! A słowo na „g” przecież zobowiązuje! Ale to ja. Myślę, że klientki Mohito będą jednak zadowolone. Jest to okazja, żeby wprowadzić do szafy odrobinę błysku, który jest przecież teraz „bardzo w trendzie” (jak to mówi branża modowa).

Warto dodać, że prezentację prowadziła Joanna Horodyńska. Bardzo starała się zainteresować zebranych swoją opowieścią o projekcie. Zebrani byli bardziej zainteresowani bufetem. Nie ma w tym jednak nic szokującego. Można powiedzieć, że jest to nasz mały standard. Pojawiła się też nowa gwiazdka (a raczej cekinek) polskiej sceny modelingowej – Honorata Wojtkowska, którą pewnie kojarzycie z Top Model. Czy mam jakieś wnioski po tej prezentacji? No cóż, cały czas staram się unikać banałów, które są moją wielką miłością, ale tym razem się nie powstrzymam:

Nie wszystko złoto co się świeci.

Reszty domyślcie się sami.

Tobiasz Kujawa

PS. Zdjęcia są bardziej poglądowe. Robiłem je telefonem i jakość nie jest powalająca.

PS2. Podobno słowo „modowy” nie istnieje. Ja je lubię.

Advertisements

komentarze 3 to “Złote Mojito.”

  1. kelly Listopad 23, 2011 @ 19:52 #

    Lubię fashionmagazinowe recenzje, lubię. Mohito też lubię (na tyle, ile można lubić sieciówkę), ale do tej kolekcji bardziej pasowałoby mi określenie wyrażające karnawałowo-sylwestrowo-imprezowe przeznaczenie kolekcji. Chciałabym zobaczyć na żywo, podotykać i sprawdzić, jak prezentuje się na wieszaku (albo na mnie). A kolekcję promowały bardzo przyjemne rysunki Ani Halarewicz 🙂

    Lubię

    • kelly Listopad 23, 2011 @ 19:54 #

      Boże, czytasz i nie grzmisz, ale moja wypowiedź bez ładu i składu. Chyba czas spać.

      Lubię

Trackbacks/Pingbacks

  1. Maja Sablewska dla Mohito czyli « Fashion Magazine Blog - Wrzesień 18, 2012

    […] Nie wiem czy pamiętacie, ale kilka dobrych miesięcy temu pisałem o kolekcji Glamour – Złote Mohito, zaprojektowanej przez redakcję (tu bez zaskoczenia) magazynu Glamour. Tamta mini-kolekcja nie […]

    Lubię

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: