Archiwum | Styczeń, 2014

„Nadzieja” Polskiej Blogosfery…

27 Sty
Anna przekazuje co sądze o tej sytuacji

No bo kto, jak nie Anna?

Jest poniedziałek. Dzień toczy się swoim normalnym, choć wcale niestandardowo-poniedziałkowym rytmem. Ponieważ pracuję jako freelancer, nie ma dla mnie większego znaczenia czy jest weekend, czy właśnie poniedziałek, a może i piątek, bo komfort mojego życia polega na tym, że większość rzeczy „mogę”, a o wiele mniej rzeczy „muszę”. Właśnie dlatego wybrałem się dzisiaj w ciągu dnia na uroczy spacer z Harel i właśnie dlatego siedzę sobie teraz grzecznie na mojej kameralnej, facebookowej stronie, żartuję z czytelnikami, komentuję rzeczywistość związaną z modą. Bo mogę! Jest mi miło, beztrosko i przyjemnie. W międzyczasie odpisuję na maile, tworzę nowy tekst dla Qelement.pl, słucham muzyki. Balonik komfortu psychicznego i samozadowolenia jest pełniutki-okrąglutki i unosi się pod sufitem, delikatnie poruszany falami lodowato-zimnego powietrza, które niezmiennie kursuje na linii salon – kuchnia. No cóż, takie są uroki mieszkania w domu. Podsumowując – odczuwam pełen komfort i spokój wewnętrzny, szczególnie że zlew kuchenny jest pusty, a to prawdziwa rzadkość (praktycznie nie z tej ziemi), a właściwie nawet powód do realnej ekscytacji. Oczywiście życie jest złośliwe i mój dobry humor został bezwzględnie zniszczony.

Czytaj dalej

Reklamy

Intelektualistka na Pokazie czyli polemika z Tekstem Agaty Passent „Passent na Pokazach”

26 Sty

Glamour_cytat
Magazyn Glamour w swoim najnowszym lutowym wydaniu zadał bardzo ciekawe pytanie: „Co się stanie, gdy dziennikarka, która nie lubi mody, pójdzie na pokazy polskich projektantów?”.
Co się stanie? Okazuje się, że powstanie dość nietypowy, jak na standardy polskiej prasy drukowanej, tekst. Ktoś się tego spodziewał? Ja na pewno nie. A mogłem!

Teraz już wiem, co Agata Passent robiła na pokazie Paprocki&Brzozowski. Czekając w kilometrowym ogonku spotkałem Marcina Świderka, szefa działu mody Glamour, z którym miałem przyjemność pracować za lepszych czasów Fashion Magazine. Marcinowi towarzyszyła właśnie Agata Passent, której nigdy nie poznałem osobiście. Chociaż zostaliśmy sobie przedstawieni, to nie miałem śmiałości zapytać: „Cóż pani takiego robi na tym targowisku próżności?”. Na moment straciłem czujność, a powinienem był się spodziewać, że takie wizyty nigdy nie są przypadkowe. I bardzo żałuję, że nie zadałem powyższego pytania, bo mogłem Pani Agacie udzielić kilku rad, które uratowałyby ją przed lekką kompromitacją. Mleko się niestety rozlało. A ja, tak zupełnie standardowo, jeszcze bardziej je rozetrę po podłodze. Bo chyba nikt się nie spodziewał, że będę je wycierać?

Czytaj dalej

Pokaz i co dalej, czyli o zagranicznych i polskich informacjach prasowych

22 Sty

CzarPiaR

Zbliża się kolejny sezon pokazów. Projektanci w pocie czoła tworzą nowe kolekcje, konstruktorzy uwijają się nad wykrojami, krawcowe ślęczą nad maszynami, FashionPhiliosophy Fashion Week Poland szykuje się do modowej inwazji na nową lokalizację, a Warszawa wietrzy czerwone wykładziny, żeby ugościć na autorskich pokazach zastępy celebrytów. W tym czasie wszyscy nasi rodzimi spece od piaru leżą do góry brzuchami, bo stare kolekcje powoli trafiają na wyprzedaże, a z braku wydarzeń nie pojawiają się nawet informacje prasowe o gwiazdach, które założyły sukienkę „x” podczas  iwentu „y”.

Dziedzina Public Relations sprofilowana na modę jest w naszym kraju pomieszaniem szarej strefy, dżungli i ringu, na którym rozgrywają się walki wolnoamerykanki. Poziom informacji prasowych, wysyłanych po pokazach mody, można określić jako „żaden”. Gorzej, czasami ma tendencję do zmierzania poniżej minusa, stając się po prostu żenujący. Najczęściej pierwszą informacją prasową po pokazie, którą otrzymuje prasa i blogerzy, to wiadomość o tym jakie celebrytki miały wolny wieczór i postanowiły przyturlać się w swoich wypożyczonych kreacjach. Piarowcy piszą o tych paniach z taką manierą i estymą, jakby to sama Lady Di powstała z grobu i postanowiła zaszczycić swoją obecnością pokaz. „Tłumy Gwiazd na pokazie „x”. „Plejada gwiazd na pokazie „y”. Tłusty mail, pełen zdjęć ze ścianki sponsorskiej, jest jak wyrzut sumienia. Portale potrzebują informacji, a czytelników z jakiegoś powodu interesują pokazy mody. Koniec końców publikują te dyrdymały. Pal licho, jeśli są to strony poświęcone plotkom i skandalom. Ale w przypadku portali modowych? Lepiej nie komentować.

Lubimy wzdychać do zagranicy. Bardzo to lubimy. Zagranicą jest przecież tak pięknie i profesjonalnie. Oczywiście – w dziedzinie mody jest to niezaprzeczalna prawda. Dlatego dziś przygotowałem małe materiały szkoleniowe dla naszych kochanych piarowców i projektantów, którzy być może mają potrzebę wejścia na kolejny poziom profesjonalizmu.

Czytaj dalej

Mały-Wielki Głód czyli Homogenizowane Milczenie Owiec

15 Sty

homogenizowane milczenie owiec
Zastanawiałem się, czy jest sens żeby o tym pisać.
Z jednej strony dziennikarskie zacięcie nieustannie podpowiada mi z tyłu głowy: „masz temacik, siadaj do klawiatury i pisz!”, ale z drugiej? Myślę sobie – jest styczeń, niedawno skończyłem bardzo duży projekt, który trwał przez cały 2013 rok, mam teraz dość rzadką i luksusową chwilę uroczej bezczynności. Nie widzę w niej miejsca dla nadmiernej ekscytacji, prędzej na bezmyślne gapienie się na ścianę, ewentualnie nadrabianie zaległości w lekturach i serialach. No i ten temat. Tak strasznie żenujący, niemal absurdalny, ale nie w radosny, tylko bardzo przygnębiający sposób. Nie wspominając o tym, że to znowu i znowu i znowu „blogerki”. Ile można? Mój dylemat rozwiązał się jednak sam. Urocza kreatura (zwana czytelnikiem), za nic ma mój święty spokój i pazernie zaczęła domagać się opinii. Zamiast detalicznie odpowiadać na maile i wiadomości, z dwojga złego, wolę już napisać tekst. Hurtowo. No właśnie – hurt, detal, marketing, sprzedaż, promocja. Mały-Wielki Głód. Tylko na co? I czyj? 

Czytaj dalej

2013 w Słodko-Gorzkiej Pigułce

6 Sty

2014

Do napisania tego tekstu zbierałem się niczym Edyta Bartosiewicz do wydania nowej płyty. Oczywiście przesadzam, ale ta przesada wynika z faktu, że wszelkie podsumowania wymagają patrzenia „wstecz”. Moda ma jednak to do siebie, że codziennie dzieje się w niej „coś”, a czasem jeszcze więcej, więc ogarnięcie jednym gestem (lub tekstem) takiej ilości informacji jest wręcz niemożliwe. Jednak rok 2013 należy do szczególnych, więc nie ma litości, trzeba się zabrać do podsumowania.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: