Pre-Fall 2012. Subiektywne Top 3.

8 Gru

Kolekcje międzysezonowe to stosunkowo nowy pomysł, który od paru lat zdobywa coraz większą popularność. Dzielą się na dwie kategorie – Resort, czyli przedsmak sezonu wiosenno-letniego i Pre-Fall, który analogicznie zwiastuje kolekcje jesienno-zimowe. Charakteryzują się mocno komercyjnym podejściem do mody. To dość oczywiste, bo są kolejnym pretekstem dla znanych marek i projektantów, żeby opróżnić portfele i karty kredytowe zagorzałych wielbicielek trendów i noszenia tylko tego, co w danym momencie jest modne i nowe. W przeciwieństwie do kolekcji sezonowych, pokazanych na tygodniach mody, międzysezonówki prezentowane się bez konkretnego grafiku. Słowo „prezentowane” jest jak najbardziej na miejscu, bo część kolekcji jest udostępnianych właśnie w formie prezentacji – nic innego jak cięcie kosztów. Na tradycyjne pokazy mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi. Na przykład Chanel. Nie ma też odgórnych zaleceń odnośnie ilości modeli. Czasami jest to tylko 15 looków, bywa, że jest ich 60. Zależy to tylko i wyłącznie od możliwości (i chęci) danego domu mody. I to właściwie wszystko w ramach wstępu. A teraz moje top trzy w ramach Prefall 2012.

  1. Oscar de la Renta. Dominikańczyk jest jednym z moich ulubionych projektantów. Wysmakowany, elegancki, subtelny. Prawdziwy wirtuoz mody. Jego kreacje można schować do szafy na dekadę albo i dwie. Po wyjęciu nic nie stracą na swojej atrakcyjności i aktualności. Są ponadczasowe. Jego kolekcja Pre-Fall 2012 to mieszanka różnych wpływów i inspiracji. Przede wszystkim kurtki inspirowane żakietami Chanel, klasyczne płaszcze, szmizjerki i ołówkowe spódnice w czarno-białych deseniach. Pojawia się dużo brudnej czerwieni wpadającej w brąz – na skórzanych spódnicach i płaszczach. Również w wersji satynowej. I tak jak nie przepadam za satyną w wersji total look (niebezpieczne skojarzenia z piżamką), tak zestaw: szerokie spodnie z kantem i bluzka z dekoltem „falą” od de la Renty przyjmuję bez żadnych zastrzeżeń. Pojawia się też futro. Co prawda w ilościach dużo mniejszych niż w obecnym sezonie, ale jednak. Zarówno na kołnierzach, pelisach jak i w ciekawych kamizelkach z krótkim tyłem i bardzo długimi połami ukrywającymi kieszenie. Czerwień płynnie przechodzi w pomarańcz, oranż w ciepłe żółcie a beż w spłowiałe ecru. A do tego mocne akcenty kolorystyczne w ilościach niewielkich ale zwracających uwagę – błękit, fuksja, barwy metali szlachetnych i obowiązkowa czerń. Ciężko szukać w tej kolekcji konsekwencji albo jednego źródła inspiracji. Pojawiają się kwiatowe printy, frędzle, cekiny, ażury i pióra. Uzupełnieniem stała się złota, ciężka biżuteria. Co spaja kolekcję? Nieustająco i zawsze konsekwentnie doskonałe wyczucie Oscara De la Renty. I jego miłość do kobiecego piękna!
  2. Jason Wu. Tajwańczyk, protegowany Michelle Obamy to ucieleśnienie zasady: prosto i efektownie. Nie ma to jednak nic wspólnego z azjatyckim minimalizmem i ascezą. Pre-Fall Jasona to fantastyczne, geometryczne printy w lekko wyblakłych kolorach pomarańczy i szarości. Kolorystyka jest bardzo ograniczona. Czerń, malachitowa zieleń, sprana czerwień i granat. Klasyczne motywy, jak krata i kurza stopka, zostały lekko uwspółcześnione. Oba są w wersji maxi. Fasony są proste: spódnice z lekko podniesioną linią talii odznaczają cienkie paski, sukienki mają proste kroje. Całość tkwi w szczegółach. Na przykład w grze fakturami i kolorami materiałów – drapowania łączą się z błyszcząco-matowymi tkaninami, w wycięciach i lamówkach. Pojawia się też motyw rośliny, zarówno na ubraniach, bogatych haftach (ręcznie wykonanych!) jak i na głowach – w formie kwiatowych headdressów. Mój faworyt? Fantastyczny beżowy peleryno-płaszczyk z geometrycznymi wycięciami i haftami na ramionach. Tak jak pisałem: prosty, ale efektowny.
  3. Donna Karan. Amerykanka z krwi i kości. Jej Pre-Fall to kobieta w dwóch różnych odsłonach. Wersja sharp bizneswomen jest skontrastowana z fasonami w stylu lat ’50. Męskie sylwetki zostały po raz kolejny zinterpretowane i wsadzone do kobiecej szafy. Wełniane płaszcze o kroju marynarki i damskie garnitury to świetne przedłużenie obecnego sezonu. Żakiety, w których poły posiadają nabudowaną konstrukcję zyskują charakteru w połączeniu ze spodniami z kantem. Szerokie rozkloszowane spódnice (jedwab), obcisłe sukienki, drapowania, podkreślona talia i motyw kokardy to przeciwwaga dla ostrych, strzelistych kreacji. Dualizm i pozorna prostota tej kolekcji są bardzo pociągające. Donna Karan po raz kolejny wybrała ze stereotypowych modeli to co najlepsze, ale nie poszła w kierunku kliszy tylko pięknych, efektownych kreacji. W kolekcji pojawia się również biżuteria maxi. Paleta barw jest bardzo prosta – ograniczona właściwie do czterech kolorów: szarości, grafitowej czerni, ultramaryny i bieli. A do tego szlachetne tkaniny, na przykład satynowy dżersej. Prostota nie musi oznaczać skromności, ale jest za to bardzo seksowna.

Oczywiście kolekcji Pre-Fall jest więcej. Warto się z nimi zapoznać – na przykład z propozycją Burberry, w której pojawiają się męskie sylwetki albo Michaela Korsa, który przedstawia bardziej awangardowe propozycje.

Tobiasz Kujawa

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: