Tag Archives: Różena Opalińska

Piąty Dzień Tygodnia vol. 15. Edycja Ekspresowa.

9 List

Nie jest lekko. Marta ma od groma pracy przy nowym wydaniu Fashion Magazine. U mnie też zaczyna się gorący okres. Pojawiły się nowe projekty – czasu coraz mniej. Muszę przemyśleć formułę Piątego Dnia Tygodnia, bo niestety redagowanie co tydzień małego magazynu wypełnionego modowymi newsami zajmuje zdecydowanie zbyt wiele czasu. Całe szczęście nieoceniona Harel nadal wierzy w ten cykl, dlatego wspólnie zastanowimy się jak go kontynuować w nowej, odświeżonej konwencji. Dziś ekspresowo. Zaczynamy od…

Wyniki Konkursu Victoria’s Secret.

Czytaj dalej

Reklamy

Piąty Dzień Tygodnia vol. 12

5 Paźdź

Ilustracja –  Paulina Mitek. Starcie tytanów. W tej grze nie ma wygranych… 

Starcie Tytanów

Specjalnie dla Piątego Paulina Mitek narysowała starcie najbrzydszych butów nadchodzącego sezonu. Prada vs Céline. Ciągle się zastanawiamy cóż takiego siedziało w głowie dyrektor kreatywnej domu mody Céline – Phoebe Philo, że poczyniła tak koszmarną kolekcję na sezon SS 2013. A zresztą, ubrania to jedno, ale akcesoria! Buty od których można oślepnąć. Horror na nogach. Nie, nasi drodzy czytelnicy, nie brońcie jej. Wiemy, że była w ciąży, ale burza hormonalna niczego nie tłumaczy. To nie są ironiczne projekty, to nie jest też kicz kontrolowany, a już na pewno nie jest to camp. To jest najzwyczajniejsza w świecie zbrodnia na modzie. I choć istnieje promil szansy, że jakiś zdolny stylista wkomponuje te buty w genialne sety, to nas tym razem wyobraźnia zawodzi. Jest to zdecydowanie jedna z najgorszych kolekcji na nadchodzący sezon.

Czytaj dalej

Maja Sablewska dla Mohito

18 Wrz

Standardowy zabieg marketingowy ostatniej dekady – celebryta projektuje kolekcję dla marki odzieżowej. Korzyść jest obopólna. Gwiazda i marka mają upragniony szum medialny. Gwiazda spełnia swoje głęboko skrywane marzenia z dzieciństwa o projektowaniu sukienek (na bank ubierała swoje lalki!), marka, przynajmniej teoretycznie, powinna zyskać prestiż i kilka dodatkowych numerków na koncie. W idealnej sytuacji klient powinien dostać przy okazji porządny produkt, ale jak wiadomo klient jest zawsze na szarym końcu, więc kto by się nim tak naprawdę przejmował. Dla polskiej marki Mohito słowo współpraca to żadna nowość. Nie wiem czy pamiętacie, ale kilka dobrych miesięcy temu pisałem o kolekcji Glamour – Złote Mohito, zaprojektowanej przez redakcję (tu bez zaskoczenia) magazynu Glamour. Tamta mini-kolekcja nie powaliła mnie na kolana, ale można ją uznać za całkiem znośną. Ok, ale redaktorzy pisma modowego a celebrytka to dwa różne światy. Zawsze mnie zastanawiają takie współprace. Jak to wygląda od kuchni, jaka jest faktyczna praca i wysiłek takiej gwiazdy? Czy naprawdę zaczyna od tworzenia moodboardów, zbierania próbek tkanin, rozrysowywania projektów (jeśli potrafi)? A może po prostu siada z projektantem i opowiada, w którym miejscu na sweterku widzi suwaczek. Być może mogłem się tego wczoraj dowiedzieć, ale przebicie się do Mai było niemożliwe. Musiałbym się ustawić w kolekcje ludzi. Zabrakło mi cierpliwości.

Zostaliśmy zaproszeni przez Mohito na godzinę 20:00 do klubu Syreni Śpiew, w którym szyk lat ’70 został zmieniony w piękną, bardzo przyjemną przestrzeń. Zresztą, możecie ją pamiętać z recenzji pokazu Ani Kuczyńskiej. Kameralna atmosfera miejsca została niestety zaburzona przez bardzo dużą ilość gości. I może bym nie narzekał, bo popijanie mohito na tarasie w miłym towarzystwie jest niezwykle przyjemne, gdyby nie to, że w pewnym momencie zaczęła się prezentacja kolekcji. Kilka modelek przemknęło po mikro-wybiegu, Maja opowiedziała (chyba) o swoich refleksjach na temat mody i na tym się skończyło. Całe szczęście na potrzeby wydarzenia został stworzony mały showroom, w którym można było zobaczyć kolekcję. W tym momencie muszę się przyznać, że poszedłem na tę prezentację uzbrojony w duży zapas sceptycyzmu i cynizmu. Nie jestem wielbicielem takich akcji. Wydaje mi się, że projektowanie należy zostawić projektantom, tak jak budowanie samolotów należy zostawić inżynierom. I chociaż nie zmieniłem zdania, to muszę przyznać, że kolekcja jest całkiem całkiem. Oczywiście nie jest to rewolucyjny czy unikalny produkt, ale wydaje mi się, że nie takie były założenia tego projektu.

Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: