Archive | Czerwiec, 2013

Mariusz Przybylski Jesień/Zima 2013 – „Cold Love” czyli zawieszenie między dwoma światami.

27 Czer
Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info – Mariusz Przybylski Jesień/Zima 2013

Foto: Jakub Pleśniarski / LaMode.info – Mariusz Przybylski Jesień/Zima 2013

Pamiętacie moją teorię, która mówiła, że Mariusz Przybylski ma zaburzenia dysocjacyjne osobowości? Jeśli nie, to zapraszam do prehistorycznego tekstu, w którym bezczelnie snułem historię psychiatryczno-modową na temat kolekcji „Digital”. Owszem, przyznaję, ta teza była dość kontrowersyjna.  Być może nawet brawurowa? Jednak, jak się okazuje, była również bardzo prawdziwa. Mogę tak powiedzieć, bo wczoraj zyskałem kolejny dowód, który ją potwierdza. Trzymam ten dowód w kieszeni i ciągle myślę o dwóch światach. Pierwszy jest wyjątkowo tandetny, banalny, niemal obskurny. A ten drugi? Całkiem wysmakowany i wciągający. I jak tu nie wierzyć w to, że dwie, kompletnie różne od siebie osobowości, mogą egzystować w jednym ciele? Wróciłem właśnie z pokazu, który po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że to jak najbardziej możliwe. Jednak tym razem diagnoza nie dotyczy samych ubrań, ale całego wydarzenia, które miało miejsce w warszawskim Teatrze Nowym.

Czytaj dalej

Facebook to szmata, ludzie to debile, a poniedziałki są najczęściej irytujące

17 Czer
nykhor

Nykhor Paul, Foto: Kasia Bielska

Obudził mnie dziś rano mój chłopak, który wrócił ze zjazdu studenckiego. Bardzo radosny, bo ma w indeksie same piątki. Super! Schodzę na parter do kuchni, żeby zaparzyć kawę, otwieram laptopa, w wyjątkowo dobrym humorze. Jak na poniedziałkowe standardy. Próbuję się zalogować na  Facebooka. O, niespodzianka! Zostałem zablokowany na kolejne trzy dni. Dlaczego? Bo zamieściłem na moim Fanpage’u sesję zdjęciową uzdolnionej polskiej fotografki, Kasi Bielskiej. Dodam jeszcze, że jest to sesja modowa. Na jednym ze zdjęć modelka ma nagie piersi. Nie jest to nawet erotyka. Po prostu piękne zdjęcie jeszcze piękniejszej dziewczyny. Jest to również część artystycznej, spójnej całości. Nie ma na celu podniecać, czy szokować. W nienachalny sposób pokazuje naturalne piękno kobiety. Ale nie. Facebook ma z tym problem.

Dlaczego można pokazywać męską klatkę piersiową? Co jest takiego szokującego w kobiecym biuście, który jest bezsprzecznie integralną, życiodajną siłą naszej egzystencji? Co to za koszmarna, pokręcona hipokryzja? Czym damskie sutki różnią się od męskich? Tym, że karmią? To ma być złe? Wulgarne? Ciągle naiwnie wierzę, że żyjemy w pełnym równouprawnieniu, ale to jest jedno wielkie kłamstwo. Niesmaczne, obrzydliwe, ociekające tłustą, męską hipokryzją kłamstwo.  Kobiece ciało jest nieustannie fetyszyzowane, nie może zostać pokazane per se na portalu społecznościowym, bo jest to uznane za nielegalne. Niczym najgorsza, najwulgarniejsza pornografia. Męskie ciało można pokazywać do granicy najcieńszych stringów. I to jest ok. Bo mężczyzna ma prawo być nagi. A kobieta ma swoje grzeszne piersi chować przed światem.

Największa abstrakcja polega na tym, że oczywiście mam drugie konto, z którego muszę korzystać, bo Facebook niestety jest mi potrzebny do pracy. Więc ta kara, to żadna kara. Głupie utrudnienie, nic więcej. Wnioski? Tak jak pisałem w tytule – Facebook, to szowinistyczna, seksistowska szmata, ludzie to niestety debile importowani z mentalnego średniowiecza, a poniedziałki dzielą się na gorsze i jeszcze gorsze.

Serdecznie gratuluję nam wszystkim. Siedzimy w tym gnoju na własne życzenie.

Wyjątkowo wkurwiony

Tobiasz Kujawa

Never Ending Freestyle Voguing 

freestylevoguing@gmail.com

nykhor

nykhornykhor

Piąty Dzień Tygodnia vol. 28

14 Czer

1001777_479270668815931_1621874542_n

„Piąty Dzień Tygodnia” przepadł bez wieści. Ale się znalazł i to jest najważniejsze. Tak to z nim jest, że co jakiś czas znika na kilka tygodni, z przyczyn nie do końca ustalonych. Co wtedy robi? Tego nie wie nikt. Kręci się pewnie po sąsiedztwie, obwąchuje inne dni tygodnia, które spotka na swojej drodze. Załatwia ważne sprawy. Być może nawet wyczynia jakieś zberezeństwa, o których lepiej nie wiedzieć, albo tapla się w błotnistych kałużach, których lepiej nie znać. Istotne jest jednak to, że kiedy wraca, to  zawsze z wesoło merdającym ogonem. Ozdobiony dyszącą paszczą i wywalonym jęzorem, cieszy się z powrotu jak wariat. No i jak tu się gniewać na taką pocieszną istotę? Trzeba by było nie mieć ani trochę sumienia. „Piąty” wrócił, zobaczmy co przyniósł w zębach!

 Tobiasz Kujawa

Czytaj dalej

Bomba, Puszka Pandory, Sport i Snopowiązałka

13 Czer

bombagif

Irving Berlin w 1946 roku napisał pewną szczególną piosnkę do musicalu „Annie Get Your Gun”. Broadwayowska historia opowiadająca o losach Annie Oakley, strzelczyni wyborowej, która dołącza do legendarnego zespołu Buffalo Bill’s Wild West Show doczekała się w 1954 roku ekranizacji, a sztandarowa, wyżej wymieniona piosenka o tytule  „There’s No Business Like Show Business” z miejsca stała się szlagierem. Niegdyś bardzo trafna, w dzisiejszych czasach niestety całkowicie straciła na aktualności. Nie mamy już gwiazd pokroju Elizabeth Taylor, a wers „They smile when they are low” całkowicie odszedł do lamusa. Dzisiaj kiedy ktoś jest „low” uśmiecha się, owszem, ale na okładce magazynu, w którym aktualnie wypłakuje wszystkie życiowe niepowodzenia i żale. Gwiazdy przestały być tajemniczymi, boskimi istotami, pełnymi cudownej, nieosiągalnej aury luksusu i sławy. Stanęły za to w jednym szeregu ze swoimi wielbicielami, żaląc się dodatkowo, jak ciężkim kawałkiem chleba jest bycie znanym, które muszą łączyć z trudami dnia codziennego. Nie ma już tajemnicy, nie ma magii, nie ma gwiazd. Kiedyś ludzie czytali anegdoty o Kalinie Jędrusik, która w rozchełstanym szlafroku kupowała cztery butelki szampana, żeby się w nim wykąpać. Była w tym i fanaberia i gwiazdorstwo, ale jakieś ciekawsze, przystępniejsze, bardziej taktowne. Dziś została nam tylko medialna pornografia, publiczny stosunek płciowy służący nie podniecającej przyjemność, ale jedynie mechanicznej, wulgarnej (pro)kreacji rozpoznawalności i zysków, które ten generuje. Oczywiście wszystkie chwyty są dozwolone, a przysłowiowe kopanie w jaja wydaje się być niewinną pieszczotą, w porównaniu z handlowaniem intymnością, uzależnieniami, seksem i dziećmi. Koronkowe, dekadenckie majtki spadły, odsłaniając wypięty w naszym kierunku tyłek. Z jakiegoś powodu  gwiazdy i te ich wypięte tyłki nadal nas jednak interesują. Jest to wyjątkowa mieszanka fascynacji, nienawiści, goryczy i złośliwości. Lubimy kiedy im się nie udaje. Cieszą nas ich wpadki. Ich niepowodzenia dają nam komfort, że wszystkim w życiu bywa ciężko, niezależnie od tego ile zer ma na koncie. Andy Warhol powiedział, że w przyszłości na każdego będzie czekać dokładnie 15 minut sławy. Piętnaście minut to bardzo mało, w tym czasie ciężko ugotować ziemniaki, a co dopiero zarobić na dożywotni zapas kawioru i szampana. Pomysłów na przedłużenie tego czasu w nieskończoność jest wiele. Desperacja ogromna, bo i stawka duża. Życie w dobrobycie, strona na Wikipedii, atencja. Gwiazdy stały się złem koniecznym naszej codziennej egzystencji. A teraz doczekały się na dodatek wyjątkowo poważnego potraktowania, bo Karolina Korwin Piotrowska napisała Bombę, która okazała się zawoalowaną Puszką Pandory w wersji 2.0.
Czytaj dalej

HUSH Warsaw czyli o tym, jak historia zatacza kręgi!

11 Czer
HUSH Warsaw Foto: Freestyle Voguing

HUSH Warsaw Foto: Freestyle Voguing

Można wejść na kolejny poziom? Można! Tylko trzeba wiedzieć jak i mieć na ten kolejny poziom konkretny pomysł. Ania Pięta i Magda Korcz tupnęły swoimi wdzięcznymi nogami, powiedziały „dość” i postanowiły podnieść sprawdzony koncept wydarzenia Ściegi Ręczne o kilka dobrych oczek wyżej. Oczywiście to nie jest tak, że w Polsce nic się nie dzieje. Targów mody autorskiej mamy w cholerę i ciut. W każdym większym mieście odbywa się jakaś forma bazarku czy targowiska, na których młodzi i niemłodzi też, mniej lub bardziej zdolni projektanci, pozbawieni stacjonarnych butików, showroomów i multibrandowych sklepów, mogą postawić wieszak, a na tym wieszaku powiesić swoją radosną twórczość. No i oczywiście docelowo ją sprzedać. Wszystko pięknie, ale…

Czytaj dalej

Zalando Collection Jesień/Zima 2013

4 Czer
Zalando Collection Jesień/Zima 2013

Zalando Collection Jesień/Zima 2013

Znacie Zalando? Głupie pytanie. Każdy kto lubi ciuchy, zna tę platformę sprzedażową. A już na pewno wszyscy, którzy uwielbiają polować na okazje. Pamiętam jak pół roku temu na śniadaniu prasowym, które miało miejsce na łódzkim Fashion Week’u, dostałem od Zalando voucher. Od razu muszę się przyznać, że nie jestem zwolennikiem zakupów przez internet. Kiedy kupuję ubrania, to muszę je trochę pomacać, pościskać, powąchać. Łażenie ze mną po sklepach bywa często bardzo krępujące. Kiedy nikt mnie nie pilnuje i trochę się zapomnę, można zauważyć, jak stojąc pośrodku sklepu trzymam (na przykład) but na wysokości twarzy. Wygląda to żenująco, ale przyczyna jest prosta – zapach skóry bardzo wiele mówi o produkcie i jego jakości. Nie wspominając o tym, że imitacje skóry bywają teraz tak dobre, że czasami można je odróżnić tylko po zapachu. Tak więc w trakcie zakupów stosuję tę mało wyrafinowaną taktykę zboczeńca-ocieracza. Skubię sobie niteczki, smyram się wełenkami po policzkach i innych przyległościach, szczypię guziczki, bawię się suwaczkami. W bezdusznym internecie takiej możliwości niestety nie mam. No ale skoro dostałem ten voucher postanowiłem sprawdzić co i gdzie w Zalando piszczy. Dysponując określoną kwotą na sprawunki buszowałem sobie między rozmaitymi działami. Minęła godzina, dwie, trzy… Co chwila trafiałem na jakąś rzecz, która mi się podobała. Proces decyzyjny zaczął mnie tak przerażać, że w pewnym momencie musiałem się ratować (dosłownie) ucieczką – wybiegłem z domu na spacer, zaczerpnąć świeżego powietrza. Dodam tylko, że to był listopad i dostałem później fatalnego przeziębienia. Przyznaję, najzwyczajniej w świecie nie podołałem takiej ilości wyimaginowanego stresu i urojonej presji – „musisz coś wybrać!!!”. Następnego dnia podjąłem kolejną próbę – znów nieudaną. Po tygodniu stwierdziłem, że to zdecydowanie ponad moje siły i oddałem voucher przyjaciółce. Taki ze mnie mięczak.

Czytaj dalej

%d bloggers like this: