200% Kobiecości

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Od wczorajszego pokazu Plicha w Pałacu Kultury i Nauki minęło już kilkanaście godzin. Zazwyczaj jest to czas, który w zupełności wystarczy, żeby przeanalizować zrobione na szybko telefonem zdjęcia, porozmawiać z innymi widzami i wyrobić sobie opinię na temat kolekcji. Nie tym razem. Plich ciągle siedzi w głowie.

Przeglądam zdjęcia kolejnych sylwetek i zastanawiam się, jak można zrobić kolekcję, która na pierwszy rzut oka jest tak niekonsekwentna, a z drugiej strony tak niesamowicie spójna. Mnogość faktur, tkanin i krojów sprawia, że każdy look wydawał się wyrwany z kontekstu. Były wieczorowe cekiny, czarny połyskliwy lateks, ażury, kwiaty, szlachetne wełny, atłas i kolory fluo. Jednak szukanie elementu, który spaja tę kolekcję nie trwało długo. Łącznikiem okazała się kobieta. Ostatnio słyszałem opinię, że w dzisiejszych czasach każdy produkt jest kierowany do kobiety przebojowej, spełnionej zawodowo, energicznej. Inne kobiety najwyraźniej zniknęły z powierzchni ziemi. Kobieta tajemnicza i zmysłowa to gatunek zagrożony. Kobieta romantyczna to gatunek wymarły, który nie odnalazł się w naszych sztampowo szybkich czasach. A o kobietach delikatnych i subtelnych nikt już nawet nie pamięta. A Plich, na przekór udowodnił, że współczesna kobieta jest przede wszystkim nieoczywista. Porusza się w przestrzeni emocji i zmian. Może być prawdziwą milady z Upper East Side, wampem z nocnego klubu, gwiazdą wprost z czerwonego dywanu lub romantyczką która właśnie skończyła pielić przysłowiowe rabatki. Oczywiście, to też są klisze ale zastosowane umiejętnie i z pełną świadomością. Kobieta Plicha nie jest więźniem swojej stylizacji. Stylizacja stała się jej narzędziem. Niezależnie od miejsca i okoliczności.

Wypada jeszcze dodać, że Plich zaprezentował też męskie sylwetki. Nie wytrzymały jednak konfrontacji z modą dla kobiet. Mężczyźni byli bardziej akcesoriami, które uzupełniały stylizacje modelek, fryzury zaprojektowane przez Jagę Hupało, biżuterię z Cocktail’me i odrobinę zbyt teatralne makijaże.

Tradycyjnie trzeba jeszcze wspomnieć o samym pokazie. Prezentacja kolekcji odbyła się w Sali Kopernika w Pałacu Kultury i Nauki. Muzykę na żywo zapewnił fantastyczny kwartet smyczkowy. Podano Martini. Pokaz był niezwykle kameralny. Scenografia skromna a choreografia poprawna, z wyjątkiem finału, który mimo skromnych zabiegów był bardzo widowiskowy. Te szczegóły zazwyczaj są bardzo ważne. Tworzą całokształt, który wpływa na odbiór kolekcji. W przypadku Plicha nie miały większego znaczenia. Najnowsza kolekcja obroni się sama, w każdych okolicznościach i na 200%. Bo Plich to 200% Kobiecości.

btk.

Fashion na długie jesienne wieczory

W nowy sezon wkroczyliśmy w nieco zmienionym składzie. Mimo to pomysł na jesienny numer od kilku miesięcy pozostawał bez zmian. Zapragnęliśmy wydobyć dla Was esencję damskich i męskich trendów na nadchodzące dni, przedstawić trochę shoppingu aby ułatwić zakupy, a przede wszystkim skonstruować listę 50 najbardziej wpływowych osób w polskiej modzie.

Sesja okładkowa została zainspirowana polityką, a konkretniej zbliżającymi się wyborami. Z ramienia Fashion kandyduje Zuza Bijoch – numer 23 na liście models.com.

Shoppingową sesję „ogarnęła” (w roli stylistki) dla nas inna Polska top modelka – Jac – numer 8.

Obok fajnych fotografii jest jak zwykle dużo treści. W tym numerze jesteśmy z niej szczególnie dumni. Z czystym sumieniem polecamy teksty poświęcone „Kulturze kopiowania”, modnym dziedziczkom wielkich fortun i zamiłowaniu mody do „brzydoty”. Liczymy, że umilą Wam nadchodzące wieczory poszerzając horyzonty i wiedzę nie tylko związaną ze światem mody.

Strony z Eko-papieru do, których przyzwyczajamy Was od kilku numerów zostały w całości poświęcone „50 najważniejszym osobowościom polskiej mody”. Lista pierwotnie liczyła prawie 200 nazwisk. Na ten projekt przeznaczono naprawdę mnóstwo czasu. Nie obyło się bez burzliwych dyskusji, kłótni i obrażania zarówno wewnątrz redakcji, a po publikacji kwartalnika, także poza nią. Lista jest obiektywna, nie ma nepotyzmu czy kumoterstwa. Mamy nadzieję, że bez dąsów doceni to branża i czytelnicy.

To oczywiście zaledwie garstka tego co znajdziecie w jesiennym numerze…

Ostatnie miesiące były dla nas wyczerpujące. Numer ma dodatkowe 20 stron, co oznacza dla nas 20 stron pomysłów i pracy więcej. Robimy to dla Was. Abyście byliFashion.

Gdy otwieramy najnowsze Fashion i zaglądamy w stopkę jesteśmy dumni, że są tu nasze nazwiska. Zabrzmi nieskromnie, ale czujemy, że z każdym numerem wykonujemy coraz lepszą robotę.

Bez waszego wsparcia i obiektywnej oceny byłoby ciężko, są dla nas bezcenne. Dlatego czekamy na Wasze opinie pod mailem redakcja@fashionmagazine.pl

Spotkanie z Vicki Beamon w Kate&Kate

Karen Erickson i Vicki Beamon poznały się ponad 20 lat temu. Bywalczynie legendarnego Studio 54 stylizując wspólnie pokazy zauważyły, że brakuje im mocnej i wyrazistej biżuterii. I postanowiły to zmienić. Dlatego właśnie powstała marka Erickson Beamon która jest kwintesencją modowej biżuterii. Od niedawna możemy kupić ją również w Polsce w butiku Kate&Kate. Dzięki uprzejmości sklepu mieliśmy dzisiaj okazję poznać Vicki, zobaczyć najnowsze inspiracje i pooglądać na żywo kolekcje. Liczba mnoga jest jak najbardziej uzasadniona, bo jest ich aż 14. Karen i Vicki łączy wspólna firma, ale dzieli cały ocean. Ta pierwsza mieszka na stałe w Nowym Jorku, druga zakochała się w Londynie i tutaj znalazła swoje miejsce. Vicki odnajduje w tej sytuacji same plusy. Każda z nich ma swoją pracownię w której zatrudniają łącznie około 50 osób. Dwa kontynenty to dwa razy więcej inspiracji i możliwości. Karen trzyma rękę na pulsie przy okazji sesji zdjęciowych i kontaktów ze stylistami. Za to Vicki podróżuje po europie szukając inspiracji i nowych pomysłów. W swoich pracach wykorzystują głównie kruszce, kamienie szlachetne i półszlachetne, pióra i uwaga nowość, farbowane futro! Lista klientek nie ma końca, a do tych najbardziej prestiżowych należy Lady Gaga i Beyonce. Zapytaliśmy Vicki czy razem z Karen planują poszerzyć asortyment o akcesoria. Vicki powiedziała, że jak najbardziej, ale brakuje im jeszcze wiedzy na ten temat. Szczerze stwierdziła, że każdy nowy projekt traktują bardzo poważnie i muszą się do niego solidnie przygotować. Ulubiony projektant? Tutaj Vicki była bardzo dyplomatyczna. Powiedziała, że lubi pracować ze wszystkimi, ale wymieniając Johna Galliano uśmiechnęła się trochę bardziej. Później dodała, że jego kreatywność pozwala im realizować najbardziej ekstrawaganckie pomysły, a takie projekty lubią najbardziej. Zapytana o polską modę Vicki stwierdziła, że poziom polskich projektantów jest na prawdę wysoki i niewiele im brakuje do osiągnięcia tego, który znamy ze światowych wybiegów. Było wiele pytań, ale bardzo mało czasu, bo pani Beamon śpieszyła się na samolot. Niemniej okazja była niecodzienna bo nieczęsto zdarza się sytuacja w której światowej klasy projektanci odwiedzają nasz kraj. Na pociesznie zostały nam trzy baletnice które prezentowały piękne naszyjniki i naramiennik (warte kilkadziesiąt tysięcy złotych!) pyszne babeczki cupcake i różowe drinki na bazie Cointreau. Właścicielka Kate&Kate zapowiedziała, że jest to pierwsze spotkanie tego typu, ale nie ostatnie. Co miesiąc w butiku ma być prezentowana sylwetka jakiegoś projektanta biżuterii, dlatego już nie możemy się doczekać lipcowego spotkania!

TK