Archive | Maj, 2012

Robert Kupisz czyli do trzech razy sztuka – My baby shot me down!

30 Maj

Istnieje teoria, że trzecia kolekcja w dorobku projektanta jest kolekcją szczególną. Założenie jest proste – trzy kolekcje dają solidną podstawę do analizy nie tylko konkretnego sezonu, ale też bardziej kompleksowego spojrzenia na markę. Trzecia kolekcja weryfikuje styl, który stworzył (lub odtworzył) projektant i konkretne założenia, które postanowił realizować w ramach swojej interpretacji mody. Ostatni pokaz Roberta Kupisza stał się idealną okazją do sprawdzenia, czy owa teoria ma jakiekolwiek odzwierciedlenie w rzeczywistości. Moja bezgraniczna miłość do mądrości ludowej jest już wam znana. Dlatego nawet nie próbuję się powstrzymać i z radością przytoczę dość oklepane powiedzenie – podobno “do trzech razy sztuka”. Banał? Być może. Ale jaki prawdziwy!

Czytaj dalej

Kwestia czasu, minimalizm i nuda czyli BOHOBOCO AW 2013.

27 Maj

Dziennikarze, styliści, blogerki i każdy kto moczy paluszki w branży zwanej hucznie branżą modową, biegają bez tchu po pokazach, eventach i prezentacjach prasowych. Każdy kto myśli, że to istna bajka a nie życie jest w ogromnym błędzie. Umówmy się – lekko nie jest. Podstawowy problem to “kwestia czasu”. A raczej jego wiecznego braku. Na evencik trzeba dojechać co oczywiście zabiera nam kilka chwil. Jak już dotrzemy na miejsce, to musimy się z każdym przywitać i zamienić parę słów. Głównie o tym, jaki to człowiek jest zabiegany i jak nam ciągle brakuje tego ultra cennego czasu. Istny koszmar na jawie! Następnie trzeba z grzeczności (lub z ciekawości) posłuchać o tym, co właściwie oglądamy i dlaczego akurat tutaj jesteśmy. Następnie coś zjeść, napić się i zabrać paczkę z materiałami prasowymi / prezencikiem, żeby na koniec z uśmiechem na ustach powiedzieć “zmykam dalej bo mam bardzo mało czasu”. Przy odrobinie szczęścia w ciągu jednej doby można zjeść trzy obiady, a o trzeciej po południu mieć już nieźle w czubie, bo serwowanie wina w ciągu dnia w oczywisty sposób sprzyja percepcji. Kilka godzin z życia wyjęte na zawsze. Potem oczywiście następuje problem, bo zaglądamy do kalendarza i okazuje się, że wieczorem jest kolejny evenick! Wieczorne wydarzenia wymagają jednak sporych manewrów – trzeba się na nie przygotować. Wrócić do domu, odświeżyć, skompletować stylizację (bardzo ważne!), obdzwonić znajomych (których swoją drogą widzieliśmy tego dnia już kilka razy) i dowiedzieć się kto, jak i o której wybiera się na pokaz/galę/imprezę, niepotrzebne skreślić. Wszystko to jest bardzo czasożerne – zastanawiam się, kiedy właściwie w tym natłoku obowiązków znajdujemy czas na pracę…  Oczywiście jest to bardzo przerysowany opis. Ale jak wiemy, każda karykatura powstaje na wzór prawdziwego obrazu. Czemu dzisiaj tak bardzo skoncentrowałem się na kwestii czasu? Bo, jak się okazuje, nie wszyscy go szanujemy.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: