Tag Archives: Paulina Matuszelańska

Project Runway Bez Majtek: Bielizna Antykoncepcyjna

11 Mar

fv_pr

Wytajczie w Proczekt Ranłay! W tym odcinku atrakcja goniła atrakcję – były załamanie nerwowe, romanse, walka z ideałami, mówiące modelki, nagość, szokujące wyznania, taniec. A w tym wszystkim moda i… Seks! A jak seks, to wiadomo, że bez majtek!

Czytaj dalej

Project Runway Bez Majtek: Cerata, patyczki i intelekt

3 Mar

fv_pr
Słowo się rzekło, szpulki zostały rzucone, program Project Runway zawitał w naszym kraju.
Jedni czekają na Boże Narodzenie, inni na dzień swoich urodzin. Ja czekałem na ten format. Jak będzie wyglądać w naszych realiach? Kim będą uczestnicy? Jaki poziom zaprezentują? Czy Tomek Ossoliński sprawdzi się jako odpowiednik kochanego i uwielbianego przez miliony widzów Tima Gunna? Czy Ina Lekiewicz będzie ostra i bezwzględna niczym Nina Garcia? Czy Mariusz Przybylski będzie równie uroczy, dowcipny i pomarańczowy co Micheal Kors? Czy Joanna Przetakiewicz ma jakikolwiek amerykański odpowiednik? Uff, przynajmniej na to pytanie można odpowiedzieć już teraz – NIE. Ktokolwiek myślał, że będzie niczym Georgina Chapman (współzałożycielka marki Marchesa), ten żył w błędzie. Powiedzmy sobie szczerze – z powodzeniem można usadzić na fotelu kartonową sylwetkę „Joanny kreatorki mody”, a zamiast wypowiedzi puścić nagranie szumu oceanu, albo ptasi świergot – efekt byłby niemal identyczny. Niemniej, jeden fakt pozostaje niezmienny – Project Runway wylądował na dobre. Tak więc: Majtki w dół! Cerata już nigdy nie będzie taka sama!

Czytaj dalej

Fashion Week Polska Wiosna/Lato 2014- Latający OFF czyli babski kwiatek do kożucha

22 Paźdź

Od kiedy zostałem członkiem rady programowej OFFa, mój stosunek do tej konkretnej sceny polskiego Tygodnia Mody zmienił się diametralnie. Nic dziwnego – będąc jedną z osób odpowiedzialnych za selekcję programu, czyli wybór kolekcji, OFF stał mi się dużo bliższy, a co za tym idzie, moje podejście do niego zmieniło się na bardziej emocjonalne.

Czym jest OFF? Podejrzewam, że każdy ma jakąś teorię na ten temat. Niestety, według mnie ta scena jest ciągle pozbawiona konkretnej tożsamości. Dla jednych jest to platforma dla debiutantów, taka mała poczekalnia do Designer Avenue. Inni uważają OFFa za ostoję mody „dziwnej” i „niekomercyjnej”. Takie myśli generuje zresztą sama nazwa – Out of Schedule – „poza harmonogramem”. Czyli kolekcje, które nie zmieściły się głównym nurcie Alei Projektantów. Dla mnie wymarzony OFF to ubrania, które mogą wykraczać poza kontekst użyteczności, robiąc ukłon w kierunku wybujałej estetyki, konceptu, fantazji, mody polemicznej i intelektualnej. Taki schemat jest też najbliższy mojemu pojmowaniu mody. Co więcej, tylko takie kolekcje są w stanie wypromować polską modę na świecie. I nie mówię tu o promocji sprzedażowej, bo satynowe koszmary i tak znajdą uznanie w oczach ludzi wykastrowanych z gustu i świadomości. Chciałbym jednak, żeby Polska była również kojarzona z modą ambitną, kolekcjonerską. Tworzoną dla koneserów świetnego, przemyślanego wzornictwa. Dla trendsetterów, wielbicieli awangardy, którzy nie boją się wyjścia poza schemat codziennego, banalnego ubioru. O takiego OFFa naprawdę warto walczyć. I co najważniejsze, taka moda naprawdę powstaje w naszych mało przychylnych warunkach. Jednak bez odpowiedniej promocji zginie.

W tym roku OFF znów zmienił lokalizację. Tym razem trafił w gościnne progi Centrum Promocji Mody łódzkiego ASP. Świetna multimedialna sala, wypełniona po brzegi doskonałym oświetleniem i nowoczesnymi ekranami. A do tego krótki wybieg na podwyższeniu i wygodne trybuny na których zmieścili się wszyscy goście, a warto przypomnieć, że był to spory problem podczas poprzedniej edycji. Jedyny mankament to odległość od głównego miasteczka Fashion Weeku. I choć miejsce jest bardzo dobre, to nadal twierdzę, że OFFy kategorycznie powinny wrócić na główny teren łódzkiego Tygodnia Mody. Rzucanie nim po całym mieście w regularnych, półrocznych  odstępach działa niestety na jego szkodę. Prowokuje opinie, że nikt nie ma pomysłu co z tą sceną właściwie zrobić, gdzie ją wcisnąć. Czym ona ma być?  Ot taki modowy „kwiatek do kożucha” – nic dodać, nic ująć.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: