Archiwum | Recenzja Książki RSS feed for this section

Garance Doré – „Love x Style x Life” / recenzja + konkurs

9 List

Freestyle Voguing Garance Doré 5

Jeśli na wstępie pomyśleliście „och nie, kolejna blogerska książka”, to od razu chciałbym was wyprowadzić z błędu. Owszem, to książka napisana przez (również) blogerkę, ale na pewno nie jest to kolejny banalny poradnik, robiący z kwestii ubioru zjawisko niemal naukowe, pełne regułek, zakazów i przykazów, mających na celu wykreowanie kopii ksero. Chociaż zrażeni publikacjami polskich blogerek, możecie tak podejrzewać, i to całkiem zresztą słusznie. Czy ktoś, oczywiście interesujący się modą, nie zna Garance Doré? Wystarczy jeden rzut oka na Wikipedię, żeby zrozumieć istotę tej postaci, która wyszła poza skromne ramy „ubierania się”, eksplorując możliwości, jakie dają inne środki wyrazu – od ilustracji, przez fotografię, aż po niezgorsze i dowcipne teksty. W czasach, kiedy każda szanująca się blogerka modowa musi mieć na swojej liście odhaczoną książkę, Garance Doré kazała nam czekać na swoją wyjątkowo długo. Czy rzeczywiście, jak wskazuje na to podtytuł, jest to „Jedyna książka o stylu, której potrzebujesz”?

Czytaj dalej

Reklamy

Antoine Cierplikowski Król Fryzjerów, Fryzjer Królów – Biografia Intymna

16 Czer

15ad6d64-c369-4f3c-a26a-f007c7064fb2

Świat doskonale pamięta Fryderyka Chopina, którego dokonania muzyczne do dzisiaj poruszają miliony uszu i serc. Odkrycia Marii Skłodowskiej-Curie zapewniły jej stałe miejsce w ludzkiej pamięci. Mikołaj Kopernik, o którego musimy nieustannie walczyć z Niemcami, wstrzymał słońce, ruszył ziemię i nigdy nie zostanie mu to zapomniane. Ta sama ziemia nosiła wielu znanych i cenionych Polaków. Jednym z nich był Antoine Cierplikowski, wielki Antoine de Paris, którego sława i wpływ na rzeczywistość często jest oceniana, jako istotniejsza od rewolucji wprowadzonej przez Gabrielle Chanel. A był „zaledwie” fryzjerem. I to na dodatek z Sieradza.

Czytaj dalej

„Sekrety Mody” czyli Historia Pewnej Miłości

30 Maj

10005484_1437623456477495_2110502250_n

Zdjęcie: Instagram Freestyle Voguing

Jeśli spodziewacie się literackiego prania brudnej bielizny należącej do Pani Mody, to muszę was od razu rozczarować. Nie o takich sekretach będziemy dziś mówić. Choć muszę przyznać, że sensacyjny tytuł niesie wiele dwuznacznych skojarzeń. Sekrety Mody? Czyżby ktoś napisał książkę o wszystkich dewiacjach, plagiatach, używkach, romansach, ekscesach, okrucieństwie i wypaczeniach, które skrywa piękna fasada ogólnoświatowego przemysłu „fashion”? Nic z tego. Yann Kerlau, autor książki jest prawdziwym piewcą tej branży i choć zna wiele z jej sekretów, to przedstawia tylko te najlepsze, najciekawsze z punktu widzenia historii i najbardziej godne zapamiętania. Dla niego moda jest bajką, której akcja toczy się w realnym świecie. Jej najwięksi kreatorzy stają w jednym szeregu z najbardziej uznanymi artystami, których nosiła ziemia, a ich rewolucje mają tę samą wagę, co wydarzenia zmieniające bieg historii.

Czytaj dalej

Gianni Versace. Biografia

14 Mar

1dcb3108243411e3a99f22000ab5bc02_7

Lektura każdej wciągającej biografii wiąże się z nieodzownym rozczarowaniem. Pojawia się ono tradycyjnie i niezmiennie wraz z ostatnim akapitem, który daje do zrozumienia, że właśnie trafiliśmy na definitywny koniec historii. Oczy świdrują tę okrutną kropkę, która bezlitośnie zakończyła fascynującą podróż w czasie, a w głowie mieszają się spontaniczne myśli, każące się zastanawiać, czy nasza ciekawość na pewno została zaspokojona? Czy wszystkie pytania znalazły swoje odpowiedzi? A może autor biografii coś przed nami ukrył albo przeinaczył fakty? I jak to jest możliwe, że życie jednego człowieka może być tak intensywne, tak pełne przygód i wrażeń? Niestety – zamknięta klamra, wyznaczona przez daty narodzin i śmierci sprawia, że nawet najbardziej wnikliwie spisana historia zostawi czytelnika z uczuciem niedosytu i rozczarowania. W przypadku historii Gianniego Versace, której autorem jest dziennikarz Tony Di Corcia, również pojawia się ten schemat. Życie tego niezwykłego kreatora mody było bajką, której scenariusz toczył się w rzeczywistości. Bajką porywającą, intrygująca, pełną arcyciekawych postaci i wydarzeń, które znacząco wpłynęły na historię mody. Takiej opowieści nie da się skondensować na kartkach książki. Można ją opisać wnikliwie, przekrojowo i zajmująco, ale prawo ostatniego akapitu zawsze wygra. Nie zrozumcie mnie jednak źle, rozczarowanie o którym piszę nie jest w tej sytuacji minusem. To bardziej dowód pazerności, której nie da się zaspokoić, tak jak nie da się spisać w stu procentach czyjegoś życia.

Czytaj dalej

Fashion Book Poland, czyli Grzeszna Biblia Polskiej Mody

20 Wrz

IMAG4920_1_Bob_Clean

Kilka miesięcy temu dostałem enigmatyczną wiadomość z zaproszeniem do uczestnictwa w pierwszej edycji przedsięwzięcia o nazwie Fashion Book Poland. Dumny tytuł sugerował, że ta nietypowa publikacja ma zamiar stać się prawdziwym almanachem polskiej branży modowej, skupiając w sobie wszystkie marki, firmy, instytucje i osoby z nią związane. Pomyślałem – czemu nie. To przecież bardzo miło łechcząca ego propozycja. Szczególnie, że cały proces został określony jako prosty i bezproblemowy. Wymagania ze strony redakcji były malutkie – ot prosta ankieta do wypełnienia, jedno zdjęcie (w moim przypadku ilustracja) i na tym koniec. Oczywiście zastawiałem się: po co właściwie nam taka książka. Do kogo jest skierowana? I jaki obraz nakreśli cały nasz modowy dobytek, zebrany w jednym miejscu? Ale jak to mówią: darowanemu koniowi, i tak dalej…  Czytaj dalej

Bomba, Puszka Pandory, Sport i Snopowiązałka

13 Czer

bombagif

Irving Berlin w 1946 roku napisał pewną szczególną piosnkę do musicalu „Annie Get Your Gun”. Broadwayowska historia opowiadająca o losach Annie Oakley, strzelczyni wyborowej, która dołącza do legendarnego zespołu Buffalo Bill’s Wild West Show doczekała się w 1954 roku ekranizacji, a sztandarowa, wyżej wymieniona piosenka o tytule  „There’s No Business Like Show Business” z miejsca stała się szlagierem. Niegdyś bardzo trafna, w dzisiejszych czasach niestety całkowicie straciła na aktualności. Nie mamy już gwiazd pokroju Elizabeth Taylor, a wers „They smile when they are low” całkowicie odszedł do lamusa. Dzisiaj kiedy ktoś jest „low” uśmiecha się, owszem, ale na okładce magazynu, w którym aktualnie wypłakuje wszystkie życiowe niepowodzenia i żale. Gwiazdy przestały być tajemniczymi, boskimi istotami, pełnymi cudownej, nieosiągalnej aury luksusu i sławy. Stanęły za to w jednym szeregu ze swoimi wielbicielami, żaląc się dodatkowo, jak ciężkim kawałkiem chleba jest bycie znanym, które muszą łączyć z trudami dnia codziennego. Nie ma już tajemnicy, nie ma magii, nie ma gwiazd. Kiedyś ludzie czytali anegdoty o Kalinie Jędrusik, która w rozchełstanym szlafroku kupowała cztery butelki szampana, żeby się w nim wykąpać. Była w tym i fanaberia i gwiazdorstwo, ale jakieś ciekawsze, przystępniejsze, bardziej taktowne. Dziś została nam tylko medialna pornografia, publiczny stosunek płciowy służący nie podniecającej przyjemność, ale jedynie mechanicznej, wulgarnej (pro)kreacji rozpoznawalności i zysków, które ten generuje. Oczywiście wszystkie chwyty są dozwolone, a przysłowiowe kopanie w jaja wydaje się być niewinną pieszczotą, w porównaniu z handlowaniem intymnością, uzależnieniami, seksem i dziećmi. Koronkowe, dekadenckie majtki spadły, odsłaniając wypięty w naszym kierunku tyłek. Z jakiegoś powodu  gwiazdy i te ich wypięte tyłki nadal nas jednak interesują. Jest to wyjątkowa mieszanka fascynacji, nienawiści, goryczy i złośliwości. Lubimy kiedy im się nie udaje. Cieszą nas ich wpadki. Ich niepowodzenia dają nam komfort, że wszystkim w życiu bywa ciężko, niezależnie od tego ile zer ma na koncie. Andy Warhol powiedział, że w przyszłości na każdego będzie czekać dokładnie 15 minut sławy. Piętnaście minut to bardzo mało, w tym czasie ciężko ugotować ziemniaki, a co dopiero zarobić na dożywotni zapas kawioru i szampana. Pomysłów na przedłużenie tego czasu w nieskończoność jest wiele. Desperacja ogromna, bo i stawka duża. Życie w dobrobycie, strona na Wikipedii, atencja. Gwiazdy stały się złem koniecznym naszej codziennej egzystencji. A teraz doczekały się na dodatek wyjątkowo poważnego potraktowania, bo Karolina Korwin Piotrowska napisała Bombę, która okazała się zawoalowaną Puszką Pandory w wersji 2.0.
Czytaj dalej

WHAT? „10 sposobów na modę według Mai Sablewskiej” czyli poradnik, jak w 10 krokach stać się… Mają Sablewską!

9 Lu

1a

Horacy (Znacie? To taki rzymski poeta. Niestety już nie żyje.) napisał bardzo dawno temu pieśń „Exegi monumentum”. Otwiera ją zdanie: „Wzniosłem sobie pomnik trwalszy od spiżu” lub trochę bardziej lirycznie „Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu” – tłumaczenie Lucjana Rydla.  Interpretacja tego dzieła jest  bardzo prosta. Kierująca Horacym, poniekąd słuszna megalomania, kazała mu podsumować swoją twórczość we wzniosły i mocny sposób. Porównanie słowa pisanego do rzeźby ze spiżu okazało się na tyle trafne i intrygujące, że weszło do kanonu i powtarzamy je do dziś. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem okładkę książki 10 sposobów… , zacząłem się zastanawiać nad intencjami autorki. Pomyślałem sobie, że to jest właśnie ten moment, kiedy Maja zaczyna budować swój pomnik. A potem doszedłem do wniosku, że to wierutna bzdura. Momentalnie w mojej głowie zaczęły się wykluwać jedno po drugim słowa „PiaR”, „szum medialny”, „pieniądze”. Przecież o to właśnie chodzi. Nieustanny proces szukania siebie, permanentne zmiany i orbitowanie od managementu do reality show, z reality show do projektowania mody, z projektowania mody do pisania. Kim będę jutro? Co ze sobą zrobię? Kim właściwie jestem dzisiaj? A wszystko przez to, że bycie celebrytą to okrutne piętno. Jak się wejdzie się na pewien poziom zarobków i sławy, to nie ma już żadnego odwrotu. Zastanówmy się – kiedy „zwykły” człowiek straci pracę, to zaciska zęby i czasami obniża wymagania, bo nie ma innego wyjścia. Co ma zrobić celebryta, który traci zainteresowanie? Nie będzie przecież pracować w sklepie. W tym czasie musi się wymyślić na nowo. Proces polega na nieustannym recyclingu pomysłów, które mają go medialnie postawić na nogi. Cel jest zawsze ten sam – telewizja, która przynosi największe zyski i zapewnia najbardziej lukratywne kontrakty. Urodziłem się cynikiem, jestem cynikiem i jako cynik umrę. Przekonywanie mnie o „szczerych intencjach” autorki jest absolutnie bezcelowe. Maja Sablewska mogłaby sobie wytatuować na samym środku czoła hasło „fashion is my passion”, a ja i tak nie zmieniłbym zdania. Przyczyna powstania tej książki jest okrutnie oczywista. Po kolaboracji z Mohito i wysłuchaniu paru komplementów na temat swoich stylizacji, Maja najwyraźniej uwierzyła (i chciałaby, żebyśmy też w to uwierzyli), że na potrzeby chwili może stać się autorytetem w dziedzinie mody. Nie neguję takiego podejścia, pod jednym warunkiem. Jeśli ktoś podejmuje próbę wykreowania takiego wizerunku niech robi to dobrze. Okazuje się, że bycie specjalistą od „ubierania się” jest bardzo dalekie od bycia specjalistą w sprawach „mody”.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: