Michał Szulc Wiosna/Lato 2015 – „The Past” czyli Trudne Powroty do Przeszłości

8 Paźdź
The Past Michał Szulc fot. Artur Cieślakowski (54)

Michał Szulc Jesień/Zima „The Past”/ Foto: Artur Cieślakowski

Kameralna przestrzeń Muzeum Sztuki Nowoczesnej, muzyka na żywo, starannie wyselekcjonowana lista gości – czy można chcieć czegoś więcej? Chyba nie… Oczywiście oprócz dobrej mody na wybiegu, ale to jest nic innego tylko truizm i wszelkie próby jego tłumaczenia byłyby zwykłą stratą liter. Szóstego października Michał Szulc zaprezentował kolekcję „The Past”, podczas drugiego autorskiego pokazu w swojej karierze (o poprzednim, zatytułowanym „Fire!” możecie przeczytać tu). Teoria mówiąca, że prezentacja kolekcji stanowi odzwierciedlenie charakteru jej twórcy bywa – powiedzmy – dość frywolna. Niemniej oprawa takiego wydarzenia zawsze wpływa na odbiór sezonu, tworząc dla niego trójwymiarowy kontekst, który osadza go w konkretnej rzeczywistości. Im bardziej zabudowana jest ta rzeczywistość, im więcej w niej rozproszeń, dymu, detali, cukierków sycących oczy, tym łatwiej przekłamać lub przeinaczyć odbiór kolekcji. Pokazanie jej w surowym wnętrzu, bez żadnych fajerwerków, przy mocnym, jasnym świetle jest równie odważne, co ryzykowne. W modzie nie ma czegoś takiego jak prawda, czy oczywistość. Każdy kolejny pokaz coraz mocniej utwierdza mnie w przekonaniu, że ubrania mogą funkcjonować w wielu przestrzeniach, za każdym razem ukazując się w inny sposób. Kiedy oglądałem pokaz Michała Szulca dynamizm choreografii ukrył pewne elementy, które ujawniły się dopiero na zdjęciach. Jakie to elementy? Która rzeczywistość okazała się ciekawsza? Zapraszam do Przeszłości.

Czy Michał Szulc chce komuś coś udowodnić? Nie sądzę. To raczej kwestia temperamentu twórczego, świadomości i szczerości. Podobne wydarzenie, stanowiące w końcu wizytówkę kreatywnej pracy projektanta, wymaga odwagi, wrażliwości i szacunku. Szacunku skierowanego zarówno do samego siebie, jak i zaproszonych widzów. Oczywiście nie ma sensu popadać w skrajności, dlatego ścianka była, owszem, ale wiało wokół niej przeciągiem, sporadycznie przerywanym przez Macademian Girl i Michaśkę Witkowską. Kanapeczek i drinków nikt nie uświadczył, a ci, którzy byli spragnieni czegoś więcej niż wrażeń na wybiegu, mogli skosztować co najwyżej „małpkę” musującego wina Puffs, która umilała oczekiwanie na pokaz. Jak na polskie warunki, gdzie bankiet i impreza nie są wartością dodaną, ale głównym punktem programu, można mylnie sądzić, że wydarzenie było wyjątkowo skromnie, co by nie napisać biedne. Otóż nie, bo teoria o której wspominałem powyżej, od czasu do czasu znajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Jeśli nie mieliście okazji poznać Michała Szulca, to wiedzcie, że zarówno jego charakter, jak i jego metoda prezentacji sezonu, stanowią konsekwentną całość. Podobnie jak osadzanie kolekcji wewnątrz rozbudowanych inspiracji, o których zawsze można powiedzieć, że są niesztampowe i bardzo autorskie. Nie inaczej było tym razem – tytuł „The Past” daje ewidentnie do zrozumienia, że czeka nas podróż do przeszłości.

The Past Michał Szulc fot. Artur Cieślakowski (51)

Michał Szulc Jesień/Zima „The Past”/ Foto: Artur Cieślakowski

Kolekcje Szulca rzadko mają za zadanie łechtać gust publiczności i klientek. Stanowią raczej serię ambitnych starć z przekornie rozumianą estetyką, niewdzięcznymi na pierwszy rzut oka szczegółami, trudną kolorystyką i niebanalnym fasonem. Projektant bywa zadziorny – nie rezygnuje z rzeczy „modnych”, ale tłumaczy je na swój własny język ubioru, sprawiając, że z nawet najbardziej oklepanego kroju jest w stanie wydobyć nowy potencjał, na przykład w obszernych płaszczach, czy ramoneskach z powiększonymi klapami. Biały, skórzany płaszcz, choć waży nieskończoną ilość kilogramów jest z pewnością wart treningu siłowego, podobnie jak niebieska, opalizująca kurtka – zdecydowanie najmocniejsze punkty kolekcji w kategorii okryć wierzchnich. Szulc na wiosnę i lato proponuje szereg sylwetek luźno opływających ciało, zamykających je w lekko pudełkowym fasonie i opartych na idei „total look”. Ubrania sprawiają wrażenie niezwykle lekkich, niezobowiązujących. A to za sprawą bardzo delikatnych materiałów – cienkiej, skośnie tkanej bawełny i batystu. Efekt eteryczności podkreślają bieliźniane ramiączka, które regularnie przewijają się przez całą kolekcję. Projektant jak zawsze zwraca uwagę na detal. To niewątpliwy plus, bo takie ubrania zyskują szalenie ważny aspekt – łatwą rozpoznawalność. Tym razem były to spore doczepiane „kieszenie”, kieszonki ponaszywane często w nieoczywistych miejscach, srebrne frędzle i geomteryczny motyw trójkąta, który przewija się w ubraniach jako aplikacja, jak również część konstrukcji – w odważnych, wyciętych topach i nonszalanckich spódniczkach.

W stonowanej i kojarzącej się odrobinę z jesienią kolorystyce, na pierwszy plan wysuwają się mocne odcienie bordo i szmaragdu, za nimi idą wyblakłe róże, pomarańcze, brązy i grafity, a w kontraście pojawia się intrygujący deseń zbudowany z różnokolorowych, abstrakcyjnych linii, którego „tapetowy” charakter jest według projektanta nawiązaniem do lat 70. Bardzo luźnym, bo podobny wzór nie należy do grupy ikon tej dekady, ale nie zmienia to faktu, że deseń jest żelaznym punktem każdej kolekcji Szulca i jak zawsze widać, że nie ma on nic wspólnego z przypadkiem, a wręcz przeciwnie – idealnie koresponduje z nastrojem kolorystycznym całego sezonu. Nie wspominając o tym, że ten segment stanowi najmocniejszy punkt kolekcji, udowadniając, że odpowiedni nadruk potrafi nadać charakteru i autorskiego sznytu nawet najprostszym krojom. Zadrukowane propozycje są kwintesencją sezonu, pod który została stworzona kolekcja „The Past” – są miejsko wakacyjne, odważne, charakterne i przyciągające wzrok.

Michal Szulc Wiosna Lato 2015 Skladka3

Widać w tej kolekcji mocno określoną wizję kobiety. Swobodnej, dziewczęco i niepokojąco sensualnej, nieco alternatywnej. Być może odrobinę niedbałej, a bywa, że i niechlujnej, bo takie właśnie wrażenie sprawiały lekko piżamowe zestawy i sukienki, przypominające koszulki nocne. Przyznam szczerze, że nie jestem zwolennikiem podobnych rozwiązań, bo takie ubrania pogrążą każdą kobietę, która nie posiada atutu w postaci idealnie zgrabnego ciała. Co nie zmienia faktu, że takie kobiety jak najbardziej istnieją, pytanie tylko czy na pewno wybiorą monochromatyczną piżamę? Niestety słowo „niechlujne” muszę powtórzyć również w przypadku kilku dołów, bo tak właśnie prezentowały się wymęczone, zwichrowane w kroczu spodnie (zdecydowanie nie powinno ich być w pokazie), jak i kilka spódnic, które mocno straciły na urodzie przez krępująco naciągnięte szwy. Mocno sentymentalnym pomysłem było wprowadzenie do wiosenno-letnich propozycji infantylnych ogrodniczek i rajstop w pasy. Czy było to słuszne zagranie? Powiedzmy, że raczej zabawne, bo właśnie tak prezentuje się kobieta w ogrodniczkach, albo pasiastych rajtach – zabawnie. I owszem, możemy sobie mówić, że moda wiele zniesie, ale zawsze z tyłu głowy pojawia się pytanie, czy aby na pewno zniesie (albo powinna znosić) połączenie rdzawej sukienki do połowy uda z falującym (raczej niezamierzenie) obrębieniem, bladoróżowymi rajstopami w pasy i butami w kolorze butelkowej zieleni? Bardzo progresywne. Bardzo nietypowe. Pytanie tylko, czy nie za bardzo?

Michal Szulc Wiosna Lato 2015 Skladka1

Najbardziej rozczarowujące sylwetki

Trzeba przyznać, że stylizacje stworzone przez Zuzę Kuczyńską konsekwentnie rozwinęły motyw przewodni kolekcji, czyli reinterpretację stylu lat 70., 90. i sentymentalnego powrotu do przeszłości. Szpilki w tym sezonie przepadły bez wieści i zostały zastąpione przez sztyblety marki Wojas, które skutecznie „uziemiły” modelki, chociaż w wielu przypadkach należało je raczej „wynieść” kilkoma centymetrami obcasa w górę. Owszem, może to i sztampa, ale fasony niekomercyjne mają to do siebie, że dopóki nie mają perfekcyjnej konstrukcji i odszycia, to każde niestandardowe rozwiązanie stylizacyjne będzie działać zdecydowanie na ich niekorzyść. O fryzury zadbał Bartek Janusz, a o makijaż Sephora i po raz kolejny mogę użyć sformułowania, że wszystkie te elementy doskonale do siebie pasowały, ale obawiam się, że coraz mniej będzie w tym sformułowaniu komplementu, a coraz więcej nieuniknionego rozczarowania.

Michal Szulc Wiosna Lato 2015 Skladka2

Doskonałe kurtki i płaszcze

Jeśli chodzi o ciężkie krawiectwo, to tak jak już pisałem wcześniej – płaszcze, żakiety, kurtki wyglądają świetnie i z pewnością przypadną do gustu wielu kobietom. Podobnie jak niektóre spódnice czy sukienki, szczególnie te o mniej wymagających fasonach. Jednak sporo elementów z tej kolekcji każe się zastanawiać, czy tym razem projektant nie wziął sobie na głowę, lub wedle bardziej akuratnego porównania – pod maszynę, zbyt wielu tematów na raz. Jestem przekonany, że odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Obawiam się, że nadto skomplikowane pomysły, którym naprawdę sporo brakuje do ideału, mogą nieco przyćmić niewątpliwe perełki tej kolekcji, między innymi świetne, zadrukowane komplety i okrycia. Cenię Michała Szulca jak mało którego projektanta w Polsce i bardzo go podziwiam, że estetycznie potrafi nieustannie iść pod prąd. Podjęcie ryzyka jak najbardziej zasługuje na szacunek, ale zawsze trzeba mieć w pamięci, że nie każde ryzyko się opłaci. Według mnie ten sezon ma zdecydowanie zbyt wiele słabych punktów, żeby uznać go za sukces. Nie zmienia to jednak faktu, że sam pokaz był zrealizowany wyjątkowo przyjemnie, koncert Meli Koteluk zbudował świetną atmosferę, a teoria o której wspominałem na początku, w przypadku Michała Szulca absolutnie znajduje potwierdzenie. To kameralne wydarzenie jak najbardziej odzwierciedlało jego charakter, również twórczy, w przeciwieństwie niestety do samej esencji, czyli ubrań, które tym razem mogłyby być zdecydowanie lepsze. Gdybym mógł wrócić do przeszłości, wolałbym napisać ten tekst wyłącznie na podstawie notatek, bez oglądania zdjęć. Niestety, jak mówi powiedzenie – co się stało, to się nie odstanie. Niemniej, cieszę się jednak, że ten pokaz jest już „The Past” i z niecierpliwością czekam na kolejny.

Never Ending Freestyle Voguing

Tobiasz Kujawa

freestylevoguing@gmail.com

 

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Michał Szulc Wiosna/Lato 2015 – „The Past” czyli Trudne Powroty do Przeszłości”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Michał Szulc Jesień/Zima 2015 – „Hold the Rivers” | Never Ending Freestyle Voguing - Czerwiec 10, 2015

    […] (kolekcja „Fire”, na sezon AW 2014) i należało do bardzo udanych. Kolejny autorski pokaz (kolekcja „The Past”, na sezon SS 2015) niestety nie powtórzył sukcesu poprzednika a nawet przeciwnie – rozczarował i zapisał […]

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: