Tag Archives: Polska Moda: Projektanci

Różne oblicza pokazów. Odcinek nr 2 – Plich, czyli wydarzenie, na którym można się pojawić

11 Czer

Plich. Znacie tę markę? Za tym miło brzmiącym słowem (podobno to skrót od nazwiska) ukrywa się tajemniczy projektant, którego prawdziwie personalia to zagadka. Przyznaję, słyszałem wiele różnych hipotez na temat jego imienia. Tak wiele, że nie będę ich przytaczać, bo najprawdopodobniej żadna z nich nie jest prawdziwa. Poza tym, skoro projektant tak kreuje swoją markę to należy uszanować jego fantazję bez tanich, demaskatorskich pomysłów. Plich to także malarz, wokalista i dekorator wnętrz. Czyli taka nasza lokalna próba wcielenia w życie idei “człowieka renesansu”. Jeżeli wierzyć informacjom na jego stronie, to pierwszy autorski pokaz Plicha miał miejsce w szaloną karnawałową noc 1996 roku, w Zakopanem. Od razu uprzedzam – nie było mnie tam, wobec czego nie przytoczę recenzji tego wydarzenia. Prawdopodobnie miałem wtedy ważniejsze zobowiązania. Na przykład wyczynowe wiszenie głową w dół na trzepaku, spadnie z drzew i ratowanie świata przed potworami w “The Ultimate DOOM”. Niestety nie podkradałem wtedy koleżankom lalek, żeby szyć dla nich ubranka a o modzie wiedziałem tylko tyle, że dresik z Myszką Miki jest fajny, a połączanie sztruksowych spodni i koszuli w kratę to też “całkiem spoko” zestaw. Zostawmy jednak świat mojego dzieciństwa i tekstylnych wspominek na inne okazję. Wróćmy do Plicha. Od 1996 roku minął szmat czasu. W porywie sentymentu chciałem przejrzeć poprzednie kolekcje projektanta, ale oczywiście pojawił się problem. Pierwszy z wielu, o których będę dziś pisać. Strony naszych rodzimych kreatorów mody, mówiąc kolokwialnie, wołają o pomstę do nieba. Ukrywanie swoich wcześniejszych dokonań wychodzi im niezwykle dobrze. Co prawda na stronie Plicha mamy zakładki sięgające wiosny 2003 ale nie ma tam zdjęć tylko rozczarowująca informacja “Wkrótce Nowa Odsłona”. Coś mi mówi, że oczekując na to “wkrótce” miałbym szansę osiwieć, więc czekać nie będę. Za to płynnie przejdę do opisu pokazu “Midi” czyli zeszłotygodniowej prezentacji kolekcji AW 2012/2013.

Czytaj dalej

Kwestia czasu, minimalizm i nuda czyli BOHOBOCO AW 2013.

27 Maj

Dziennikarze, styliści, blogerki i każdy kto moczy paluszki w branży zwanej hucznie branżą modową, biegają bez tchu po pokazach, eventach i prezentacjach prasowych. Każdy kto myśli, że to istna bajka a nie życie jest w ogromnym błędzie. Umówmy się – lekko nie jest. Podstawowy problem to “kwestia czasu”. A raczej jego wiecznego braku. Na evencik trzeba dojechać co oczywiście zabiera nam kilka chwil. Jak już dotrzemy na miejsce, to musimy się z każdym przywitać i zamienić parę słów. Głównie o tym, jaki to człowiek jest zabiegany i jak nam ciągle brakuje tego ultra cennego czasu. Istny koszmar na jawie! Następnie trzeba z grzeczności (lub z ciekawości) posłuchać o tym, co właściwie oglądamy i dlaczego akurat tutaj jesteśmy. Następnie coś zjeść, napić się i zabrać paczkę z materiałami prasowymi / prezencikiem, żeby na koniec z uśmiechem na ustach powiedzieć “zmykam dalej bo mam bardzo mało czasu”. Przy odrobinie szczęścia w ciągu jednej doby można zjeść trzy obiady, a o trzeciej po południu mieć już nieźle w czubie, bo serwowanie wina w ciągu dnia w oczywisty sposób sprzyja percepcji. Kilka godzin z życia wyjęte na zawsze. Potem oczywiście następuje problem, bo zaglądamy do kalendarza i okazuje się, że wieczorem jest kolejny evenick! Wieczorne wydarzenia wymagają jednak sporych manewrów – trzeba się na nie przygotować. Wrócić do domu, odświeżyć, skompletować stylizację (bardzo ważne!), obdzwonić znajomych (których swoją drogą widzieliśmy tego dnia już kilka razy) i dowiedzieć się kto, jak i o której wybiera się na pokaz/galę/imprezę, niepotrzebne skreślić. Wszystko to jest bardzo czasożerne – zastanawiam się, kiedy właściwie w tym natłoku obowiązków znajdujemy czas na pracę…  Oczywiście jest to bardzo przerysowany opis. Ale jak wiemy, każda karykatura powstaje na wzór prawdziwego obrazu. Czemu dzisiaj tak bardzo skoncentrowałem się na kwestii czasu? Bo, jak się okazuje, nie wszyscy go szanujemy.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: