Tag Archives: Prezentacja

Levi’s Wiosna/Lato 2014 – Klasyka i Lasery

18 List

Levi's Wiosna Lato 2014 50

Parafrazując nieśmiertelnego klasyka – jaki Levi’s jest każdy widzi. Marka funkcjonuje na dwóch biegunach, które można określić jako „komercyjny” i „legendarny”. Proszę się nie oburzać, słowo komercyjny jest w tym przypadku absolutnym komplementem. To są zasady najprostszych, najbardziej ewidentnych skojarzeń. Dżins? Levi’s! Nic dodać, nic ująć. Ok, przesadzam. Tak naprawdę, to można w tym miejscu dodać bardzo wiele. Na przykład o ekologicznych innowacjach, które marka nieustannie wprowadza w życie. Zaczynając od akcji promujących oszczędzanie wody, przez recycling plastikowych butelek,  aż po upcycling własnych produktów. A jeśli dodamy do tego nieustannie modernizowane, tradycyjne wzory, innowacyjne rozwiązania w odzieży specjalistycznej (na przykład linia dla rowerzystów), poszanowanie własnej tradycji, które absolutnie nie neguje progresu, świetne kampanie, akcje społeczne, nowoczesne materiały i angażowanie ciekawych osób do akcji reklamowych? No cóż, rysuje się obraz marki idealnej!

Czytaj dalej

Reklamy

Futerko Gosi Baczyńskiej, czyli specjalna kolekcja z okazji 35-lecia marki Andrzej Jedynak.

12 Wrz

130728_Jedynak_D1_0267_web

O naturalnych futrach powiedziano już tak dużo, że ciężko dodać cokolwiek nowego w tym temacie. Kontrowersyjne etycznie, często konfrontowane z nieprawdziwymi twierdzeniami o ekologii, drogie, kojarzące się z luksusem. Wylano na nie morze czerwonej farby. Gwiazdy, mając jak najlepsze intencje, fotografowały się z martwymi lisami na rzecz kampanii walczących o prawa zwierząt. Moje podejście nadal pozostaje jednak niezmienne. W przypadku mody, jakkolwiek by się źle nie kojarzyła, zawsze najważniejsza jest dla mnie estetyka produktu. Nie jestem też hipokrytą – jem mięso, noszę tylko skórzane buty, mam kilka ciuchów, które są łączone z naturalnym futrem. Cóż zrobić – zawsze powtarzam, że moda to okrutna pani. Jakichkolwiek ubrań byśmy nie kupowali, nosili, zawsze najważniejsza jest świadomość produktu. Trzeba wiedzieć gdzie powstał, z czego zostały odszyty i jakie konsekwencje niesie ze sobą jego zakup. W przypadku futer najważniejszym kryterium jest niezmiennie cena, wysoka właściwie zawsze gwarantuje zarówno świetną jakość, jak i dobrych, sprawdzonych dostawców, którzy dysponują odpowiednimi certyfikatami. Tanie futro najpewniej pochodzi z trzeciego świata i nielegalnych ferm, które nie podlegają żadnej kontroli, a co za tym idzie rzeczywiście staje się pseudoluksusowym synonimem okrucieństwa. Istnieje kilka komisji, które przyznają certyfikaty skórom futerkowym, mając na uwadze ich gatunek, warunki przetworzenia i źródło pochodzenia. Jedną z nich jest Saga Furs, która pracuje tylko z europejskimi fermami i która gwarantuje najwyższą jakość produktu.

Czytaj dalej

Zalando Collection Jesień/Zima 2013

4 Czer
Zalando Collection Jesień/Zima 2013

Zalando Collection Jesień/Zima 2013

Znacie Zalando? Głupie pytanie. Każdy kto lubi ciuchy, zna tę platformę sprzedażową. A już na pewno wszyscy, którzy uwielbiają polować na okazje. Pamiętam jak pół roku temu na śniadaniu prasowym, które miało miejsce na łódzkim Fashion Week’u, dostałem od Zalando voucher. Od razu muszę się przyznać, że nie jestem zwolennikiem zakupów przez internet. Kiedy kupuję ubrania, to muszę je trochę pomacać, pościskać, powąchać. Łażenie ze mną po sklepach bywa często bardzo krępujące. Kiedy nikt mnie nie pilnuje i trochę się zapomnę, można zauważyć, jak stojąc pośrodku sklepu trzymam (na przykład) but na wysokości twarzy. Wygląda to żenująco, ale przyczyna jest prosta – zapach skóry bardzo wiele mówi o produkcie i jego jakości. Nie wspominając o tym, że imitacje skóry bywają teraz tak dobre, że czasami można je odróżnić tylko po zapachu. Tak więc w trakcie zakupów stosuję tę mało wyrafinowaną taktykę zboczeńca-ocieracza. Skubię sobie niteczki, smyram się wełenkami po policzkach i innych przyległościach, szczypię guziczki, bawię się suwaczkami. W bezdusznym internecie takiej możliwości niestety nie mam. No ale skoro dostałem ten voucher postanowiłem sprawdzić co i gdzie w Zalando piszczy. Dysponując określoną kwotą na sprawunki buszowałem sobie między rozmaitymi działami. Minęła godzina, dwie, trzy… Co chwila trafiałem na jakąś rzecz, która mi się podobała. Proces decyzyjny zaczął mnie tak przerażać, że w pewnym momencie musiałem się ratować (dosłownie) ucieczką – wybiegłem z domu na spacer, zaczerpnąć świeżego powietrza. Dodam tylko, że to był listopad i dostałem później fatalnego przeziębienia. Przyznaję, najzwyczajniej w świecie nie podołałem takiej ilości wyimaginowanego stresu i urojonej presji – „musisz coś wybrać!!!”. Następnego dnia podjąłem kolejną próbę – znów nieudaną. Po tygodniu stwierdziłem, że to zdecydowanie ponad moje siły i oddałem voucher przyjaciółce. Taki ze mnie mięczak.

Czytaj dalej

American Eagle Outfitters czyli Amerykański Orzeł atakuje Polskę!

7 Sier

Jeżeli sądziliście, że ilość marek sieciowych całkowicie nasyciła nasz rynek, to jesteście w błędzie. Co chwila pojawiają się informacje o wejściu kolejnych brandów. Część tego typu rewelacji jest komunikowana oficjalnie, o innych można usłyszeć od plotkujących po kątach przedstawicielek reklamy, marketingu i PRu. Niektóre brzmią realnie, inne pozostają w strefie czystej abstrakcji. Co jednak decyduje o tym, że dana marka odnajdzie się w naszych realiach portfelowo-zakupowych? Nie oszukujmy się, asortyment sieciówek jest w większości przypadków bliźniaczo podobny. O niemal legendarnej „jakości” też lepiej nie rozprawiać, bo moda sezonowa ma to do siebie, że po sezonie zaczyna się rozłazić na szwach. Wiadomo jednak, że dla korporacji liczy się zysk, więc jeżeli jest nieodkryty teren, to warto zaryzykować inwazję. Zawsze jest jakaś szansa na powodzenie. Weryfikuje ją najczęściej skala machiny marketingowej i umiejętność wytworzenia dookoła marki tak zwanego hype’u, czyli polskiego „hajpu”. Czasami są to trafne decyzje i tu najlepszym przykładem jest marka COS, która niedługo uruchomi kolejny butik – tym razem w Poznaniu. Czasami są to decyzje nietrafione, na przykład brytyjska sieć Peacocks, która otworzyła sklep w dość niespodziewanej lokalizacji – domu towarowym Wars Sawa Junior i równie niespodziewanie z niego zniknęła. Absolutnie nie porównuję tych marek (są od siebie bardzo różne), chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewien faktor chaosu. Peacocks się nie przyjął, mimo tego, że podobny do niego New Look radzi sobie świetnie – być może strefa taniej mody sieciowej jest już nasycona. COS został ciepło przyjęty przez klientów, mimo dość wysokich cen – widocznie trafił w niszę rynkową. Jak będzie z nową marką American Eagle Outfitters? Niedługo się przekonamy.

Czytaj dalej

Pudełko pełne światła czyli o tym jak Stradivarius zabrał nas na małą wycieczka do Krakowa.

22 Czer

Praca dziennikarza zajmującego się modą ma swoje lepsze i gorsze strony. O tych bardziej męczących pisałem jakiś czas temu w kontekście pokazu BOHOBOCO. Bieganie po prezentacjach prasowych może wydawać się najprzyjemniejszym w świecie sposobem spędzania czasu, szczególnie w godzinach pracy. Oglądanie ubrań, jedzenie ciastek i rozmowy ze znajomymi z pewnością są jakimś urozmaiceniem dnia, ale nie są (a przynajmniej nie powinny być) celem samym w sobie. Jak w każdej dziedzinie życia wszystko jest miłe tak długo, jak nie jest obowiązkiem, a jedynie możliwością. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy tego typu narzekanie staje się  zupełnie nie na miejscu. Mogłem się o tym przekonać mniej więcej dwa tygodnie temu, kiedy zadzwoniła do mnie Małgosia z pytaniem, co robię 13 czerwca.  Zajrzałem do kalendarza – żadnych spotkań, żadnych prezentacji – kwadracik ział białą pustką urozmaiconą jedynie hasłem „podlej kwiatki!”. Małgosia stwierdziła, że to bardzo dobrze, bo ma dla mnie propozycję.

(siwy pan na pierwszym planie znalazł się na zdjęciu zupełnie przypadkowo)

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: