Vistula Jesień/Zima 2014 czyli Plażowy Garnitur

11 Wrz
Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Plaża przy warszawskim Moście Księcia Józefa Poniatowskiego nabrała przez ostatnie miesiące wielu kolorów. Nad urodą tych kolorów można by się długo i namiętnie (wszak w okolicy nie brakuje krzaków, oraz innych wykwitów przyrody, zapewniających substytut prywatności) zastanawiać. Piaszczysty i prawy brzeg Wisły wybuchł, dosłownie, orgią imprez, zaczarował również opinię publiczną za sprawą pewnej szalenie drogiej toalety z modrzewia syberyjskiego, zdenerwował okolicznych i nieokolicznych mieszkańców muzyką (zwaną przez niektórych „łomotem”), która bez najmniejszych oporów niesie się nocami po leniwym nurcie rzeki, zaopatrzył wielu wielbicieli recyclingu w szkło i aluminium, a na koniec spełnił ważną funkcję społeczną, niemal ekumeniczną, łącząc w jednym miejscu rozmaite grupy warszawiaków – czasem charakterną, a czasem kreatywną Pragę, wylansowaną i wypieszczoną Saską Kępę, Śródmiejską alternatywę, również tę z przedrostkiem „pseudo” i przedstawicieli kilku innych, równie ciekawych dzielnic. Do tego koktajlu atrakcji dołączyła teraz kolejna. Na łono nadwiślańskich okoliczności trafił wielki, choć między Bogiem a prawdą z tą wielkością zawsze można polemizować, świat. A to za sprawą pokazu Vistuli na sezon Jesień/Zima 2014. Wisła, Vistula, ciąg skojarzeń może i banalny, ale prawdziwy i całe szczęście mało natrętny.

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Cóż to była za produkcja! Nad tym faktem nie sposób, ot tak, przejść do porządku dziennego. Warto zacząć od samego zaproszenia, bo nie dość że było świetnie zaprojektowane, z wygodną wkładką-mapą i uprzejmą informacją mówiącą, że pokaz jest na plaży, wobec czego paniom doradza się płaskie obuwie (część zainteresowanych oczywiście wybrała ryzyko skręcenia kostki), aż po obecność jednego (!) sponsora – banku Raiffeisen i zaledwie czterech partnerów, w tym Schwarzkopfa odpowiedzialnego za fryzury i Bobbi Brown za kwestie charakteryzacji. Żadnych absurdalnych patronacików magazynów czy portali, których współpraca z projektantami i markami opiera się zazwyczaj na przehandlowaniu logotypu widocznego na zaproszeniu i ściance sponsorskiej, w zmian za kretyński pean pisany przez stażystę, lub znudzoną dziennikarkę, który z obiektywnością ma tyle wspólnego, co polskie gwiazdy ze światowym stylem. Czyli niewiele, coby nie napisać: nic. Do zaproszenia dołączona była też gazeta The Men’s World. Świetnie wydane custom-publishing promujące markę i oferujące między innymi ciekawy wywiad z głównym projektantem Vistuli – Wojciechem Bednarzem, który w tym materiale obwieszcza swoje credo projektanckie:

Lubię świat klasyki. Wzbogacam ją nieszablonowymi krojami, dozą kolorów i oryginalnymi materiałami o ciekawych fakturach. To rozwiązania, które sprawdzają się zarówno w oficjalnych, jak i mniej formalnych sytuacjach.

Już kilka dni przed pokazem, na wyżej wspomnianej plaży, wyrósł ogromny, przezroczysty namiot. Vistula nie szczędziła ani starań, ani środków, żeby zaimponować swoim gościom. I tu należy przyznać, że te starania się opłaciły, bo całość robiła wyjątkowo efektowne wrażenie. W namiocie umiejscowił się pokaźny wybieg z betonowych płyt, ozdobiony dymiącymi studzienkami kanalizacyjnymi. Od zaplecza oddzielała go potężna ściana, również z betonu, która stała się tłem dla wizualizacji. Aż chciałoby się zanucić „w domach z betonu, nie ma wolnej miłości”, ale do tematu miłości, a raczej gwiazdy wieczoru czyli Tonego Warda, jeszcze wrócę. Na zewnątrz modna socjeta miała do dyspozycji strawę i trunki. Vistula ugościła wszystkich naprawdę szerokim gestem.

Dodam jeszcze, bo jest to niebywały progres, że organizacja była dosłownie na medal. Goście w trakcie recepcji dostawali kartonik z wypisaną strefą i miejscem. Ten światowy wzorzec, wydawałoby się rozsądny i skuteczny, nadal ma problemy z odnalezieniem się w polskich realiach, ale jest szansa, że Vistula zacznie wyznaczać nowe standardy. Tym bardziej, że ilość gości była naprawdę imponująca, a żeby wejść na sam teren pokazu, trzeba było odstać swoje w tak zwanym ogonku. A raczej ogonie, bo jak pisałem, frekwencja była znakomita. Zero chaosu, żadnych nerwów, można? Można.

Zdjęcie: Instagram Freestyle Voguing

Zdjęcie: Instagram Freestyle Voguing

Klasyczna moda męska, a do tej kategorii zaliczam ofertę Vistuli, charakteryzuje się swoim własnym, nieco zamkniętym światem i dość konkretnymi zasadami związanymi z kodem ubioru – łączenia barw, deseni i fasonów są ściśle zależne od okazji, wieku i pory dnia. Żeby świadomie łamać podobne reguły trzeba je tylko znać, ale żeby porządnie oceniać taką modę, trzeba w niej siedzieć dosłownie po uszy. Tu nie ma miejsca na półśrodki. W tym świecie rządzą tajemnicze mikro-trendy, opierające się na niuansach. Raz taki wzorek, a raz inny. Czasem lamówka, czasem widoczny szew, konkretne taliowanie, kontrastujący guzik, albo taki, który płynnie wtapia się w kolor materiału, głębsza lub płytsza zaszewka, długość nogawki, która w przeciągu roku i bez nadmiernej ekscytacji zmienia się raptem o kilka centymetrów, na dzień brązowy but, na wieczór czarny (okropne uogólnienie, wiem), a wszystkie te detale spotykają się na jednej konkretnej osi, którą jest garnitur i wszystko, co może mu towarzyszyć. Tylko wprawne oko znawcy zauważy, co się w tym świecie zmienia i jak ewoluuje, więc wszystkich miłośników męskiej eleganckiej z góry przepraszam i uprzedzam – dziś jestem laikiem. A to dlatego, że dynamika klasycznej mody męskiej jest dla mnie zbyt wolna. Nie potrafię odnaleźć w niej takiej ekscytacji, jaką niesie szeroko pojęty i co sezon stający na głowie świat „fashion”, ale… No właśnie – ale rozumiem, że dla mężczyzn, dla których garnitur jest drugą skórą przez co najmniej 5 dni w tygodniu, pewne zmiany są oczywiste, widoczne i jak najbardziej interesujące. Nie oznacza to oczywiście, że oferta Vistuli jest pobawiona fantazji, ale punktem wyjścia jest wyżej wspomniany garnitur. Jaki garnitur jest, każdy sobie zobaczy sam na zdjęciach, a ja wypunktuję kilka detali, które były istotne z mojego punktu widzenia.

Pokaz był podzielony na zauważalne bloki – od dziennych, biznesowych propozycji, przez weekendową elegancję, codzienny każual, aż po sytuacje mocno zobowiązujące i wieczorowe. Panowie w sezonie jesienno-zimowym nadal brodzą po kostki w wodzie. Mocno skrócone nogawki, zamiast tworzyć jedno żelazne załamanie nad butem, pokazują kontrastowe i monochromatyczne skarpetki. Fason spodni delikatnie nawiązuje do marchewki, co z mojego punktu widzenia jest pociągające, bo taki krój uwielbiam. Stylowy mężczyzna Vistuli, oprócz klasycznego czarnego garnituru, trzyma w szafie również szalony, kraciasty zestaw. Nie jest to jakaś drobna, subtelna i prawie niewidoczna kratka, ale sporych rozmiarów krata, która nie ma co oszukiwać, robi wrażenie. Jest to z pewnością ukłon w kierunku panów, którzy klasyczny uniform utożsamiają z nudą. Sam zaliczam się do takich panów, więc miło mi, że Vistula myśli wielokierunkowo. Gdybym miał się wbić w garnitur, to tylko taki. Uroczo ostentacyjny, pociągająco nonszalancki.

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Modni Panowie nie stronią również od dodatków. Noszą spore fedory, kaszkiety, fulary, muszki (zarówno elegancko, jak i na luzie) i krawaty pod kolor garnituru. Czasami jeszcze szale, które ukrywają pod połami marynarki. Czemu tak robią? Tego nie wiem, to pewnie jeden z tajemniczych niuansów. Koszula oczywiście jest biała, szczególnie do czarnych zestawów, ale czasami nabiera barw – od błękitu, aż po róż. Gdzieniegdzie pojawiają się wyraźniejsze faktury żakardów, przypominające tłoczenia. Posiłkując się informacją prasową mogę dodać, że materiały użyte w kolekcji to: „flanela, kaszmir, aksamit z atłasowymi elementami, pikowane tkaniny, żakardy, specjalnie mechacona tkanina wełniana, tkaniny i dzianiny cieniowane (degrade), wełna mocno sprana i czesana, cienkie materiały płaszczowe, sztuczne futra z drukiem w panterkę”. Panowie Vistuli lubią też przypiąć sobie do klapy płaszcza lub marynarki broszkę-kwiatek, a do skórzanych kurtek noszą śnieżnobiałe koszule i smokingowe pasy, co trzeba przyznać – wygląda świetnie! Na koniec jeszcze jeden detal – „pelisa z lisa”, a raczej kołnierz czerwonego płaszcza wykonany z naturalnego, lisiego futra. Owszem, można się zastanawiać nad etyką futrzanych dodatków, ale czy da się odmówić urody takiemu klasycznemu połączeniu futra i czerwieni? Wątpię i mogę się nawet o to pokłócić!

Patrząc na zdjęcia nie sposób nie zauważyć, że sama kolekcja jest dość sinusoidalna, chociaż zarówno górne, jak i dolne rejestry nie są od siebie oddalone. Szukanie w niej wątku przewodniego miałoby jednak równe szanse na sukces, co analiza muzyki, która dopełniała pokazu – od mocnego „Sabotage” Beastie Boys, przez piękną „Zazdrość i Medycynę” Wojciecha Kilara, aż po osłuchany do granic możliwości, chociaż i ponadczasowy „Sen o Warszawie” Czesława Niemena. To raczej luźne impresje, niż opowieść o sezonie czy przedstawienie konkretnej historii. Chociaż nastrój był, temu nie przeczę. Prezentację kolekcji urozmaiciły animacje, w których wykorzystano zresztą grafiki Tonego Warda, stworzone jako nadruki na koszulki, a front namiotu został ozdobiony muralami. I tu się pojawia mały haczyk – widząc tak rozbudowaną produkcję, chciałoby się zobaczyć na wybiegu kilka sylwetek (zaledwie 3-4) nieco bardziej charakternych niż kraciasty garnitur. Coś, co nawet dla laika takiego jak ja, będzie „wow”. Nawiązanie do klasyki będące jednocześnie gratką dla wielbicieli wzornictwa, które mocno deklaruje… Powiedzmy, że nieco bardziej szaloną osobowość, co może nie jest idealnym określeniem, ale lepszego w tej chwili nie znajduję. A przy okazji spełnia też wymagania odnośnie doskonałego kroju, jak i przywiązania do świetnych jakościowo materiałów. Wiadomo jednak, że marka ma swoją filozofię i nie będzie jej sztucznie naginać – skoro klient nie oczekuje awangardy, to ja też nie powinienem. Podtrzymuję też tezę, że kraciasty garnitur jest naprawdę do schrupania i absolutnie nie chcę używać słów takich jak nuda, czy powtarzalność, bo tak jak pisałem – moda męska opiera się na reinterpretacji określonych wzorców i subtelnych zmianach. Niemniej, z mojej wyjątkowo prywatnej dziś perspektywy, mogę szczerze napisać, że bardziej zaskoczyła mnie oprawa wydarzenia, niż jego treść. To nie jest jednak zarzut, raczej spostrzeżenie.

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

Pokaz Vistula Jesień/Zima 2014 / Zdjęcie: Bartosz Mrozowski

A Tony Ward? Ach, Tony! Nie ma co ukrywać – wisienka na torcie. Chociaż niższy o głowę (i są to dość łaskawe słowa) od większości modeli, nic a nic nie tracił na swojej męskości. Otwierał i zamykał pokaz, szedł pewnym krokiem byczka, który konfrontację z muletą matadora zamienił na bezpieczniejsze starcie z obiektywami fotografów. Dość powiedzieć, że po pokazie wielu do niego wzdychało. Wzdychanie było jak najbardziej uniwersalne i dobiegało zarówno z damskich, jak i męskich gardeł.

Never Ending Freestyle Voguing

Tobiasz Kujawa

freestylevoguing@gmail.com

Advertisements

komentarze 2 to “Vistula Jesień/Zima 2014 czyli Plażowy Garnitur”

  1. Marta (@pawiaj) Wrzesień 11, 2014 @ 22:09 #

    Ja chcę ten ciemnoturkusowy/morski płaszcz! ciekawe czy znajdę coś damskiego w tym kolorze.

    Lubię

  2. Adrianna Dab Wrzesień 12, 2014 @ 21:24 #

    Nieznośna przyjemność czytania!
    Z modą nie ma nic wspólnego, ale jak każdy noszę ubrania 🙂 więc nie ciekawi mnie kto przybył, a jaki był krój, materiał i wykończenie. Właśnie wykończenie – nigdy nie zapomnę jak onegdaj w szarej polskiej rzeczywistości zobaczyłam, dotknęłam wykończenia pewnej markowej spódnicy,te zabezpieczenia suwaka, naszywki …
    Pozdrawiam i idę czytać dalej 🙂

    Lubię

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: