Archiwum | Grudzień, 2011

Dawid Woliński – projektant, który zasypał nas sztucznym śniegiem (i co dziwne nikt się nie obraził!).

21 Gru

Dziennikarze na pokazach rejestrują swoje wrażenia w rozmaity sposób. Tradycyjni i romantyczni trzymają na kolanach notatniki z Muji albo Moleskine. Piszą, skrobią, czasami rysują kwiatki. Inni korzystają z dyktafonów. Daje to dużo radości widzom, którzy siedzą obok. Szczególnie wtedy, kiedy pokaz nie zachwyca. Są też tacy, których los obdarzył fantastyczną pamięcią. Ci nie muszą notować ani robić zdjęć. Zazdroszczę. Szczerze! Ja mam pamięć tak zwanej złotej rybki, dlatego na pokazach korzystam z telefonu. W elektronicznym notatniku wpisuję sobie krótkie hasła-klucze. Łączę je później ze zdjęciami i wrażeniami. Te notatki stają się esencją, którą po pokazie cierpliwe rozcieńczam, aż powstanie pomysł na recenzję a myśli się wyklarują. Czasami trwa to kilka godzin. Czasem kilka dni. Dziś po raz kolejny przeglądam swoje zapiski z pokazu Dawida Wolińskiego. Nie jestem w stanie stwierdzić, który to już raz. Być może setny? Czytam kolejne punkty. Ciekawe – większość zaczyna się od słów „piękne”, „fantastyczne”, „wspaniałe”.

Czytaj dalej

Zaburzenie dysocjacyjne tożsamości projektanta Mariusza Przybylskiego.

15 Gru

Schorzenie to zwane jest również osobowością wieloraką, osobowością mnogą, osobowością naprzemienną albo rozdwojeniem osobowości. W wielkim i bardzo laickim skrócie – polega to na tym, że w jednym człowieku siedzi kilka osób. Od dwóch wzwyż. To trochę jakby mieć nieustającą imprezę w głowie. Z tą tylko różnicą, że nie decydujemy, kogo na tę imprezę zaprosiliśmy. Poszczególne osobowości mogą posiadać różną płeć, charaktery, orientację seksualną, a nawet iloraz inteligencji i ciśnienie krwi. Można zaryzykować stwierdzenie, że ja i drugie ja nie do końca się polubią. Chociaż ilość osobowości jest podobno nieograniczona, to dziś skupię się na dość banalnym przypadku dwóch „ja”. Od razu uprzedzam, że moja znajomość tego arcyciekawego tematu bazuje na skarbnicy wiedzy wszelakiej – nieocenionej Wikipedii. I serialu „United States of Tara”. Może nie jest to imponująca podwalina pod dłuższy wywód naukowy, ale na potrzeby recenzji wczorajszego wydarzenia wystarczy w zupełności.

Czytaj dalej

Fashion Magazine nr 38 – ZIMA

13 Gru

Retro Chic! Razem z nową gwiazdą modelingu – Dagą Ziober wracamy do korzeni elegancji. W sesji okładkowej, inspirowanej Diane Vreeland, interpretujemy ponadczasowy szyk lat ’50, ’60 i ’70. Przywołujemy słowa legendarnej redaktorki i przepowiadamy wielki powrót Allure. Daga zabrała nas też na wycieczkę ulicami Paryża i opowiedziała o swoich wrażeniach z tamtejszego Tygodnia Mody.

Drugim motywem przewodnim numeru jest rok 2012. Zainspirowała nas przepowiednia o apokalipsie. Z przymrużeniem oka rozwijamy ten temat w dziale „The Book – To będzie piękny koniec świata” i w sesji „Melancholia”. Znane osobowości polskiej mody podpowiadają co włożyć do kapsuły czasu a styliści w czym przywitać koniec świata. W naszej wizji sądu ostatecznego zdecydowaliśmy kto trafi do piekła a kto zasługuje na niebo.

Dział F_uroda jak zwykle prezentuje najnowsze trendy w makijażu. Opowiadamy też o nowych zapachach, które „idą parami” i o tym jak powstają niszowe i autorskie perfumy. Nowy dział F_after party to nasz przewodnik po najciekawszych wydarzeniach i imprezach. Podpowiadamy też jakie miejsca odwiedzić w sylwestra w Egipcie i co sprawić bliskim na święta.

Jak zawsze proponujemy też solidną dawkę świetnych tekstów. Buntownicy z Wyboru to szczera i intymna rozmowa Małgorzaty Szumowskiej i Roberta Kupisza. Na przykładzie Dody przyglądamy się modzie na zmianę wizerunku i stylu. Nadszedł czas, by stać się legendą to wywiad z Diane Von Frustenberg, która niedawno odwiedziła Polskę. Zapraszamy do lektury w długie zimowe wieczory! Najlepiej z kubkiem grzanego wina! 😀

Tobiasz Kujawa

Pre-Fall 2012. Subiektywne Top 3.

8 Gru

Kolekcje międzysezonowe to stosunkowo nowy pomysł, który od paru lat zdobywa coraz większą popularność. Dzielą się na dwie kategorie – Resort, czyli przedsmak sezonu wiosenno-letniego i Pre-Fall, który analogicznie zwiastuje kolekcje jesienno-zimowe. Charakteryzują się mocno komercyjnym podejściem do mody. To dość oczywiste, bo są kolejnym pretekstem dla znanych marek i projektantów, żeby opróżnić portfele i karty kredytowe zagorzałych wielbicielek trendów i noszenia tylko tego, co w danym momencie jest modne i nowe. W przeciwieństwie do kolekcji sezonowych, pokazanych na tygodniach mody, międzysezonówki prezentowane się bez konkretnego grafiku. Słowo „prezentowane” jest jak najbardziej na miejscu, bo część kolekcji jest udostępnianych właśnie w formie prezentacji – nic innego jak cięcie kosztów. Na tradycyjne pokazy mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi. Na przykład Chanel. Nie ma też odgórnych zaleceń odnośnie ilości modeli. Czasami jest to tylko 15 looków, bywa, że jest ich 60. Zależy to tylko i wyłącznie od możliwości (i chęci) danego domu mody. I to właściwie wszystko w ramach wstępu. A teraz moje top trzy w ramach Prefall 2012.

  1. Oscar de la Renta. Dominikańczyk jest jednym z moich ulubionych projektantów. Wysmakowany, elegancki, subtelny. Prawdziwy wirtuoz mody. Jego kreacje można schować do szafy na dekadę albo i dwie. Po wyjęciu nic nie stracą na swojej atrakcyjności i aktualności. Są ponadczasowe. Jego kolekcja Pre-Fall 2012 to mieszanka różnych wpływów i inspiracji. Przede wszystkim kurtki inspirowane żakietami Chanel, klasyczne płaszcze, szmizjerki i ołówkowe spódnice w czarno-białych deseniach. Pojawia się dużo brudnej czerwieni wpadającej w brąz – na skórzanych spódnicach i płaszczach. Również w wersji satynowej. I tak jak nie przepadam za satyną w wersji total look (niebezpieczne skojarzenia z piżamką), tak zestaw: szerokie spodnie z kantem i bluzka z dekoltem „falą” od de la Renty przyjmuję bez żadnych zastrzeżeń. Pojawia się też futro. Co prawda w ilościach dużo mniejszych niż w obecnym sezonie, ale jednak. Zarówno na kołnierzach, pelisach jak i w ciekawych kamizelkach z krótkim tyłem i bardzo długimi połami ukrywającymi kieszenie. Czerwień płynnie przechodzi w pomarańcz, oranż w ciepłe żółcie a beż w spłowiałe ecru. A do tego mocne akcenty kolorystyczne w ilościach niewielkich ale zwracających uwagę – błękit, fuksja, barwy metali szlachetnych i obowiązkowa czerń. Ciężko szukać w tej kolekcji konsekwencji albo jednego źródła inspiracji. Pojawiają się kwiatowe printy, frędzle, cekiny, ażury i pióra. Uzupełnieniem stała się złota, ciężka biżuteria. Co spaja kolekcję? Nieustająco i zawsze konsekwentnie doskonałe wyczucie Oscara De la Renty. I jego miłość do kobiecego piękna!
  2. Jason Wu. Tajwańczyk, protegowany Michelle Obamy to ucieleśnienie zasady: prosto i efektownie. Nie ma to jednak nic wspólnego z azjatyckim minimalizmem i ascezą. Pre-Fall Jasona to fantastyczne, geometryczne printy w lekko wyblakłych kolorach pomarańczy i szarości. Kolorystyka jest bardzo ograniczona. Czerń, malachitowa zieleń, sprana czerwień i granat. Klasyczne motywy, jak krata i kurza stopka, zostały lekko uwspółcześnione. Oba są w wersji maxi. Fasony są proste: spódnice z lekko podniesioną linią talii odznaczają cienkie paski, sukienki mają proste kroje. Całość tkwi w szczegółach. Na przykład w grze fakturami i kolorami materiałów – drapowania łączą się z błyszcząco-matowymi tkaninami, w wycięciach i lamówkach. Pojawia się też motyw rośliny, zarówno na ubraniach, bogatych haftach (ręcznie wykonanych!) jak i na głowach – w formie kwiatowych headdressów. Mój faworyt? Fantastyczny beżowy peleryno-płaszczyk z geometrycznymi wycięciami i haftami na ramionach. Tak jak pisałem: prosty, ale efektowny.
  3. Donna Karan. Amerykanka z krwi i kości. Jej Pre-Fall to kobieta w dwóch różnych odsłonach. Wersja sharp bizneswomen jest skontrastowana z fasonami w stylu lat ’50. Męskie sylwetki zostały po raz kolejny zinterpretowane i wsadzone do kobiecej szafy. Wełniane płaszcze o kroju marynarki i damskie garnitury to świetne przedłużenie obecnego sezonu. Żakiety, w których poły posiadają nabudowaną konstrukcję zyskują charakteru w połączeniu ze spodniami z kantem. Szerokie rozkloszowane spódnice (jedwab), obcisłe sukienki, drapowania, podkreślona talia i motyw kokardy to przeciwwaga dla ostrych, strzelistych kreacji. Dualizm i pozorna prostota tej kolekcji są bardzo pociągające. Donna Karan po raz kolejny wybrała ze stereotypowych modeli to co najlepsze, ale nie poszła w kierunku kliszy tylko pięknych, efektownych kreacji. W kolekcji pojawia się również biżuteria maxi. Paleta barw jest bardzo prosta – ograniczona właściwie do czterech kolorów: szarości, grafitowej czerni, ultramaryny i bieli. A do tego szlachetne tkaniny, na przykład satynowy dżersej. Prostota nie musi oznaczać skromności, ale jest za to bardzo seksowna.

Oczywiście kolekcji Pre-Fall jest więcej. Warto się z nimi zapoznać – na przykład z propozycją Burberry, w której pojawiają się męskie sylwetki albo Michaela Korsa, który przedstawia bardziej awangardowe propozycje.

Tobiasz Kujawa

Robert Kupisz czyli recenzja nie pierwszej świeżości.

6 Gru

Do tej recenzji zabierałem się jak przysłowiowy pies do jeszcze bardziej przysłowiowego jeża. Od pokazu minął już ponad tydzień. Kto miał (albo chciał) się wypowiedzieć na ten temat pewnie już to zrobił. Tak przynajmniej podejrzewam. Mam taką zasadę, że dopóki sam sobie wszystkiego nie poukładam w głowie, przeanalizuję i przetrawię staram się nie czytać, nie rozmawiać i nie wypowiadać. Tak się złożyło, że przez ostatni tydzień zapinaliśmy na ostatnie guziki zimowy numer Fashion i ilość pracy nie pozwoliła mi zrealizować procesów psychiczno-fizjologicznych, o których wspominałem powyżej. Potem pojechałem do Wrocławia na weekend, ale tam warunki wybitnie nie sprzyjały jakiejkolwiek analizie. W końcu (!) niedzielnym wieczorem, lekko upojony grzanym winem u moich przyjaciółek (!!), wróciłem do domu i wprowadziłem w życie owe niezbędne procesy. I powstała koncepcja. Tyle o mnie. Teraz będzie o Kupiszu.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: