Archiwum | Maj, 2014

„Sekrety Mody” czyli Historia Pewnej Miłości

30 Maj

10005484_1437623456477495_2110502250_n

Zdjęcie: Instagram Freestyle Voguing

Jeśli spodziewacie się literackiego prania brudnej bielizny należącej do Pani Mody, to muszę was od razu rozczarować. Nie o takich sekretach będziemy dziś mówić. Choć muszę przyznać, że sensacyjny tytuł niesie wiele dwuznacznych skojarzeń. Sekrety Mody? Czyżby ktoś napisał książkę o wszystkich dewiacjach, plagiatach, używkach, romansach, ekscesach, okrucieństwie i wypaczeniach, które skrywa piękna fasada ogólnoświatowego przemysłu „fashion”? Nic z tego. Yann Kerlau, autor książki jest prawdziwym piewcą tej branży i choć zna wiele z jej sekretów, to przedstawia tylko te najlepsze, najciekawsze z punktu widzenia historii i najbardziej godne zapamiętania. Dla niego moda jest bajką, której akcja toczy się w realnym świecie. Jej najwięksi kreatorzy stają w jednym szeregu z najbardziej uznanymi artystami, których nosiła ziemia, a ich rewolucje mają tę samą wagę, co wydarzenia zmieniające bieg historii.

Czytaj dalej

Reklamy

Project Runway Bez Majtek: Grande Finale Bez Znieczulenia

26 Maj

bm

Coś się zaczęło i coś się musi skończyć. Przez kilkanaście ostatnich tygodni mieliśmy okazję spotykać się w każdy poniedziałek, żeby w kameralnym gronie omawiać kolejne odcinki polskiej edycji projektanckiego talent-show, znanego jako Project Runway. Na śmiesznie i na poważnie zajrzeliśmy do sklepu budowlanego, zostaliśmy rozebrani do samych majtek (i nie był to ładny widok), skonfrontowaliśmy się ze straszną wizją mody przyszłości, dowiedzieliśmy się, że rozumienie słowa „Simple” może być wyjątkowo zaskakujące, trafiliśmy prosto na ulicę, otruto nas koktajlami, przeżyliśmy rozterki niczym cnotliwa panna młoda w noc poślubną (co skończyło się rozwodem z modą), poznaliśmy znaczenie słów: „stereotyp” i „klisza”, zobaczyliśmy  prawdziwy horror śniadaniowy, dowiedzieliśmy się, jak zniszczyć ubrania za pomocą zdjęć, a na koniec zawleczono nas na czerwoną wykładzinę.

Kto by się spodziewał, że ten czas tak szybko upłynie. Ledwo program się zaczął, a już się kończy. Została nam finałowa trójka: Maciek, Liliana i Kuba. I co by nie mówić o ich dotychczasowych dokonaniach, czy sensie decyzji, które zostały podjęte przez jury zwane Wyrocznią, to hej! Należą im się gratulacje, bo to w końcu rywalizacja. A wedle zasady mówiącej, że cel uświęca środki, cokolwiek ich nie doprowadziło do tego miejsca, musi to mieć swoją wartość. Więc jeszcze raz gratuluję. Kubie determinacji, Lilianie konsekwencji, a Maćkowi oryginalności. A tak od siebie mogę dodać, że dziękuję projektantom za dystans, którego się po nich – przyznaję – kompletnie nie spodziewałem. To, że czytacie ten cykl jest dla mnie bardzo ważne. Dzięki więc serdecznie za to, jak i za kilka innych, całe szczęście nie zawsze dokumentowanych rozmów, które nieustannie każą mi się zastawiać nad niezaprzeczalną… Magią Telewizji! Kończąc ten wstęp, razem z SHOWROOM.pl, zapraszam do ostatniego odcinka Project Runway Bez Majtek! Uprzedzam, to ostatnia część, więc… Jeńców nie bierzemy! Jeśli wiecie, co mam na myśli 😉

Czytaj dalej

Lindberg Czyli Oprawki na Całe Życie!

22 Maj

Lindberg 1993

Na kilka dni przed łódzkim Tygodniem Mody dostałem zaproszenie na prezentację tajemniczej marki Lindberg w nowym budynku Plac Unii City Shopping. Z ręką na sercu – niczego o niej nie wiedziałem i niczego nie sprawdzałem. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi, po prostu nie miałem czasu. Zachowałem jednak na tyle przytomny umysł, żeby poprosić organizatorów wydarzenia o przypomnienie, na dzień przed planowanym spotkaniem. Znam swój poziom oszołomstwa, kilka razy zdarzyło mi się wyjść z domu w dwóch różnych butach, więc cóż mogę dodać? Po prostu czasami trzeba mnie pilnować. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno – intuicja mnie nie zawiodła, bo momentalnie zakochałem się w marce Lindberg i zaraz dowiecie się dlaczego. A powodów jest kilka, a może nawet i „naście”.

W ramach wstępu dodam jeszcze, że w informacji prasowej dotyczącej dzisiejszego bohatera wyczytałem taki fragment: „Firma Lindberg jest zdeterminowana, aby stosować się do swojej podstawowej mantry mówiącej, że jeżeli już się coś robi, to warto robić to wyjątkowo dobrze”. Muszę przyznać, że z trudnością znajdę słowa, pod którymi równie chętnie mógłbym się podpisać. Toż to moja własna filozofia!

Czytaj dalej

„A gdyby tak blogerzy modowi zamiast blogować poszli na studia…?”

21 Maj

felieton copy2 copy

 

Ilustracja – Maja Racka

Inspiracją dla tego wpisu stała się moja serdeczna koleżanka, piastująca dość wysokie stanowisko w rodzimej hierarchii branży zwanej „modową.” Koleżanka zamieściła na swoim prywatnym profilu wpis, który pozwolę sobie przytoczyć w następnym zdaniu, bo zmotywował mnie do głębszych i bardziej prywatnych przemyśleń, Alicjo, tylko się nie gniewaj, proszę! Wpis brzmiał tak, cytuję: „A gdyby tak blogerzy modowi zamiast blogować poszli na studia…?”. No właśnie, a gdyby? Tylko jakie?

Czytaj dalej

Paprocki&Brzozowski Jesień/Zima 2014 „Glare” czyli Moda za Kurtyną

17 Maj
Paprocki&Brzozowski Jesień/Zima 2014 - Foto: Filip Okopny

Paprocki&Brzozowski Jesień/Zima 2014 – Foto: Filip Okopny

Odwiedzając regularnie Freestyle Voguing, z pewnością pamiętacie, że ostatni pokaz duetu Paprocki&Brzozowski nie należał, przynajmniej z mojej perspektywy, do najszczęśliwszych. Pół roku temu, zimne hale Soho Factory okazały się dla mnie wyjątkowo nieprzychylne. Efekt był taki, że sytuacja miała w sobie więcej z sensacji, niż z mody. Nie zamierzam jednak rozdrapywać „starych ran”, bo wedle zasady było minęło lepiej się koncentrować na tym co jest. A jest… No cóż. Na bogato drodzy państwo, na bogato! Wczorajszy pokaz można z powodzeniem uznać za pewien wyznacznik, który charakteryzuje nie tylko samych projektantów, ale generalnie całą branżę. Dawno nie widziałem równie spektakularnego, jak i schizofrenicznego wydarzenia. Zapowiada się ciekawie? Przejdźmy więc do szczegółów.

Czytaj dalej

Fashion Week Polska Jesień/Zima 2014 – OFF / STUDIO i Sens Istnienia

14 Maj
Kas Kryst Jesień/Zima 2014

Kas Kryst Jesień/Zima 2014

Chyba nie muszę pisać po raz kolejny, dlaczego pokazy w strefie OFF Out Of Schedule są moim oczkiem w głowie. Niech świadczy o tym już sam fakt, że co pół roku opisuję kolekcje z tej sceny jako pierwsze i nieustannie próbuję przekonać wszystkich dookoła, żeby również się nimi zainteresowali. Niestety, zaczynam się powoli czuć jak maniak, powtarzając co sezon tę samą litanię skarg i zażaleń. I tym razem też ją powtórzę, bo uważam, że tak trzeba. Z ogromną przykrością stwierdzam, że OFF nadal traktuje się niczym ubogiego krewnego sceny Designer Avenue. Przyczyna jest prosta – mniejsza widownia, gorsze godziny, mikroskopijna ilość prasy. A kto się pojawia na tych pokazach? Mimo wszystko sporo fajnych ludzi – blogerzy, pasjonaci szeroko pojętej mody, trochę awangardy, klienci, przyjaciele i rodziny projektantów. Jednak co pół roku nad OFF’em unosi się dziwna atmosfera niedomówienia. Nadal nie istnieje spójna koncepcja i wizja tego miejsca. Podstawowy problem to komunikacja, a raczej jej brak. Rada programowa składa się głównie z fantomów i być może znowu się narażę, ale niestety muszę to napisać – na ostatnich obradach spotkaliśmy się w kameralnym gronie 5 osób z 11, które widnieją na stronie organizatorów. A niektórych członków rady nie widziałem na spotkaniach już od trzech sezonów! Rozumiem, że drodzy Państwo mają obowiązki, są zabiegani, ale fakt pozostaje faktem – jest to koszmarny brak szacunku dla projektantów, organizatorów i innych członków rady. Powiedziałbym, że wręcz skandaliczny. I nie, nie będę rzucać nazwiskami, bo nie o to tu chodzi. W swojej naiwności wierzyłem, że ten tytuł niesie ze sobą jakieś zobowiązanie, a może nawet dumę? Okazuje się jednak, że zasady oparte na schematach patronackich kuleją, bo nie ma w nich realnego zainteresowania, ale wyrachowany plan zysków i strat promocyjnych. Ja wiem, że łatwiej jest zrezygnować ze mnie, niż z patrona, który zrobi imprezkę z darmowymi drineczkami, albo wymościł sobie jakieś uznanie i stwierdził, że nie należy się już starać. Rozumiem to aż nazbyt dobrze. Jest to sztuka kompromisów, wypracowana niemal równie solidnie, co teoria Sun Zi. Ale szczerze, czy kiedykolwiek dałem do zrozumienia, że interesują mnie jakieś kompromisy? Jeśli tak, to będę wdzięczny za przypomnienie.

Smutny to fakt – OFF nadal nie ma żadnej tożsamości, bo głosy, czy ma być ostoją mody polemicznej, awangardowej, wychodzącej naprzeciw sztuce, czy zwykłą poczekalnią do Designer Avenue (która podobno ma większy prestiż) są podzielone. Nie mam sumienia rozstrzygać co ma większy, a co mniejszy prestiż, wiem jednak, że to zamieszanie doprowadziło do kolejnego tworu, którego sens nadal pozostaje dla mnie nieodgadniony. Twór nazywa się Studio i jest podobno sceną dla debiutów (?!), chociaż prawda jest taka, że stał się zrzutem (czuję nóż prosto w moim sercu kiedy to piszę) dla kolekcji, które nie dostały się ani na Designer Avenue, ani na OFF. Ta koncepcja po raz kolejny nie została dopięta, rozmyła się w czasie i pogrążyła w chaosie. Z mojej perspektywy coś takiego jak Studio nie zaistniało, bo nie miało logicznej możliwości, żeby zaistnieć w podobnych warunkach. Dlatego w tym tekście połączyłem oba byty w całość i nie będę już dalej dokonywać rozróżnienia. Organizatorzy niestety nie mają czasu ani ochoty, żeby poświęć nam chociaż pół godziny na rozmowę, dlatego znów muszę (mimo ogromnej sympatii) używać dość niemiłego języka. Drodzy Państwo, to jest X edycja, to są młodzi ludzie, którzy wydają dziesiątki tysięcy złotych, żeby zaistnieć w świecie mody. Brak sensownej linii promocji, brak decyzji i brak logiki coraz bardziej stawia ich starania pod coraz większym znakiem zapytania. A my – członkowie rady programowej czujemy się bezsilni. Używam tu liczby  mnogiej, nie dlatego, że w pojedynkę czuję się słaby, ale dlatego, że znam opinie innych osób, a przynajmniej tych, które pojawiły się na obradach. Chcecie Państwo, żeby Wam doradzać? Czy mamy się zachowywać, jak niezainteresowane tematem kukiełki? A może to już czas, mówiąc brzydko, olać temat i ograniczyć się jedynie do przesyłania głosów za pomocą wiadomości? Rozumiem, że zlekceważenie tematu będzie w końcu satysfakcjonujące? Zaczynam się też zastanawiać, czy OFF ma w ogóle sens? Co z tego, że sala pokazowa łódzkiego ASP jest ładna, media nowoczesne, a siedzenia wygodne, jeśli nie ma w tym wszystkim spójnej i solidnej koncepcji? Na te pytania ciągle nie mamy odpowiedzi. Przykre to niezmiernie, bo tę kłopotliwą sytuację można by rozwiązać solidnym planem i stworzeniem zwyczajnego statutu. I to nie jest akcja pokroju „wyślemy człowieka na księżyc”. To kwestia wykształcenia w sobie jakiejś wizji, która umożliwiłaby koegzystencję, a nie niepotrzebną hierarchię i wartościowanie twórców, bo chcą się pokazywać na mniejszej lub większej scenie, bo robią modę komercyjną, albo artystyczną. Jedno jest pewne – aktualny schemat się nie sprawdza, a idea przestrzeni dla prezentacji kolekcji innymi metodami niż pokaz, również nie zdała egzaminu. Piszę to wszystko tylko dlatego, że komunikacja z Wami jest absolutnie zerowa i jedyną metodą do przekazania mojej absolutnej dezaprobaty, jest napisanie o tym przy okazji recenzji, na temat których nasłuchałem się od Was już tylu komplementów, że tym razem z góry za nie dziękuję! Nie trzeba. Wierzcie mi na słowo.

Uff, co miałem na sercu, to napisałem. A teraz, z czystym sumieniem, mogę przejść do meritum, czyli recenzji poszczególnych pokazów i prezentacji. Nie przedłużając już tego przygnębiającego wstępu – zapraszam do lektury.

Czytaj dalej

Project Runway Bez Majtek: Historie z Czerwonej Wykładziny

12 Maj

bm

Stało się! 11 odcinków polskiej edycji programu Project Runway jest już za nami. Z szalonej trzynastki zostały cztery modowe niedobitki, które we wczorajszym programie walczyły o miejsce w finale. Oczywiście, jak zawsze zresztą, nie obyło się bez kontrowersji. Freestyle Voguing i SHOWROOM.pl zapraszają do lektury!
Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: