Archive | Maj, 2013

Maldoror Jesień-Zima 2013 czyli „Bóg, Honor, Ojczyzna” i.. Chuj.

30 Maj
Foto: Mirek Kaźmierczak - Maldoror Jesień/Zima 2013

Foto: Mirek Kaźmierczak – Maldoror Jesień/Zima 2013

Jest jeden, dość ciekawy detal dotyczący pokazów mody i prezentacji prasowych, którego chyba nigdy do tej porty nie poruszałem. W języku angielskim mówi się na niego „goodie bag” lub „gift pack”. Jest to tajemnicza torba, która w swoim wnętrzu skrywa  prezencik. Wychodząc z jakiegoś przemiłego wydarzenia, zawsze z odrobiną obowiązkowego zażenowania na twarzy, odbieramy ten pakuneczek, wypchany próbkami kosmetyków, sznurówkami, pastami do butów, biżuterią, ciastkami, butelkami wina, voucherami, porcelaną, pokrowcami na laptopy (uwaga, mogę tak wymieniać bez końca), katalogami, kuponami zniżkowymi, słuchawkami, ciuchami, świecami, perfumami, breloczkami, pendrive’ami… Generalnie same cuda-wianki, klęska dobrobytu, która teoretycznie jest nam wręczana z sympatii, a tak naprawdę sami wiemy czemu ma służyć. Dobrze jest się przyjaźnić z dziennikarzem, stylistą albo blogerem. Sam jestem najlepszym przykładem. Jeszcze żadna osoba, która mnie odwiedziła, nie wyszła z pustymi rękami. Dla każdego mam zawsze coś miłego. Kolczyki dla mamy przyjaciółki, cienie do powiek dla siostry, farba do włosów dla koleżanki i szałowy szaliczek dla równie szałowej babci. Jeśli ktoś jest w miarę ogarnięty w pokazach i prezentacjach prasowych, to ma problem kupowania prezentów całkowicie z głowy. No i jak tu nie lubić „giftpacków”?

Czytaj dalej

Robert Kupisz Lato 2014 (???) czyli ostateczny przerost formy nad treścią.

28 Maj
Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info – Robert Kupisz Lato 2014

Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info – Robert Kupisz Lato 2014

Właśnie wróciłem z pokazu Roberta Kupisza. W tej sekundzie, w tej chwili. Dokładnie teraz, kiedy wystukuje na klawiaturze te słowa, zdejmuję  zegarek, bransoletki, odsupłuje z nadgarstków sznurki. Rozpinam koszulę, zdejmuję sportowe buty, do założenia których zostałem zobligowany w złotym, okrągłym zaproszeniu, ozdobionym wieńcem laurowym. Nic dziwnego, pokaz kolekcji „Fair Play” odbył się w na hali sportowej. Poziom groteski osiągnął tam apogeum. Pojawiały się takie kwiatki, jak połączenia wieczorowych sukienek i trampków. I chociaż brzmi to bardzo „fashion-forward”, to niestety nie wyglądało to dobrze. Siedzę w salonie na sofie i zastanawiam się nad tymi wszystkimi detalami, które wyłapałem dzisiejszego wieczora. Co chwila do mojej głowy wpada jakaś błyskotliwa myśl, a zaraz po niej kolejna, kolejna i kolejna. Te uporczywe myśli przeskakują z miejsca na miejsce, a ja niestety nie jestem w stanie ich przywołać do porządku. Poustawiać w szeregu. Czy to ja zwariowałem, czy to świat oszalał? O, to jest doskonałe pytanie.

Czytaj dalej

Łukasz Jemioł Jesień/Zima 2013 czyli wycieczka do Tajemniczego Ogrodu

26 Maj
Foto: Akpa / LaMode.info

Foto: Akpa / LaMode.info

Czy istnieje jakiś określony mechanizm, sprawdzony wzorzec zachowania, odgórny kodeks pracy ustalony dla krytyka mody? Jak oddzielić sympatię od zawodowego profesjonalizmu? Czy da się postawić wyraźną linię między jednym i drugim? Często się nad tym zastanawiam. Niestety ciągle nie znam odpowiedzi na te pytania. Nawet nie próbuję ich opisać jako „pozornie proste” albo „banalne”, bo takie nie są.  Gorzej, nie mam od kogo się tego nauczyć. Wzorców dookoła brak. Owszem – przyznaję, że fajnie byłoby wznieść się ponad to i od razu po pokazie uciec do domu. Nie napić się z nikim wódki, nie pogadać, nie pośmiać. Powiedzieć – przepraszam bardzo, ale mój etos i profesjonalizm sprawiają, że nie mogę z wami rozmawiać, ewentualnie przy świadkach i na bezpieczny temat. Wiem, pogadajmy o pogodzie! Świat jest zbudowany na rozmaitych sieciach zależności. Bezstronność i alienacja w pewnych sytuacjach wydają się bardzo atrakcyjną możliwością, ale koniec końców są tylko rozkoszną, bajkową utopią. Bo przecież każdy kogoś zna. Jednych nie lubimy, niektórzy są nam obojętni, wobec innych mamy długi wdzięczności. Bywa, że wyświadczamy komuś przysługę, innym razem to właśnie nam ratują tyłek. Niebywałą sztuką jest lawirowanie na tej lepkiej pajęczynie grymasów, ukłonów i konwenansów. Moda jest płynnym przeniesieniem sytuacji z parkietu, na bardzo tłocznej imprezie. Gdzieś w oddali jest ktoś, kto nam się podoba – mrugamy do niego okiem. Do jednych się uśmiechamy, innym wbijamy łokieć pod żebro, bo nam nadepnęli na stopę. Są też tacy których kompletnie nie dostrzegamy, ale to nie znaczy, że oni nie widzą nas. Nie da się tego uniknąć. No chyba, że chcemy tańczyć sami. Ale co to za impreza, na której lista gości ograniczyła się do jednej osoby?

Czytaj dalej

Paprocki&Brzozowski Jesień/Zima 2013 czyli dowód na to, że fason to nie wszystko.

22 Maj
Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info – Paprocki&Brzozowski Jesień/Zima 2013

Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info – Paprocki&Brzozowski Jesień/Zima 2013

Kiedy się pozna pewne mechanizmy, które rządzą tak zwaną „branżą”, życie staje się zdecydowanie prostsze. Weźmy za przykład zaproszenie na pokaz znanych projektantów. Na kartoniku widnieje godzina 21:00. Niektórzy myślą, że to godzina rozpoczęcia pokazu.  Naiwne, nieznające życia robaki – zdradzę wam tajemnicę. Godzina na zaproszeniu jest informacją mówiącą, o której możemy skończyć kręcenie szałowych loków, prasowanie sukienki z Zary i pastowanie szpilek. Ponieważ znam ten sekret nie od dziś, zamiast denerwować się zbyt długim czekaniem na pokaz, punktualnie o godzinie  21… Wyszedłem z domu!

Czytaj dalej

Joanna Klimas Jesień/Zima 2013 czyli opowieść o tym, że moda i bankiet nie zawsze idą w parze.

21 Maj
Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info - Joanna Klimas Jesień/Zima 2013

Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info – Joanna Klimas Jesień/Zima 2013

Zaczynać od końca? Ciekawy pomysł. W sumie – czemu nie? Na taką myśl wpadłem, wracając w poniedziałkowy wieczór z pokazu Joanny Klimas na sezon jesień-zima 2013. Zainspirowała mnie do tego dziewczyna, którą zauważyłem na ulicy. A może nawet nie dziewczyna, tylko kobieta? Niestety nie mogłem się skupić na jej twarzy i wieku, bo zafascynował mnie bez reszty strój tego zjawiska. Postaram się ją zwizualizować. Tajemnicza dama na głowie miała blado-zielony kapelusik z okrągłym rondem i kwiatkiem. Na szyi – różową chustę w drobną niebieską łączkę. Ubrana była w sukienkę, w której odcienie  fuksji i fioletu stanowiły tło dla ciemnych kwiatków. Na sukienkę zarzuciła pięknie podkreślający krągły biust, szary sweterek, również w kwiatki, dla odmiany w kolorze spranego różu. Do sweterka przypięty był oczywiście … Kwiatek. Chyba już nie muszę dalej tłumaczyć, czym były ozdobione jej buty i torebka, bo to raczej oczywiste. Patrzę na tę panią wiosnę trochę z ziemi, a trochę z innej planety, buzię mam pewnie nieelegancko rozdziawioną i myślę sobie – „dużo”. Nie. Wbrew pozorom nie oceniałem jej. Może ciężko w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, że jesteśmy teraz w mojej głowie, ale tak właśnie było. Nie oceniałem. To tylko jedno z wielu spostrzeżeń: ładny wieczór, przyjemny wiatr, dużo kwiatków. Później miałem w głowie już tylko to jedno słowo, które niczym natrętny, niemożliwy do zlokalizowania  komar, dźwięczało mi nieznośnie między uszami. Dużo, dużo, dużo. A może jednak za dużo? Pamiętajcie – nadal nie oceniam. To tylko spostrzeżenia.

Czytaj dalej

Piąty Dzień Tygodnia vol. 27

19 Maj

piąty dzień tygodnia vol 27

W tym tygodniu wiatr wiał nam w oczy jak rzadko. Gorzej, część redakcji wypadła za burtę, prosto w morze egzaminów, prac magisterskich, obowiązków zawodowych. Po drodze, w ramach złośliwości rzeczy martwych, zagubił się jeden bardzo-ważny-pendrive i zepsuła bardzo-ważna-ładowarka. Jednym słowem nie było łatwo. Dlatego w tym tygodniu jesteśmy w lekko okrojonym składzie i cholernie spóźnieni, ale jednak ciągle na fali. Chociaż po piątkowej nocy byliśmy przez moment na dnie… Zanim się jednak zagalopuję, kończę ten mini wstęp i zapraszam do „Piątego Dnia Tygodnia”.

Czytaj dalej

Środy z Poezją Zaangażowaną dla Ubogich Duchem i Ciałem. Odcinek pierwszy „Lansu Błogostany”

15 Maj

Wstyd się przyznać, ale przeżywając wzloty i upadki okresu dojrzewania, ku pokrzepieniu nastoletniego, rozedrganego umysłu pisałem… Wiersze. Tak, wiem, pretensjonalny obciach. Poezja miała dla mnie jednak wartość terapeutyczną. Tematyka była bardzo sztampowa – śmierć, nieszczęśliwa miłość, jakieś brednie o pustce i osamotnieniu, białych kartkach. Nastoletni standard okraszony dużą ilością abstrakcyjnych porównań. Styl? Powiedzmy, że coś pomiędzy Pawlikowską Jasnorzewską, Tuwimem a Leśmianem. Jak wszyscy wiemy trójka ludzi nie może spłodzić dziecka (oczywiście według bożych standardów), więc ten styl też był dość „niemożliwy”.  Co ciekawe w wyniku pokrętnych zbiegów okoliczności znalazł się nawet jeden szalony wydawca, który chciał wydać tę pisaninę drukiem (i to nie byle jakim, w grę wchodziła twarda okładka, także wiecie, poważna sprawa). Niestety materiału na tomik było za mało, a pech chciał  (z perspektywy czasu to jednak ogromne szczęście), że się wtedy szczęśliwie zadurzyłem i miałem w głowie inne rzeczy niż poezję. Więcej somy, mniej psyche, również w bardzo nastoletnim wydaniu.  Potem nastąpił etap zwany „dorosłym życiem” i na wiersze nie miałem ani czasu ani ochoty. Aż do dzisiaj! Uznałem, że skoro poezja miała dla mnie wartość terapeutyczną, to być może warto odkurzyć ten temat? W ten sposób zrodził się pomysł na „Środy z Poezją”! No tak, ale o czym by tu pisać? Śmierć i nieszczęśliwa miłość są wyeksploatowane do cna. Szukam, myślę, dumam… Między drugą a trzecią kawą przyszło olśnienie. Hajlajf. Moda! Gwiazdy! Przecież to takie wdzięczne tematy!

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: