Archiwum | Sierpień, 2014

Mokry Sopot, Modny Kłopot

18 Sier
Deszczowy Sopot / Zdjęcie: Freestyle Voguing

Deszczowy Sopot / Zdjęcie: Freestyle Voguing

Polska stoi modą. Gdzie nie spojrzeć, gdzie nie zajechać, tam kręci się jaki modny „iwencik”. Praktycznie każde większe miasto (co wcale nie skreśla wszelkich Pipidówek) ma już jakąś cykliczną imprezę, która stawia sobie za cel promowania polskiego wzornictwa. W zasadzie nie ma w tym nic złego, bo przecież cel jest jak najbardziej szczytny. Pytanie tylko, czy organizowanie takiej ilości wydarzeń ma realny sens? A może ich efekty są niestety odwrotne, do intencji twórców?

Czytaj dalej

Reklamy

Letnia Depresja

11 Sier
Ilustracja: Majka Racka

Ilustracja: Majka Racka

Ta Okrutna Moda

Larum zaczęło się, jak to zwykle bywa, od wpisu na Facebooku. A właściwie od narzekactwa. Mojego narzekactwa. Na co? Na „kondycję ubraniową” szanownych rodaków. W owym wpisie (zainteresowanych odsyłam tu) pozwoliłem sobie na kilka(dziesiąt) gorzkich słów dotyczących tego jak się ubieramy, jak wyglądamy i oczywiście tego jak pachniemy, bo nie od dziś wiadomo, że Polacy mają ogromny problem z higieną osobistą. Szczoteczka do zębów nadal jest wrogiem niemal śmiertelnym, nie wspominając o dezodorancie, czy zwykłym i banalnym mydle. Czystości boimy się niczym diabeł święconej wody. Szczególnie mężczyźni, bo dbanie o siebie jest nieustannie rozpatrywane jako słabość. Coś niemęskiego i nieistotnego. Równie mocno boimy się wyglądać porządnie i schludnie. Bo nie o modę tutaj chodzi. Słowo „Moda” zostało dosłownie ukrzyżowane w toku dyskusji. Postawione w roli ciemiężyciela, kapitalistycznego kieratu, do którego niemal przemocą chce się przywiązać biednego Polaka. A nie o awangardę, nie o trendy czy obsesyjne kupowanie nowych rzeczy tutaj chodzi. Problem dotyczy ubioru. Skompletowania dziennej garderoby, poprawność estetyczną i odnalezienie się w sytuacji, którą współdzielimy z innymi ludźmi. Można pomyśleć – tylko o ubranie? Ano właśnie. Ta podstawa, truizm życiowy, stanowi dla ogromnej grupy ludzi przeszkodę nie do pokonania.

Bloger ma problem. Ma problem, bo lato (jak co roku) okrutnie obnaża wszystkie nasze niedoskonałości. Upał sprawia, że w centrum miasta, które pełni funkcję stolicy kraju, nie do końca wiadomo, czy jest się na plaży, w czyimś ogródku działkowym, a może nawet u kogoś w domu, praktycznie w łazience z jedną stopą w sedesie. Z czym bloger ma problem? Ze wszystkim! Podła kreatura czyha na biednych mieszkańców, dyskredytuje ich walory, bo ma obsesję na punkcie mody. Okazało się dość szybko, że jestem „polaczkiem”, bo nic nie robię, tylko narzekam. Do tego „jaśniepanią” której poprzewracało się w głowie (tu śpieszę z wytłumaczeniem odnośnie pochodzenia, że żadna ze mnie arystokracja, ale zaledwie mieszczaństwo), ewentualnie „nienormalnym stylistą”, który z niewiadomych przyczyn rości sobie prawo do oceniania. Widać w tych komentarzach rozpaczliwą próbę zdeprecjonowania mojej wypowiedzi. Metody były różne, ale kierunek jeden i na dodatek dość ewidentny – zbanalizowanie problemu. Jak również, w imię zasady „oko za oko”, bezpośrednia krytyka mojej (jak i każdej innej podzielającej tę konkretną opinię) osoby. Rozumiem, że rzucenie inwektywą może niektórym przywrócić pewien złudny poziom komfortu życiowego, tak niesprawiedliwie przeze mnie zaatakowany. Ale to tylko chwilowa ulga. A problem jak był, tak nadal istnieje. Nie wspominając o tym, że skonstruowanie realnej obelgi przekracza niestety możliwości intelektualne większości użytkowników portalu Facebook.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: