Archive | Styczeń, 2013

Zawirowania na Wybiegu czyli LG FashionTV Model Search

31 Sty

148324_421698597906472_1475267502_n

Patrzę przez okno. Myślę sobie – co za koszmar. Listopadowy, depresyjnie siąpiący deszcz połączony z kwietniową pluchą wsysającą w siebie każdy przejaw dobrej energii. Kałuże po kostki, mokro, szaro. Zdrowy rozsądek podpowiada – masz migrenę, zostań w domu, poczytaj książkę, napij się herbaty, albo najlepiej idź spać. Odpowiadam mu na to – ale wiesz rozsądku, pokaz Dawida Tomaszewskiego, przecież on robi takie piękne rzeczy i w ogóle tak rzadko ostatnio gdzieś wychodzę. On na to – aha, to idź, zobaczysz jak to się skończy… Shut up zdrowy rozsądku, mam cię gdzieś, pojadę sobie, a co! No i poszedłem. Gdzie? Do PKiN. Na co? Ano na wydarzenie zwane „LG FASHIONTV MODEL SEARCH”. Czyli finał jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego konkursu, o którym absolutnie nic nie wiedziałem. I chyba nie chcę już nic więcej wiedzieć. Oj tak drodzy Państwo. Dzisiaj lekko nie będzie, bo zdrowy rozsądek jak zawsze miał rację!

Czytaj dalej

Wyjazd z Mody, czyli co się działo kiedy (teoretycznie) nic się nie działo

26 Sty

Ile trwała ta przerwa? Istnieją trzy możliwe odpowiedzi: 

 

– Wersja dla tych co lubią liczyć i wyliczać (głównie innym, rzadziej sobie, a szkoda) brzmi: przerwa trwała około trzech miesięcy.

– Wersja dla tych, którzy tęsknili za blogiem przedstawia się niezwykle prosto:  przerwa trwała stanowczo za długo, Tobiasz, how could you?!

– Oczywiście nie może też zabraknąć wariantu dla tych, co się generalnie nie interesują. Albo bardzo starają się nie interesować, choć z uporem maniaka tu wracają: ale właściwie jaka przerwa i kim tym w ogóle jesteś?

Tak, trzy miesiące. Czyli kwartał. Czyli ¼ roku. Podsumowując – nieprzyzwoicie długo. Wbrew temu co się mówiło i być może nadal mówi, nie zrezygnowałem, żaden z naszych cudownych projektantów mnie nie zamordował, generalnie nie wydarzyło się nic ostatecznego i nieodwracalnego. Po prostu moja relacja z wydawnictwem zaczęła się trochę (tu użyjemy takiego ho ho krawieckiego porównania) rozłazić w szwach. Potrzebowałem czasu, żeby ustalić pewne  warunki przejęcia bloga i wprowadzić je w życie. Nie ma sensu wdawać się w szczegóły (choć jest szansa, że kiedyś mi się odwidzi).  Sytuacja jest chyba bezprecedensowa. Nie wiem czy zdarzyła się podobna historia, kiedy to dziennikarz odchodząc z jakiegoś tytułu zabiera ze sobą coś, co teoretycznie jest jego częścią.  No ale cóż, od początku było tutaj „inaczej”.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: