Archive | Polska Moda RSS feed for this section

Mariusz Przybylski Jesień/Zima 2016 „Fire Walk With Me” czyli Déjà vu 2.0

25 List

 

Mariusz Przybylski Jesień/Zima 2016 Fire Walk With Me / Foto: Filip Okopny

Mariusz Przybylski Jesień/Zima 2016 Fire Walk With Me / Foto: Filip Okopny

Dziś zacznę od rewelacji – w końcu na polskim pokazie, co prawda mającym miejsce niemal na prowincji, bo w dalekim, posępnym i bezpłciowym Studio ATM, pojawiła się prawdziwa gwiazda! I to naprawdę było odświeżające zdarzenie. Kasia Figura, bo o niej mowa, siedziała tak blisko mnie, że z trudem powstrzymywałem się przed namacalnym sprawdzeniem czy to na pewno ona, a nie jakaś projekcja astralna czy atrapa. Całe szczęście nie musiałem, wyręczyli mnie fotoreporterzy, których roziskrzone aparaty, wycelowane prosto w aktorkę, spowodowały u mnie chwilową ślepotę. Kasia błyszczała zarówno światłem odbitym, jak i wewnętrznym, a ja pierwszy raz od dawna miałem wrażenie, że ponadgodzinne oczekiwanie na pokaz ma jakiś sens. W końcu obok siedziała gwiazda.

Czytaj dalej

Z wizytą na planie Patrizia Aryton, czyli premiera nowej linii „Altro” (+ rozmowa z Patrycją Cierocką-Szumichorą)

17 Maj

aryton2_2

Marka Aryton – rdzennie polska, modelowo rodzinna i z nowoczesnym zapleczem technicznym, funkcjonuje na lokalnym rynku już ponad ćwierćwiecze. Przetrwała lata 90., pazerne na wszystko co zagraniczne, ugruntowała się w chaotycznych i spauperyzowanych estetycznie latach dwutysięcznych, w międzyczasie zasłynęła ze świetnych płaszczy, zaprezentowanych między innymi na jubileuszowym pokazie podczas łódzkiego tygodnia mody, a w swoje 26 urodziny, które miały miejsce w 2015 roku, przeszła metamorfozę, o której było całkiem głośno w polskich mediach. Dlaczego? Ano dlatego, że córka założycieli marki – Patrycja Cierocka-Szumichora, użyczyła swojego imienia na potrzeby rebrandingu, co wzbudziło pewne kontrowersje. Na metkach pojawił się egzotyczny wariant Patrycji – „Patrizia”, a w Internecie sceptyczne głosy, czy to na pewno dobry pomysł, kim właściwie jest ta Patrycja i czy przypadkiem ktoś tu nie próbuje się podpiąć pod sukces pewnej zagranicznej marki? Ja również się nad tym zastanawiałem, ale bardziej ciekawiły mnie zmiany wewnątrz oferty, którą spokojnie można umiejscowić na polskiej półce premium. Kiedy miesiąc temu dostałem zaproszenie, żeby odwiedzić plan sesji zdjęciowej Patrizii Aryton, dedykowanej nowej linii zwanej Altro, po prostu nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności. Tym bardziej, że miała się na niej pojawić sama Patrycja, a sesję stylizowała moja ulubiona Anna Poniewierska, której orientalny dryg i wrażliwość na temat formy niezmiennie mi imponują. Uzbrojony w standardową ciekawość i mnóstwo pytań, pojechałem na warszawską Pragę, do industrialnych przestrzeni przy ulicy Grochowskiej.

Czytaj dalej

Cracow Fashion Awards 2016

22 Mar

CFA2016

Kraków to zdecydowanie jedno z najczęściej odwiedzanych przeze mnie miast w Polsce. Nie tylko najczęściej, ale i najchętniej. Mogę właściwie napisać, że bywam tam regularnie, choć zdecydowanie nieturystycznie. Z każdą wizytą niezmiennie zadziwia mnie jedna rzecz – jak takie estetyczne miasto, przynajmniej w tak dużej części, a już na pewno w większej niż Warszawa, może mieć w sobie tak mało mody? Labirynty uliczek chowające urokliwe kamienice, przestrzeń jest zbudowana z niepoliczalnych detali, dookoła kwitnie raj dla wielbicieli knajp i szeroko pojętej gastronomii, a pośród nich kręcą się śliczne dziewczęta i przystojni chłopcy wybierający estetykę „vintage”, starsi ludzie są… jakby bardziej eleganccy i staranni, wszędzie kręcą się turyści z pękatymi portfelami, którzy nie przeznaczają środków wyłącznie na upodlenie się tanim alkoholem. A jednak, i to na dodatek paradoksalnie – mody w tym wszystkim niewiele. Nawet Joanna Hawrot, projektantka zżyta z Krakowem, działająca w trybie sezonowym, postanowiła niedawno przenieść się do stolicy. Sytuację ratuje całe szczęście instytucja Krakowskich Szkół Artystycznych, a dokładnie Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru, znana jako SAPU. Co roku, pod nieco szumnym tytułem Cracow Fashion Awards, prezentuje osiągnięcia swoich absolwentów i wykładowców, jak również zaprzyjaźnionych projektantów i instytucji. Wydarzenie funkcjonuje w ramach Krakowskiego Tygodnia Mody, które ma dość nietypowe podejście do sprawy – ścianek sponsorskich tu jak na lekarstwo, celebrytów też niewiele, a osią wydarzenia jest przede wszystkim edukacja, która zawarta jest w bogatym programie warsztatów, szkoleń i warsztatów z profesjonalistami branży mody, prelekcji i projekcji, choćby ciekawego filmu dokumentalnego Judyty Fibiger pod tytułem „Political Dress”. Swoją drogą – kto nie widział, niech nadrobi zaległości, szczególnie dla archiwalnych nagrań – są bardzo inspirujące. Dodatkowo ten cykl aktywności stanowi pretekst do zaprzyjaźnienia krakowiaków z modą autorską, nie wspominając o tym, że jest dobrą okazją żeby się wystroić i pokazać innym. Jeśli więc szukać mody w Krakowie, to najlepiej z intencją wyłuskiwania młodych obiecujących talentów. Tych całe szczęście podczas ostatniej edycji nie zabrakło.

Czytaj dalej

Muscat + Konkurs = <3

22 Sty

MuscatxFV

Dziś zacznę od pewnego wyznania – nie lubię zakupów w sieci. To znaczy, lubię i nie lubię, wszystko zależy od produktu. Zakupy spożywcze, szczególnie przed świętami, to prawdziwe zbawienie. Oczywiście milej jest wybierać warzywka na uroczym straganie, oglądając je pod każdym możliwym kątem i deliberując ze sprzedawcą o wyższości jednego gatunku jabłek nad drugim, ale od czasu do czasu trzeba iść na kompromis, tym bardziej, że przebywanie w jakimkolwiek sklepie w okresie świątecznym grozi załamaniem nerwowym i histerią. Sytuacja jawi się podobnie w przypadku sprzętu AGD i RTV – kupienie nowej pralki bez konieczności odwiedzania centrum handlowego – bajka! Podpisuję się pod tą metodą. Jednak w kwestii ubrań i dodatków – tu w grę wchodzą wyłącznie zakupy w archaicznym stylu „offline”. Jestem fetyszystą mody, więc przed jakimkolwiek zakupem muszę konkretny produkt dotknąć, powąchać, obejrzeć szwy, zweryfikować skład surowcowy, który często bywa, ekhm, roszczeniowy i ma niewiele wspólnego z informacją na metce. Wiem, istnieje prawo konsumenckie, każdą rzecz można odesłać bez podawania przyczyny, ale to kompletnie mnie nie przekonuje – skomplikowane manewry. A gdyby tak marka przesłała do domu selekcję produktów, które można swobodnie przymierzyć, wybrać to co nam się podoba (albo nie wybrać nic), a resztę odesłać bez najmniejszego trudu i bez wychodzenia z domu? Drodzy Państwo Okularnicy, jeśli podoba wam się ta wizja, to poznajcie Muscat – polską markę, która wprowadziła innowacyjną usługę „Home Try On”, dzięki której do zakupów w sieci przekonają się nawet tacy sceptycy, jak ja.

Czytaj dalej

Tallinder – Nowe Dziecko LPP

15 Sty

Tallinder SS2016 Facebook

Najbardziej naturalnym i najwygodniejszym porównaniem, które nasuwa się na myśl, gdy w grę wchodzi rdzennie polski koncern odzieżowy LPP, to oczywiście światowy lider branży tekstyliów – Inditex. Obie korporacje posiadają w swoim portfolio spektrum marek, których zadanie jest bardzo czytelne – spełnianie oczekiwań zróżnicowanych grup konsumentów, a co za tym idzie – dążenie do dominacji i maksymalizowania zysków. W ofercie LPP brakowało jednak do tej pory marki z półki, którą chciałoby się określić, nieco na wyrost, jako „premium”. Owszem, w sklepach Reserved (wzorem H&M) znajdziemy produkty „premium quality”, ale to oczywiście nie to samo. Inditex stworzył w tym celu Massimo Dutti, które spośród wszystkich marek hiszpańskiego giganta, prezentuje najwyższe ceny i aspiruje do najwyższej jakości. Nic więc dziwnego, że rownież LPP zwróciło w końcu swoje oczy w kierunku klientów posiadających zasobniejszy portfel – to naturalny proces. Tak narodziła się nowa marka odzieżowa, nazwana całkiem wdzięcznie Tallinder. We wtorkowe popołudnie miałem okazję uczestniczyć w wydarzeniu inaugurującym działalność najnowszego, a co za tym idzie najbardziej wychuchanego dziecka. Teraz pozostaje pytanie – co z niego wyrośnie? Modna i wdzięczna latorośl, czy wyrodny tekstylny bękart?

Czytaj dalej

Filip von Polen SS 2016 – czyli podróż do „Paradisco!”

17 Wrz

4

Filipa von Polena nie muszę wam przedstawiać. O tym niezwykłym projektancie chust i akcesoriów pisałem już wiele razy. Jeśli jednak umknęły wam poprzednie publikacje, to zapraszam do wpisu, w którym przedstawiałem jego sylwetkę, jak również kolekcję na sezon SS2015 – znajdziecie go tu. Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na nowe propozycje tego projektanta, i to z bardzo prostego, niemal samolubnego powodu. Oprócz tworzenia fenomenalnych wzorów, którymi Filip ozdabia swoje jedwabne chusty, wychodzące naprzeciw wymaganiom każdego poszukiwacza doskonałej jakości, w każdym sezonie rozpieszcza on również moje oczy (mam nadzieję, że wasze też) pięknymi sesjami wizerunkowymi. To nie lada wyzwanie, żeby kolekcja po kolekcji, sezon po sezonie, zaskakiwać lookbookiem, prezentującym jeden określony produkt, tak mocno ograniczony swoją formą. W końcu ile rogów ma chusta każdy wie. A jednak, Filip potrafi tak dobrać ekipę i wymyślić takie kierunki estetyczne, że za każdym razem odkrywanie jego zdjęć niesie nie tylko zaskoczenie kreatywnością pozbawioną limitów, ale również gwarantowane i wyjątkowo pozytywne wrażenia estetyczne. Nie inaczej jest w kolekcji na sezon SS 2016!

Czytaj dalej

Michał Szulc Jesień/Zima 2015 – „Hold the Rivers”

10 Czer

Michał Szulc HOLD THE RIVERS foto Marek Makowski (136)

Przez ostatni rok Michał Szulc fundował swojej widowni prawdziwą sinusoidę emocji i wrażeń. Nie zawsze jednak pozytywnych. W jego marce działo się dosłownie wszystko – widocznie był to okres intensywnych eksperymentów i szukania nowych kierunków. Oczywiście najważniejszy jest fakt, że Szulc w końcu wyemancypował się z okowów zewnętrznych organizatorów i zaczął przedstawiać swoje kolekcje własnym sumptem, na warszawskich autorskich pokazach. Pierwsze takie wydarzenie miało miejsce w kwietniu 2014 roku (kolekcja „Fire”, na sezon AW 2014) i należało do bardzo udanych. Kolejny autorski pokaz (kolekcja „The Past”, na sezon SS 2015) niestety nie powtórzył sukcesu poprzednika a nawet przeciwnie – rozczarował i zapisał się w pamięci głównie z powodu fatalnie przeprowadzonej gry niewdzięcznymi fasonami, krępującej infantylności i kolorystyki tak trudnej, że położyłaby na łopatki projektanta ze stażem liczonym w ćwierćwieczach. Jakby tego było mało, Michał Szulc przygotował drugą linię, dramatycznie nudną, choć zadziornie nazwaną „Sold”, utrzymaną w popularnym ostatnio nurcie „basic”. Największym błędem było przedstawienie jej w formie pokazu podczas łódzkiego tygodnia mody (aktualnie skompromitowanego) – skuteczność porównywalna z pigułką nasenną. W międzyczasie Szulc eksperymentował też z ubieraniem gwiazd i blogerek, zaktywizował się w social media, zaproponował fanom konkursy. A co najważniejsze, wrócił do formy. Kolekcja na sezon AW 2015, pod tytułem „Hold The Rivers”, udowadnia, że Szulc jest jak najbardziej daleki, od powiedzenia ostatniego słowa. I całe szczęście, bo to z pewnością jedna z ciekawszych postaci na polskiej scenie mody.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: