Tag Archives: JW Aanderson

Piąty Dzień Tygodnia vol. 27

19 Maj

piąty dzień tygodnia vol 27

W tym tygodniu wiatr wiał nam w oczy jak rzadko. Gorzej, część redakcji wypadła za burtę, prosto w morze egzaminów, prac magisterskich, obowiązków zawodowych. Po drodze, w ramach złośliwości rzeczy martwych, zagubił się jeden bardzo-ważny-pendrive i zepsuła bardzo-ważna-ładowarka. Jednym słowem nie było łatwo. Dlatego w tym tygodniu jesteśmy w lekko okrojonym składzie i cholernie spóźnieni, ale jednak ciągle na fali. Chociaż po piątkowej nocy byliśmy przez moment na dnie… Zanim się jednak zagalopuję, kończę ten mini wstęp i zapraszam do „Piątego Dnia Tygodnia”.

Czytaj dalej

Reklamy

Piąty Dzień Tygodnia vol. 17 wydanie dla frustratów

8 Lu

piaty

Przez kilka dni Wiosna czaiła się za rogiem. Coś tam sobie nieśmiało majstrowała, my czekaliśmy aż wyjdzie i pokaże się w pełnej okazałości. Jedyne co nam wiosna pokazała, to wystający zza winka środkowy palec krzyczący w naszym kierunku „fuuuuck youuuuu looosers”. Zawinęła kiecą w modną łączką i z okrutnym chichotem poszła w cholerę, czekać na lepsze jutro. Jak ją znam to i tak wróci, ale przyznam, że czekanie na tę zieloną jędzę jest w tym roku wyjątkowo dotkliwe. Dość mam tej wstrętnej, przebrzydłej, ciągnącej się niczym glut zimy, która na nic konkretnego nie może się zdecydować, więc histerycznie sypie z nieba wszystkim co popadnie. Koszmar, żyć się odechciewa. Istnieje oczywiście szansa, że to tylko moje urojenia, i że wszyscy dookoła tę naszą upośledzoną zimę kochają i cieszą się z jej schizofrenicznych wybryków. Takim osobnikom mam ochotę pokazać ten sam palec co wiosna. Ok, zamykam kącik meteorologiczny starego zrzędy. Przechodzimy do tradycyjnego, piątkowego podsumowania. Szczerze? Najchętniej bym napisał, sorry, nic się nie działo, do zo za tydzień (albo na wiosnę) no ale niestety się działo. Zapraszamy!

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: