Archive | Luty, 2013

Im dalej w las, tym więcej drzew czyli o obradach Rady Programowej Fashion Week Polska.

25 Lu

las

 

(Tu było zdjęcie Ewy, ale Ewa uznała, że lepiej żeby go nie było, więc teraz jest zdjęcie lasu. Pytanie – co jest na końcu ścieżki?)

Dziś zapraszam was do przeczytania dość specyficznego wpisu. Postaram się, żeby był możliwie jak najbardziej zwięzły i treściwy. Można nawet użyć określenia „suchy”. Bez podśmiewania się. Bez moich nabudowanych i skomplikowanych zdań i żartów. Bez złośliwości i uszczypliwości. Ale zanim przejdziemy do meritum, czyli przebiegu obrad Rady Programowej FW, chciałbym napisać kilka słów wyjaśnienia.

Kiedy zaczynałem pracę nad blogiem, postanowiłem stworzyć miejsce w internecie do którego sam bym chętnie zaglądał. Zbudować projekt, który zaoferuje czytelnikowi inne podejście do tematu mody. W polskich portalach i blogach przeważa mdła papka. O  modzie pisze się najczęściej dobrze albo nijako. Zero ironii, dystansu, satyry czy polemiki. Co stoi na przeszkodzie, żeby tak lekki temat jak ciuchy potraktować jednocześnie poważnie, jak i z dystansem? Nie oszukujmy się, chociaż moda jest rozległą dziedziną, to jednak w swojej istocie sprowadza się do relacji między ciałem człowieka a jego odzieniem.  Moi znajomi i przyjaciele wiedzą, że uwielbiam żartować i jeszcze bardziej lubię rozbawiać innych. A że moda stała się również moją pracą, chciałem żeby blog pokazywał moje postrzeganie zarówno świata jak i tego konkretnego tematu. W ten sposób rozwijał się właśnie Fashion Magazine Blog, a teraz Freestyle Voguing. Blog wzbudził na równi mieszane uczucia, jak i zainteresowanie. Działając na pograniczu kontrowersji, zyskałem grono czytelników, lubiących satyryczne i treściwe podejście. Co ciekawe moje założenia odnośnie grupy docelowej całkowicie rozminęły się z rzeczywistością. Chciałem dotrzeć do „zwykłego” czytelnika, a przez przypadek stworzyłem bloga, który można określić jako dość „insiderski” . Totalny paradoks, bo mało osób pracujących w szeroko pojętej branży modowej przyznaje się oficjalnie, że mnie czyta. Ale szeptanina po kątach nie ma końca. Po każdym tekście dostaję maile od dziennikarzy, stylistów a nawet od projektantów, którzy dziękują za szczere ujęcie tematu. Jednocześnie przyznają, że oficjalnie mnie pochwalić nie mogą. Bo relacje zawodowe, bo kontakty, bo inne rzeczy, które postanowiłem wsadzić głęboko do kieszeni. Zastanawiający jest fakt, że wiele osób z branży ma bardzo złe zdanie o moich publikacjach. Niektórzy twierdzą, że moda nie jest tematem, który może podlegać krytyce, inni mówią, że powinno się pisać albo dobrze albo wcale. W takich sytuacjach zastanawiam się, czemu wobec tego czytają moje teksty? Choć internet jest wielki i każdy znajdzie w nim coś dla siebie, to świat jest najwyraźniej pełen masochistów. Ten wstęp prowadzi do jednego wniosku. Ciężką pracą i regularnymi publikacjami doprowadziłem do sytuacji, w której zaproszono mnie do rady programowej sceny OFF Polskiego Fashion Weeku. I dziś zrobię dokładnie to samo co zawsze. Czyli przedstawię sytuację widzianą moimi oczami…

Czytaj dalej

Piąty Dzień Tygodnia vol. 19

22 Lu

267804_431314380278227_2135076483_n

Kolejny tydzień za nami. Dziś bez żadnych wstępów, bo „Piąty…” jest wyjątkowo baaaardzo obszerny. Życzę wszystkim miłego czytania!

Tobiasz Kujawa

Czytaj dalej

Piąty Dzień Tygodnia vol. 18

15 Lu

piąty

.

Kolejny tydzień za nami. Zima nadal nie odpuszcza. Jedyny plus jest taki, że zeszłotygodniowa frustracja powoli i na przekór pogodzie stopniała. Topniejąc odsłoniła nowy pomysł na cykl i przyznaję, że bardzo liczę na waszą pomoc, przy jego realizacji. Ponieważ lubicie podsumowania, pomyślałem, że FV połączy przyjemne z pożytecznym i co miesiąc będzie przyznawać nagrody. Absurdy Miesiąca. I tu pojawia się prośba – donosy! Wysyłajcie na freestylevoguing@gmail.com wszelkie przejawy absurdów z naszej rzeczywistości. Brzydkie stylizacje, denne wypowiedzi, wpadki, upadki, kretyńskie artykuły, idiotyczne sytuacje. Liczę na waszą złośliwą kreatywność! Zakres tematów jest nieograniczony – moda, popkultura, show biznes, celeby, kultura i sztuka, no i ewentualnie polityka / gospodarka, chociaż o tym nie mam zielonego pojęcia. Kapituła przyznająca Absurdy Miesiąca będzie się składać z dziennikarzy, blogerów i innych ludzi produkujących sensowne słowa. Liczę na was! Czytaj dalej

D(estroy) I(t) Y(ourself)! Odcinek pierwszy – prawie Kupisz Domowy i Biedronka.

12 Lu

Natchnienie przychodzi czasem z bardzo nieoczekiwanych stron. Wczoraj wybraliśmy się z Kamą i Patem po zakupy gastronomiczne do pobliskiej Biedronki. Ubawieni po pachy biegamy sobie między półkami, wybieramy lokalne smakołyki, a tu nagle… Objawienie! Metalowa lada z hałdą poplątanych ciuchów. Prawie jak w sklepie z tanią odzieżą. Grzebie sobie w ciuszkach jedną ręką, w drugiej trzymam serek i czytam jego skład. Robię to bardziej dla zabawy. Kto przy zdrowych zmysłach podejrzewałby znalezienie w Biedronce czegokolwiek, co można założyć na okazje inne niż Halloween lub imprezę tematyczną. A tu niespodzianka. Wygrzebuję wielką, czarną bluzę marki Fruit Of The Loom. Jest w rozmiarze XL, jest totalnie gładka (absolutnie żadnych znaczków czy innego badziewia) i kosztuje, tamtaramtamtam, 17 złotych! Wrzuciłem ją do koszyka, pognałem do kasy i zacząłem tak zwany proces myślowy. O D B A R W I A N I E! Mama coś tam opowiadała, że sama odbarwiała rzeczy będąc młodą hipiską, Robert Kupisz zrobił furorę na swoich t-shirtach, więc czemu nie spróbować samemu. Zainwestowałem jeszcze 2,30 zł na butelkę Bielinki i zacząłem się bawić. Uprzedzam – nic nie czytałem, nie przygotowywałem się merytorycznie, wszystko robiłem na „czuja”. Proces został sfotografowany od początku do końca, z wątpliwą niespodzianką na szarym końcu . Oto moje fotostory pod tytułem D(estroy) I(t) Y(ourself)! Odcinek pierwszy – prawie Kupisz Domowy.

1

Oto sprawczyni tego całego zamieszania. Bluza z prehistorycznej firmy Fruit Of The Loom w rozmiarze XL, czyli z pretensją do modnego owersajzu. FOTL kojarzy mi się z młodocianymi wycieczkami do Makro, bo właśnie tam widziałem mnóstwo tych dzianinowych dresików. Za to Makro, kojarzy mi się z tą nieszczęsną miarką, która decydowała czy szkrab jest dostatecznie wysoki, żeby wejść między gigantyczne półki. Całe szczęście zmyślni rodzice potrafili przemycić mnie w koszyku. Teraz już nie mam takich zmartwień, bo jestem wysoki. Hehe! Bluza jest czarna, więc mam świadomość, że będzie się odbarwiać na brunatne i pomarańczowe odcienie brązu. ZNISZCZMY COŚ!

Czytaj dalej

WHAT? „10 sposobów na modę według Mai Sablewskiej” czyli poradnik, jak w 10 krokach stać się… Mają Sablewską!

9 Lu

1a

Horacy (Znacie? To taki rzymski poeta. Niestety już nie żyje.) napisał bardzo dawno temu pieśń „Exegi monumentum”. Otwiera ją zdanie: „Wzniosłem sobie pomnik trwalszy od spiżu” lub trochę bardziej lirycznie „Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu” – tłumaczenie Lucjana Rydla.  Interpretacja tego dzieła jest  bardzo prosta. Kierująca Horacym, poniekąd słuszna megalomania, kazała mu podsumować swoją twórczość we wzniosły i mocny sposób. Porównanie słowa pisanego do rzeźby ze spiżu okazało się na tyle trafne i intrygujące, że weszło do kanonu i powtarzamy je do dziś. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem okładkę książki 10 sposobów… , zacząłem się zastanawiać nad intencjami autorki. Pomyślałem sobie, że to jest właśnie ten moment, kiedy Maja zaczyna budować swój pomnik. A potem doszedłem do wniosku, że to wierutna bzdura. Momentalnie w mojej głowie zaczęły się wykluwać jedno po drugim słowa „PiaR”, „szum medialny”, „pieniądze”. Przecież o to właśnie chodzi. Nieustanny proces szukania siebie, permanentne zmiany i orbitowanie od managementu do reality show, z reality show do projektowania mody, z projektowania mody do pisania. Kim będę jutro? Co ze sobą zrobię? Kim właściwie jestem dzisiaj? A wszystko przez to, że bycie celebrytą to okrutne piętno. Jak się wejdzie się na pewien poziom zarobków i sławy, to nie ma już żadnego odwrotu. Zastanówmy się – kiedy „zwykły” człowiek straci pracę, to zaciska zęby i czasami obniża wymagania, bo nie ma innego wyjścia. Co ma zrobić celebryta, który traci zainteresowanie? Nie będzie przecież pracować w sklepie. W tym czasie musi się wymyślić na nowo. Proces polega na nieustannym recyclingu pomysłów, które mają go medialnie postawić na nogi. Cel jest zawsze ten sam – telewizja, która przynosi największe zyski i zapewnia najbardziej lukratywne kontrakty. Urodziłem się cynikiem, jestem cynikiem i jako cynik umrę. Przekonywanie mnie o „szczerych intencjach” autorki jest absolutnie bezcelowe. Maja Sablewska mogłaby sobie wytatuować na samym środku czoła hasło „fashion is my passion”, a ja i tak nie zmieniłbym zdania. Przyczyna powstania tej książki jest okrutnie oczywista. Po kolaboracji z Mohito i wysłuchaniu paru komplementów na temat swoich stylizacji, Maja najwyraźniej uwierzyła (i chciałaby, żebyśmy też w to uwierzyli), że na potrzeby chwili może stać się autorytetem w dziedzinie mody. Nie neguję takiego podejścia, pod jednym warunkiem. Jeśli ktoś podejmuje próbę wykreowania takiego wizerunku niech robi to dobrze. Okazuje się, że bycie specjalistą od „ubierania się” jest bardzo dalekie od bycia specjalistą w sprawach „mody”.

Czytaj dalej

Piąty Dzień Tygodnia vol. 17 wydanie dla frustratów

8 Lu

piaty

Przez kilka dni Wiosna czaiła się za rogiem. Coś tam sobie nieśmiało majstrowała, my czekaliśmy aż wyjdzie i pokaże się w pełnej okazałości. Jedyne co nam wiosna pokazała, to wystający zza winka środkowy palec krzyczący w naszym kierunku „fuuuuck youuuuu looosers”. Zawinęła kiecą w modną łączką i z okrutnym chichotem poszła w cholerę, czekać na lepsze jutro. Jak ją znam to i tak wróci, ale przyznam, że czekanie na tę zieloną jędzę jest w tym roku wyjątkowo dotkliwe. Dość mam tej wstrętnej, przebrzydłej, ciągnącej się niczym glut zimy, która na nic konkretnego nie może się zdecydować, więc histerycznie sypie z nieba wszystkim co popadnie. Koszmar, żyć się odechciewa. Istnieje oczywiście szansa, że to tylko moje urojenia, i że wszyscy dookoła tę naszą upośledzoną zimę kochają i cieszą się z jej schizofrenicznych wybryków. Takim osobnikom mam ochotę pokazać ten sam palec co wiosna. Ok, zamykam kącik meteorologiczny starego zrzędy. Przechodzimy do tradycyjnego, piątkowego podsumowania. Szczerze? Najchętniej bym napisał, sorry, nic się nie działo, do zo za tydzień (albo na wiosnę) no ale niestety się działo. Zapraszamy!

Czytaj dalej

Tańczący z Googlami

5 Lu

zrzut-ekranu-2012-10-08-godz-13-10-511

Temat o wdzięcznej nazwie „Świat Przez Go(o)gle” jest już wam znany. Nie będę niepotrzebnie tracić czasu na tłumaczenia, więc jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to zapraszam tu (pierwsze wydanie) i tu (wydanie nr 2). Jak zawsze zachowuję uroczo bezcenną, oryginalną pisownię. Zacznijmy od wątku… Romantycznego, czyli domniemanego związku blogerki-szafiarki i bon-vivanta, lwa (komara?) salonowego! Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: