Archiwum | Październik, 2012

Fashion Week Poland SS 2013. OFFowa ofensywa.

30 Paźdź

Jak się powiedziało „a” to trzeba też powiedzieć „b”. Tak mniej więcej brzmiała moja niby-mantra, którą nuciłem w trakcie ostatniej podróży do Łodzi. Dlaczego? Mało zaskakujące i bardzo pechowe przeziębienie dopadło mnie akurat na kilka dni przed wyjazdem. Przeziębienie przerodziło się w zapalenie krtani, co oczywiście było całkowicie do przewidzenia. Pewne rzeczy powinny być proste. Tak. Jest to niewątpliwie bardzo sympatyczna idea. Dziwnym trafem istnieje tylko w teorii. No ale skoro powiedziałem „a” to musiałem pojechać na FW, żeby móc powiedzieć „b”. Dlatego w deliryczny czwartkowy poranek, uzbrojony w spory pakunek chusteczek, kolorowych tabletek, chemicznych saszetek prosto z reklamy w TV i miłe towarzystwo Miss Mitek i Harel, wsiadłem do autobusu i pojechałem do Łodzi. Miasta Łodzi. Opróżniając kolejną paczkę chusteczek-smarkatek zastanawiałem się nad formułą tekstów, które będę publikować po Fashion Weeku. Pomyślałem sobie, że zamiast rozbijać opisy pokazów i kolekcji na sekcje OFF i Designer Avenue, mógłbym zastosować dla odmiany nowy klucz. Chciałem stworzyć trzy osobne wpisy, które można podsumować słowami: „źle”, „poprawnie” i „świetnie”. Teraz jest poniedziałkowy wieczór i wiem, że pomysł może i miałby szanse się sprawdzić, ale proporcje poszczególnych wpisów byłyby bardzo nierówne (niestety ze stratą dla kategorii „świetnie”, co raczej nie jest jakimś ogromnym zaskoczeniem). Owszem, miło by było (ha! co za rym) skompletować najlepsze pokazy, ale boję się, że gdybym zrobił podobnie z najgorszymi, to taka ilość krytyki w jednym miejscu stałaby się nie do zniesienia. Dlatego kontynuuję sprawdzoną metodę z poprzedniego sezonu. Dziś zobaczymy co projektanci pokazali na OFFowej scenie. I zastanowimy się, czy na pewno była to dobra decyzja. Na koniec tradycyjnie otwieram księgę skarg i zażaleń, w której powoli zaczyna brakować miejsca. Mam zamiar zadać kilka krępujących pytań, które siedzą mi w głowie od dłuższego czasu.

Aha, jeszcze tak w ramach wyjaśnień. Zdjęcia są tylko poglądowe, nie traktujcie ich jak coś na czym można zbudować konkretną opinię, bo absolutnie nie oddają tego co mieliśmy okazję zobaczyć na wybiegu. Kolory są mocno przekłamane i nie widać detali. A zresztą – wiecie, że u mnie zdjęcia są drugim miejscu, a na pierwszym zawsze były i będą literki. I właśnie literek dzisiaj będzie tu zdecydowanie najwięcej. Uprzedzam wszelkich malkontentów i wtórnych analfabetów, którzy nie lubią rozwlekłych form. To jest długi wpis. Bardzo długi. Nikomu nie narzucam czytania go w całości. Można go przeczytać na raty, prawda? Można go też w ogóle nie czytać, co polecam szczególnie Andrzejowi Sobolewskiemu (serdecznie Cię Andrzeju pozdrawiam), który był na tyle miły, że na jednym z afterów pokusił się o kilka (podejrzewam, że podyktowanych dobrą wolą) kompletnie nieprzydatnych rad. Wszystkim bardziej i mniej zainteresowanym za rady dziękuję. Jak będę ich potrzebować, to uwierzcie, mam się do kogo zwrócić. Niestety konwencji zmieniać nie zamierzam. A zresztą, wróćmy do OFFa, bo to on jest dziś głównym bohaterem.

Gotowi? To zaczynamy!

Czytaj dalej

Reklamy

Wyniki konkursu, Prezentacja Maison Martin Margiela dla H&M i Ogłoszenia Parafialne.

24 Paźdź

Dziś dziwna będzie ta notka, takie małe pomieszanie z poplątaniem.

1.

Zaczynamy od dzisiejszej prezentacji prasowej w showroomie H&M, gdzie obejrzałem sobie z bliska całą kolekcję Maison Martin Margiela. Do tej pory widziałem tylko męską cześć, ale po zobaczeniu całości, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jestem w tych ciuchach absolutnie zakochany. Kolekcja to typowy „The best of”. Znalazły się w niej najpopularniejsze i najciekawsze ze elementy za wszystkich 23 sezonów z historii MMM. Na przykład słynny kołdropłaszcz. Rzeczy są prze-pię-kne. Chodziłem między wieszakami totalnie urzeczony. Jestem pewien, że to zdecydowanie najlepsza i najciekawsza współpraca w historii sieciówki. Jedyne co odstrasza to ceny. Niestety – tanio jest. No ale cóż, w końcu to Maison Martin Margiela. Nie ma co się więcej rozpisywać, pora na zdjęcia:

„niewidzialny” obcas czyli jeden z głównych aspektów tej kolekcji – iluzja

Czytaj dalej

Ania Kuczyńska SS 2013. Złoty pył i brakujący fragment

22 Paźdź

Jest coś niezwykle pociągającego w Ani Kuczyńskiej. Nie jest mi łatwo opisywać takie emocje, bo są bardzo abstrakcyjne i czysto intuicyjne. Niemniej, spróbuję. Co mnie pociąga w jej pracy i twórczości? Uwielbiam konsekwencję z jaką ta projektantka od wielu lat realizuje swoją wizję mody. To, jak szuka i realizuje nowe pomysły. Pewnego rodzaju kompleksowość i totalność. Nawet jeśli na jej drodze manifestuje się element przypadkowości, to ja jako widz, obserwator i odbiorca nigdy go nie zauważam. Na jej pokazach i w jej kolekcjach wszystkie elementy są zawsze idealnie połączone niewidzialną nitką. Różne, pozornie odległe od siebie fragmenty, Ania spina agrafkami z inspiracji, wrażeń i emocji. Na jej pokazach nigdy nie ma kłamstwa, udawania. Jest za to piękna i pełna całość. Nawet jeśli niedoskonała, to tym bardziej ciekawa, bo czysto ludzka. Trochę jakby szukała odpowiedzi, na nieistniejące pytania. Czy moda może być uczuciem? Czy moda może być czymś więcej niż zwykłym ubieraniem się?

Tak, niewątpliwie jest coś bardzo pociągającego w Ani Kuczyńskiej.

Czytaj dalej

Kapitan Zień walczy z Huraganem. Kolekcja SS 2013, owady i nowy kurs w nieznane.

21 Paźdź

„Jak to jest być Maciejem Zieniem?” Dokładnie taka myśl przyszła mi do głowy w samym środku piątkowego pokazu. Od tamtej pory to pytanie natrętnie krąży w mojej głowie. Jak się pracuje, żyje i projektuje ze świadomością bycia jednym z najbardziej rozpoznawalnych kreatorów mody w Polsce. A może określenie „jednym z” jest zbędne? Pamiętacie, jak rok temu przytoczyłem pewne miano, taką trochę niby-łatkę, Zień – Król Polskiej Mody, którą lubią powtarzać kolorowe magazyny? Nadal nie wiem czy moda potrzebuje koronowanych głów. Nie wspominając o tym, że taka koronacja wymagałaby obecności „Papieża Polskiej Mody” i choć wielu pretenduje, to taka osoba nie istnieje. Zresztą, tytuły (a w szczególności te samozwańcze) mają niewielkie przełożenie na rzeczywistość. Wiem jednak, że istnieje pewna teoretyczna zależność. Logika podpowiada, że im bardziej znany jest dany projektant, tym więcej się od niego wymaga. Czy Maciej Zień tworząc nowe kolekcje martwi się tymi oczekiwaniami? Czy stara się im sprostać? Czy w ogóle przyjmuje je do świadomości? No i na koniec – jakie oczekiwania mają goście, którzy przychodzą na jego pokazy? Nie oszukujmy się, ogromna większość ludzi zgromadzonych na tym wydarzeniu nie była, nie jest i raczej nie będzie jego klientami. A jednak magia ciągle działa. Kolejny raz, z jakiegoś powodu (powodów?) setki widzów chciały poświęcić kilka godzin swojego życia na obejrzenie nowej kolekcji. Wiem, kłamię w żywe oczy bo jest to myślenie czysto utopijne. Ubrania same w sobie nie są przecież aż tak interesujące. Za to ubrania podlane złudzeniem high-life zyskują dodatkowych, absolutnie nie-dziewiczych rumieńców. Ja idąc na pokaz doskonale wiem, czego oczekuję. W pierwszej kolejności jest to oczywiście dobra (a jest to pojęcie dość względne) kolekcja. Następnie weryfikuję kolejne składniki, które choć są ważne, to mniej istotne od samych ubrań – oprawę, modelki, stylizację, choreografię, etc… Czyli wizję (cóż za wyświechtane słowo) i wszystkie zabiegi, które pomagają ją urzeczywistnić. Na końcu zostają goście, którzy stanowią pożywkę dla Stylu Gwiazd. Kolekcja SS nazywa się „Hurricane”, czyli Huragan. Mocne słowo przywodzące na myśl wiele negatywnych skojarzeń. Zniszczenie. Siła i piękno przyrody, przy których człowiek całkowicie traci zdolność kontrolowania rzeczywistości. Duże słowo generuje duże oczekiwania.

Czytaj dalej

Fashion Week Ekstravaganza, czyli konkurs – „Czy te oczy mogą kłamać?”

20 Paźdź

Napisał do mnie jakiś czas temu Tomasz z pytaniem, czy nie chciałbym zrobić konkursu. Nagrodą miała być wejściówka na jego pokaz. Pomyślałem sobie – czemu nie? Ale na tym się nie skończyło. Pomysł trochę wyewoluował. Udało mi się namówić do niego większą ilość projektantów. Nie chciałem robić jakiegoś banału w postaci losowania albo pisania elaboratów „czemu to właśnie ja zasługuję na tę nagrodę” dlatego wymyśliłem koncepcję pod tytułem „Czy te oczy mogą kłamać?”. O co chodzi? Zaraz do tego dojdziemy, ale najpierw przedstawię głównych bohaterów:

  1. Bajer Ola „Bola”
  2. Anna Poniewierska
  3. Jakub Pieczarkowski
  4. Jacek Kłosiński „Hyakinth” 
  5. Joanna Startek
  6. Kamila Gawronska-Kasperska
  7. Kamila Kończak „Nenukko”
  8. Maciek Banasiak „THUNDER BLOND”
  9. Marta Sinilo „Clody”
  10. Łukasz Jemioł
  11. Michal Szulc
  12. Paulina Plizga
  13. Piotr Drzal
  14. Tomasz Olejniczak „Tomaotomo”
  15. Wiola Wołczyńska
  16. Monika Ptaszek „PtASZEK”

No i mamy szaloną szesnastkę. Konkurs nazwałem „Czy te oczy mogą kłamać?”, bo zadanie polega na przypisaniu zdjęć do konkretnych projektantów. Ponieważ nenukko jak zawsze pragną zostać anonimowe, oczu użyczy ich cudowna PR managerka – Kamila Kończak. Poniżej znajdziecie 16 zdjęć. Na każdej fotografii jest para oczu. Zadanie polega na przyporządkowaniu numerków od 1 do 16 do zdjęć – od A do P. Konkurs jest trudny, przyznaję. I mocno schizofreniczny. Ale nikt nie obiecywał, że będzie lekko.

Czytaj dalej

Piąty Dzień Tygodnia vol. 14.

19 Paźdź

Nowy Piąty… czyli nasz tradycyjny misz-masz w stylu piąte przez dziesiąte. W tym tygodniu bez Marty Mitek. Miss MM pojechała na AFF do Poznania. Ja nie pojechałem, bo dzisiaj pokaz Macieja Zienia. Recenzja pokazu będzie tak szybko, jak to tylko możliwe.

Z wiadomości Parafialnych. W weekend będzie konkurs. I to nie byle jaki. Do wygrania – mega pakiet zaproszeń na pokazy w ramach Fashion Week Poland, dla dwóch osób!

No i tak, a teraz czas na mięso!

Czytaj dalej

Buszujący w Googlach

17 Paźdź

Chciałem napisać, że jestem całkowicie zaskoczony, że to takie niespodziewane i jednocześnie bardzo miłe, ale… No cóż, powiem nieskromnie – wiedziałem, że tak będzie. Świat Przez Go(o)gle okazał się strzałem w dziesiątkę. Im więcej tekstów na blogu tym więcej tematów zostaje poruszonych, a co za tym idzie więcej przekierowań z wyszukiwarek. Drodzy internauci spragnieni informacji nie sprawili mi zawodu również w tym tygodniu. Poniżej 15 najciekawszych, najdziwniejszych, najśmieszniejszych wyszukiwań. Zachowałem oczywiście oryginalną pisownię!

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: