Tag Archives: biografia

Antoine Cierplikowski Król Fryzjerów, Fryzjer Królów – Biografia Intymna

16 Czer

15ad6d64-c369-4f3c-a26a-f007c7064fb2

Świat doskonale pamięta Fryderyka Chopina, którego dokonania muzyczne do dzisiaj poruszają miliony uszu i serc. Odkrycia Marii Skłodowskiej-Curie zapewniły jej stałe miejsce w ludzkiej pamięci. Mikołaj Kopernik, o którego musimy nieustannie walczyć z Niemcami, wstrzymał słońce, ruszył ziemię i nigdy nie zostanie mu to zapomniane. Ta sama ziemia nosiła wielu znanych i cenionych Polaków. Jednym z nich był Antoine Cierplikowski, wielki Antoine de Paris, którego sława i wpływ na rzeczywistość często jest oceniana, jako istotniejsza od rewolucji wprowadzonej przez Gabrielle Chanel. A był „zaledwie” fryzjerem. I to na dodatek z Sieradza.

Czytaj dalej

Reklamy

Gianni Versace. Biografia

14 Mar

1dcb3108243411e3a99f22000ab5bc02_7

Lektura każdej wciągającej biografii wiąże się z nieodzownym rozczarowaniem. Pojawia się ono tradycyjnie i niezmiennie wraz z ostatnim akapitem, który daje do zrozumienia, że właśnie trafiliśmy na definitywny koniec historii. Oczy świdrują tę okrutną kropkę, która bezlitośnie zakończyła fascynującą podróż w czasie, a w głowie mieszają się spontaniczne myśli, każące się zastanawiać, czy nasza ciekawość na pewno została zaspokojona? Czy wszystkie pytania znalazły swoje odpowiedzi? A może autor biografii coś przed nami ukrył albo przeinaczył fakty? I jak to jest możliwe, że życie jednego człowieka może być tak intensywne, tak pełne przygód i wrażeń? Niestety – zamknięta klamra, wyznaczona przez daty narodzin i śmierci sprawia, że nawet najbardziej wnikliwie spisana historia zostawi czytelnika z uczuciem niedosytu i rozczarowania. W przypadku historii Gianniego Versace, której autorem jest dziennikarz Tony Di Corcia, również pojawia się ten schemat. Życie tego niezwykłego kreatora mody było bajką, której scenariusz toczył się w rzeczywistości. Bajką porywającą, intrygująca, pełną arcyciekawych postaci i wydarzeń, które znacząco wpłynęły na historię mody. Takiej opowieści nie da się skondensować na kartkach książki. Można ją opisać wnikliwie, przekrojowo i zajmująco, ale prawo ostatniego akapitu zawsze wygra. Nie zrozumcie mnie jednak źle, rozczarowanie o którym piszę nie jest w tej sytuacji minusem. To bardziej dowód pazerności, której nie da się zaspokoić, tak jak nie da się spisać w stu procentach czyjegoś życia.

Czytaj dalej

„Zawsze w pierwszym rzędzie. Anna Wintour – królowa Vogue’a” czyli bardzo zła książka o bardzo ciekawiej osobie.

17 Lip

Całą moja przygodę z tą książką można opisać jako niespodziewane, brzydkie dziecko dość dziwnego przypadku i bardzo nudnego popołudnia. Kilka miesięcy temu miał miejsce dzień sponsorowany przez hasło: wybitnie niskie ciśnienie. Naszą zbiorową, redakcyjną przypadłością jest meteopatia. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe, ale dosłownie wszyscy mają niesamowicie dużą nadwrażliwość na niekorzystne warunki meteorologiczne. Właściwie każdy dzień możemy rozpatrywać przez jakiś negatywny aspekt związany z pogodą. Albo jest za zimno, albo za ciepło, za wilgotno, albo za sucho, za duży wiatr, albo (najgorzej) powietrze stoi. No i to ciśnienie… Remedium jak zawsze stanowi Kawa, zarówno rozpuszczalna jak i z ekspresu. W stanach krytycznych, nie polecam tego nikomu, stosuję mieszankę tych dwóch specyfików, czyli do kawy z ekspresu dosypuję rozpuszczalną. Potem mam palpitacje serca i odmienne stany świadomości. Tego (nie)pamiętnego dnia, ciśnienie było tak niskie, że mając do wyboru odciśnięty na twarzy wzór klawiatury albo drgawki spowodowane przedawkowaniem kofeiny, wybrałem tę drugą, ryzykowną opcję. Wprowadziwszy się w zaawansowany, kofeinowy trans nabrałem ochoty na porządki. Na pierwszy ogień poszło moje biurko, potem szafki a na koniec półki z magazynami. Między starymi wydaniami „Harper’s Bazaar” i „Numéro” znalazłem ściśniętą, odwróconą grzbietem do ściany książkę. Była to właśnie „Anna Winotur – królowa Vouge’a”. I tak się zaczęła moja kilkumiesięczna męczarnia związana z tym tytułem. Istnieją jeszcze dwie książki, które męczyłem równie długo. Wspomniany przy jednej z recenzji „Ulysses” Joyce’a i tetralogia Manna – „Józef i jego bracia”. Do tego zaszczytnego grona dołączyła zmanierowana, demaskatorska pozycja autorstwa Jerrego Oppenheimera. I tak jak w przypadku dwóch pierwszych pozycji wyzwaniem stała się kwestia mojej erudycji (albo pewnych braków), tak w przypadku biografii Anny Wintour przeszkody były bardziej trywialne. Ponieważ nie widziałem oryginalnego wydania, nie wiem na którym etapie popełniono błąd. Być może pan Oppenheimer nie potrafi pisać. Być może dwie panie (nazwisk litościwie nie podam), które tłumaczyły tę książkę, powinny zająć się czymś bardziej odpowiednim dla ich możliwości intelektualnych – na przykład kursem wytwarzania twarogu. Jest jeszcze szansa, że zaistniały oba te czynniki a ich wypadkową stał się tekst, którego nie sposób czytać, nie zgrzytając przy tym zębami. A po 10 stronach ma się ochotę na wybijanie dziur w ścianie. Własną głową.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: